Reklama

Reklama

Aleksander Kwaśniewski: Instytucje nadużywają praw, by niszczyć ludzi

Nie milkną echa sprawy rzekomej „willi Kwaśniewskich” w Kazimierzu Dolnym. – Rozmawiamy z prawnikami, szukamy dróg prawnych. Z prawnego punktu widzenia sytuacja jest trudna. Z ludzkiego punktu widzenia jest to straszne i smutne – powiedział we wtorek dziennikarzom były prezydent Aleksander Kwaśniewski.

Centralne Biuro Antykorupcyjne opublikowało w połowie lutego na swojej stronie internetowej materiały dotyczące śledztwa w sprawie tzw. "willi Kwaśniewskich"w Kazimierzu Dolnym. To właśnie ta posiadłość miała być - według pierwotnych zeznań "agenta Tomka" - własnością byłej pary prezydenckiej, Aleksandra i Jolanty Kwaśniewskich. Na stronie internetowej CBA opublikowano łącznie około 400 stron dokumentów, m.in. protokołów z przesłuchań świadków, notatek służbowych funkcjonariuszy oraz stenogramów rozmów telefonicznych.

Kwaśniewski: Sytuacja jest trudna

Reklama

  - Niby formalnie nasze dane osobowe są silnie chronione, ale gdy okazuje się jaka jest praktyka, można dla własnych celów politycznych, porachunków z panem agentem Tomkiem lub innych, wykorzystać wszystkie dane, które się posiada. To jest straszne! Napisaliśmy w naszym oświadczeniu, że to powtórka z Orwella, ale tym razem na żywo a nie w książce - powiedział dziennikarzom w środę Kwaśniewski.

Jak na razie Kwaśniewscy nie decydują się na kroki prawne. Były prezydent przekonuje, że w tym momencie sytuacja jest skomplikowana.

- Rozmawiamy z prawnikami o tym, co można zrobić. Szukamy dróg prawnych. Myślę, że inne osoby, których prawa również zostały zgwałcone w tej całej historii, będą tych praw dochodzić. Zobaczymy, bo to nie jest łatwe. Z prawnego punktu widzenia sytuacja jest trudna. Z ludzkiego punktu widzenia jest to straszne i smutne - dodał Kwaśniewski.

Tymczasem w sprawie działa już Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar. Zapytał prokuraturę regionalną w Katowicach oraz Centralne Biuro Antykorupcyjne, "jaki interes społeczny stoi za publikacją prywatnych rozmów i danych osobowych?". Jego zdaniem upublicznienie materiałów dotyczących Kwaśniewskich to "naruszenie praw i wolności obywatelskich".

- Muszę z najwyższym szacunkiem odnieść się do głosu Rzecznika Praw Obywatelskich, który zwrócił się do CBA o wyjaśnienia w tej sprawie. Liczę, że może na tej drodze coś się wydarzy - zastanawia się Kwaśniewski.

- Mówię jednak zupełnie szczerze, że w tej sytuacji obywatel w Polsce jest słaby. Nie ma instrumentu. Trudno walczyć, jeżeli naprzeciwko stoi cała machina państwa. Dwie instytucje zadecydowały, że dwie osoby, czyli ja i moja żona, muszą czytać o sobie różne trudne kwestie. Te dwie instytucje nazywają się CBA i prokuratura. A to ważne instytucje państwa polskiego, które nadużywają swoich praw, żeby niszczyć ludzi, prowadzić grę i walkę polityczną, rewanżować się na nieudanym współpracowniku, czyli agencie Tomku - uważa były prezydent.

"Mi się nie podoba posybilizm państwa"

Kwaśniewski jednocześnie odniósł się do aktualnej sytuacji politycznej. W jego opinii sprawa "willi Kwaśniewskich" może mieć wpływ na postrzeganie władzy, a co za tym idzie, mieć przełożenie na wynik wyborczy.

- Ostatnie wydarzenia wpłyną na głosowanie w wyborach prezydenckich. To ważne, byśmy odzyskali państwo dla obywateli. Prezes Jarosław Kaczyński wielokrotnie mówił, że nie podoba mu się imposybilizm. A ja powiem, że mi się nie podoba posybilizm państwa, posybilizm struktur państwowych, które mogą zrobić z każdym, co im się podoba. Taki posybilizm Polacy powinni odrzucić - sugeruje Kwaśniewski.

Łukasz Szpyrka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje