Reklama

Reklama

Alarmujące wyniki kontroli w szkołach. MEN komentuje

Ciasne sale, za krótkie przerwy, ciężkie tornistry i przedmioty wymagające koncentracji planowane na ostatnich lekcjach. Z badań przeprowadzonych przez Najwyższą Izbę Kontroli wyłania się bardzo pesymistyczny obraz polskiej szkoły. Ministerstwo Edukacji Narodowej twierdzi, że "ma świadomość tego, iż wiele elementów wymaga naprawy" i zapewnia, że pracuje nad odpowiednimi rozwiązaniami w prawie.

Ministerstwo w wydanym komunikacie odniosło się do najnowszego raportu specjalistów i podziękowało Najwyższej Izbie Kontroli za monitorowanie sytuacji i zwrócenie szczególnej uwagi na to, aby szkoła była bezpieczna. Jednocześnie zapewniło, że  pracuje nad  tym, aby najważniejsze problemy zostały rozwiązane.

Reklama

"Wprowadziliśmy przepisy zobowiązujące dyrektora szkoły do uwzględnienia zasad ochrony zdrowia i higieny pracy przy ustalaniu tygodniowego rozkładu zajęć" - czytamy w komunikacie.  "Dodatkowo w rozporządzeniu określającym ogólne przepisy bezpieczeństwa i higieny w publicznych i niepublicznych szkołach i placówkach wskażemy najważniejsze wymagania dotyczące, m.in., potrzeby różnicowania zajęć w każdym dniu, czy też zakazu planowania zajęć edukacyjnych wymagających zwiększonej koncentracji na ostatnich godzinach lekcyjnych" - sprecyzował resort.

MEN o obowiązkach dyrektora

Ministerstwo odniosło się również do problemu zbyt ciężkich tornistrów i wskazało, że dyrektor szkoły ma prawny obowiązek zapewnienia uczniom możliwości pozostawienia części podręczników i przyborów szkolnych w pomieszczeniach szkolnych.

"W tym przypadku ważne jest wzmocnienie nadzoru pedagogicznego nad szkołami, co uwzględniliśmy w prawie oświatowym. Apelujemy również do rodziców, by sprawdzali, co ich dzieci noszą w plecakach szkolnych" - czytamy w komunikacie.

Alarmujące wyniki kontroli

Przypomnijmy, że Najwyższa Izba Kontroli skontrolowała w sumie 60 placówek i dowiodła, że najpoważniejsze problemy są związane z organizacją i zarządzaniem szkołami.

Bolączką są także ciasne sale.  W 47 z 60 szkół część zajęć dydaktycznych odbywała się w pomieszczeniach, w których na jednego ucznia przypadała powierzchnia mniejsza niż 2 m². W 19 szkołach uczniowie podczas części zajęć dydaktycznych mieli do dyspozycji 1,5 m² i mniej. W skrajnym przypadkach - Gimnazjum nr 1 w Rzeszowie i SP w Zespole Szkół w Nowym Wiśniczu - powierzchnia na 1 os. wynosiła 1,1 m².

Przeprowadzanie lekcji w za małych salach potwierdzają dane pozyskane z 7 tys. szkół. W 64 proc. szkół część zajęć odbywała się w salach, w których powierzchnia nie przekraczała 2 m², z czego w przypadku 46 proc.  powierzchnia ta mieściła się w przedziale 1,5-2 m², a w przypadku 16,5 proc. - od 1 do 1,5 m², a w 1,4 proc. szkół - nie przekraczała 1 m².

Wadliwe plany, krótkie przerwy

Wątpliwości kontrolerów budzą także plany, w których przedmioty ścisłe nie dość, że były umieszczane na ostatnich lekcjach, to jeszcze w 92 procentach szkół łączono je w dwu- lub trzygodzinne bloki. Takie praktyki - jak wskazali kontrolerzy - niekorzystnie wpływają na koncentrację uczniów.

NIK wziął także pod lupę długość przerw. Wnioski z tych badań również nie są zadowalające.  W aż 2/3 skontrolowanych szkół (40 placówek) długość niektórych przerw międzylekcyjnych wynosiła zaledwie 5 minut, w tym w 58 proc. szkół (35 placówek) tak krótkie przerwy następowały po lekcjach wychowania fizycznego. Uczniowie nie mogli więc w wystarczającym stopniu zregenerować sił ani zadbać o zachowanie higieny osobistej. W skrajnym przypadku - w gimnazjum nr 1 w Namysłowie - jedna z przerw międzylekcyjnych trwała niespełna minutę i to w sytuacji gdy zajęcia odbywały się w trzech budynkach szkolnych, w tym w jednym oddalonym kilka minut drogi od budynku głównego.

Zbyt ciężkie tornistry

Badanie ciężaru szkolnych tornistrów i plecaków 19 651 uczniów we wszystkich skontrolowanych szkołach wykazało, że waga niemal połowy tornistrów (45 proc. - 8 784 sztuk) przekraczała zalecany ciężar, czyli 10 proc. masy ciała ucznia (w niemal 9 proc. przekraczała 15 proc. masy ciała). W skrajnym przypadku plecak ucznia ważył prawie połowę jego masy ciała (ponad 43 proc.). Oznacza to, że w podobnych warunkach teczka do pracy dorosłego mężczyzny ważyłaby ok. 35 kg. Ustalenia kontroli NIK wskazują, że najwięcej uczniów nosi za ciężkie plecaki w woj. kujawsko-pomorskim (64 proc. przebadanych uczniów).

Choć tornistry są ciężkie, to ponad połowa szkół (32) nie zapewniła uczniom możliwości pozostawienia w szkole części podręczników i przyborów szkolnych albo wprowadziła rozwiązania, które nie funkcjonują. Z kolei w trzech szkołach, w których można było zostawić książki w szafkach, pobierano za to opłaty - od 10 do 40 zł za rok szkolny. W jednej ze szkół wykryli, że 200 metalowych szafek przez osiem miesięcy składowano w podziemiach szkoły, zamiast udostępnić uczniom.

Stare leki w apteczkach

Alarmujące są również wyniki badań szkolnych apteczek. Jak zauważa NIK, w razie wypadku pierwszej pomocy przedlekarskiej mogą udzielać również przeszkoleni nauczyciele. Jednakże w prawie połowie szkół nie zadbano o właściwe wyposażenie i rozmieszczenie apteczek. Zdarzało się, że część środków w apteczkach było przeterminowanych - w 11 szkołach o pięć i więcej lat, a w skrajnym przypadku o prawie 17 lat. W niektórych apteczkach znajdowały się leki, choć pracownicy szkoły nawet w sytuacjach nagłych nie są uprawnienia do ich podawania.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje