Reklama

Reklama

Afera podkarpacka: Biznesmen aresztowany

Biznesmen z Leżajska Marian D. podejrzany w tzw. aferze podkarpackiej, trafił w piątek na trzy miesiące do aresztu. Zdecydował o tym Sąd Rejonowy dla Warszawy-Woli na wniosek Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie.

Jak podano w komunikacie prokuratury, areszt został zastosowany "z uwagi na podjęte przez tegoż podejrzanego próby matactwa niezależnie od grożących temu podejrzanemu wysokich kar pozbawienia wolności".

Reklama

Rzecznik warszawskiej PA Zbigniew Jaskólski przypomniał w piątek, że w lipcu ub. roku sąd na wniosek prokuratury zastosował wobec D. areszt, ale z możliwością zamiany na poręczenie majątkowe w wysokości 500 tys. zł. Poręczenie to zostało wówczas przez podejrzanego wpłacone i pozostał on na wolności.

- Obecnie z uwagi na podejmowane przez podejrzanego różne działania, które można uznać za próby mataczenia w śledztwie, prokuratura ponownie wystąpiła z wnioskiem o jego aresztowanie, który został przez sąd uwzględniony - powiedział Jaskólski.

Śledztwo w tzw. aferze podkarpackiej prowadzone jest od ub. roku w oparciu o materiały zgromadzone przez Centralne Biuro Antykorupcyjne. W związku z prowadzonym postępowaniem agenci CBA wykonywali na polecenie prokuratury czynności procesowe m.in. w Sejmie oraz Ministerstwie Infrastruktury i Rozwoju.

Zarzuty w śledztwie postawiono pięciu osobom. Dotyczą one płatnej protekcji (czyli powoływania się na wpływy w instytucjach publicznych i obietnicy załatwienia w niej sprawy w zamian za korzyść osobistą lub majątkową) i podżegania osoby publicznej do przyjęcia łapówki. Badane są "zdarzenia o charakterze korupcyjnym związane z działalnością przedstawicieli spółki Maante z siedzibą w Leżajsku". Korzyścią majątkową miały być m.in. pieniądze i kilogramowa sztabka złota wartości niemal 130 tys. zł.

Marianowi D. prokuratura postawiła siedem zarzutów, dot. wręczania łapówek urzędnikom państwowym w zamian za pośrednictwo w załatwianiu spraw urzędowych i prywatnych. Podejrzany miał m.in. wręczyć jednokilogramową sztabkę złota. Biznesmenowi zarzucono też przywłaszczenie paliwa za ponad 2 mln zł. Marian D. miał również polecać pracownikom załadunek oraz sprzedaż paliwa poza ewidencją. Za te przestępstwa grozi do 10 lat pozbawienia wolności.

W wyniku działań CBA latem ub. roku na Podkarpaciu zatrzymano i przedstawiono zarzuty korupcji oraz powoływania się na wpływy przedsiębiorcom z paliwowej spółki Maante. Jak podała prokuratura, przyznali się oni do zarzuconych im czynów i złożyli obszerne wyjaśnienia o procederze, wskazując m.in. na utrzymywanie relacji z prokuratorem apelacyjnym w Rzeszowie i jednym z byłych prokuratorów tej jednostki. W połowie sierpnia 2014 r. prokuratura postawiła funkcjonariuszowi publicznemu zarzut przyjęcia korzyści majątkowej w zamian za zachowanie stanowiące naruszenie przepisów prawa, za co grozi kara od roku do 10 lat więzienia. Jak podawały media, podejrzanym jest dyrektor regionalny Lasów Państwowych w Krośnie Edward B.

Jeden z biznesmenów miał go nakłaniać "do przyjęcia korzyści majątkowej w zamian za zachowanie stanowiące naruszenie przepisów prawa", za co sam miał przyjąć 20 tys. zł.

To właśnie w ramach weryfikowania wyjaśnień podejrzanych prokuratura i CBA podjęły działania polegające m.in. na zażądaniu wydania przedmiotów oraz przeszukaniu pomieszczeń należących m.in. do osób publicznych - w tym pomieszczeń posła Jana Burego (PSL), wiceministra infrastruktury i posła PO Zbigniewa Rynasiewicza, prokurator apelacyjnej z Rzeszowa Anny Habało, dwóch b. rzeszowskich prokuratorów, a także b. szefa rzeszowskiej delegatury UOP i u ks. płk. Roberta Mokrzyckiego z kurii biskupa polowego (ksiądz został zawieszony w czynnościach przez biskupa Józefa Guzdka, a po wyjaśnieniu sprawy wrócił do sprawowania posługi kapłańskiej).

Anna Habało została odwołana ze stanowiska przez prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta i od 1 kwietnia br. nie jest już prokuratorem apelacyjnym w Rzeszowie. Wcześniej była zawieszona w czynnościach służbowych. Zgodę na jej odwołanie wydała Krajowa Rady Prokuratury.

Seremet zwrócił się do Krajowej Rady Prokuratury o odwołanie prok. Habało, bo jego zdaniem nieprawidłowo wypełniała ona obowiązki szefa prokuratury apelacyjnej.

W styczniu prokuratorski sąd dyscyplinarny wszczął postępowanie dyscyplinarne w sprawie prok. Habało (nie postawiono jej dotąd zarzutów dyscyplinarnych). Funkcję szefowej rzeszowskiej prokuratury apelacyjnej pełniła od 2007 r., gdy otrzymała nominację z rąk ówczesnego ministra sprawiedliwości-prokuratora generalnego Zbigniewa Ćwiąkalskiego.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy