Reklama

Reklama

Alarm powodziowy na Wiśle. Dlaczego nie użyją lodołamacza?

Według ekspertów akcja kruszenia lodu na Wiśle nie byłaby obecnie najwłaściwszym działaniem, a jej skutkiem mogłoby być pogorszenie sytuacji – powiedział wojewoda mazowiecki Konstanty Radziwił. W Płocku od poniedziałku obowiązuje alarm powodziowy. Powodem jest zator lodowy na Wiśle poniżej miasta.

Zator lodowy powstał na rzece w miejscowości Popłacin. Blokuje swobodny przepływ wody i powoduje przybór rzeki. We wtorek po południu w Płocku obradował sztab kryzysowy z udziałem wojewody mazowieckiego.

Reklama

- Jestem w porozumieniu ze wszystkimi resortami, które mogą być w sytuacji takiego kryzysu właściwe do tego, żeby wesprzeć nas w walce z tym żywiołem. Na dzisiaj sytuacja wygląda tak, że nie jest aż tak dramatyczna, jak to się jeszcze zdawało wczoraj wieczorem czy dzisiaj rano - powiedział Radziwiłł na konferencji prasowej w Płocku, po posiedzeniu sztabu kryzysowego. 

Wyjaśnił, że według prowadzonych obserwacji Wisły w rejonie Płocka oraz prognoz, woda znajduje tam przejście pod zatorem lodowym i w ciągu najbliższych godzin można się spodziewać, że poziom rzeki będzie się stabilizował, a być może nawet opadał.

Lodołamacze pozostaną w gotowości 

- W zarządzaniu kryzysowym, jak w każdym innym działaniu, które dotyczy rzeczy ważnych, należy brać pod uwagę przede wszystkim wiedzę naukową, doświadczenie. Eksperci mówią, że to, co niektórym zdawało się najlepszym rozwiązaniem już w tej chwili, jak łamanie lodu, w tym momencie nie byłoby najwłaściwszym działaniem i mogłyby doprowadzić nie tylko do pogorszenia sytuacji teraz, ale przede wszystkim w ciągu najbliższych kilku, kilkunastu dni, wtedy, kiedy lód zacznie topnieć - oświadczył wojewoda mazowiecki.

- Będąc przygotowanymi do tego, żeby w każdej chwili uruchomić łamanie lodu przy pomocy całej floty lodołamaczy gotowych do pracy, podejmujemy decyzję, że w tej chwili taki moment jeszcze nie nastąpił - dodał Radziwiłł.

Zadeklarował jednocześnie "wszelkie możliwe wsparcie, jeżeli byłoby takie potrzebne", w tym przy zabezpieczaniu mienia, ludzi i wałów przeciwpowodziowych z wykorzystaniem Państwowej Straży Pożarnej, wojska, w tym WOT.

Wcześniej o potrzebie użycia lodołamaczy na Wiśle w rejonie Płocka mówił prezydent tego miasta, Andrzej Nowakowski. - Jedynym wyjściem, w naszej ocenie, które może poprawić obecną sytuację jest uruchomienie lodołamaczy, które krusząc lód, stworzą rynnę umożliwiającą swobodny przepływ wody. Niestety ta decyzja nie została dotąd podjęta przez Wody Polskie, które tłumaczą, że jest zbyt niska temperatura i woda będzie zamarzała za płynącymi rzeką lodołamaczami" - powiedział prezydent Płocka.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje