Reklama

Reklama

Adam Hofman: Mateusz Morawiecki zabiera tlen Platformie Obywatelskiej

"Przez zmianę na stanowisku premiera Jarosław Kaczyński chce przedłużyć władzę, wygrać kolejne wybory" - komentował w Porannej rozmowie w RMF FM Adam Hofman. Jak wyjaśnił były rzecznik PiS, a obecnie ekspert od wizerunku politycznego: "Mateusz Morawiecki jako premier zabiera tlen Platformie Obywatelskiej".

Robert Mazurek: W czym jest lepszy Mateusz Morawiecki od Beaty Szydło? I tu podpowiedź, wczoraj poseł Cymański powiedział w tym studio: "W niczym. Jest po prostu inny". Tak dodał.

Reklama

Adam Hofman: - Ciekawe stwierdzenie. Nie jest tajemnicą, że pani premier Beata Szydło miała swoich większych zwolenników, pewnie Tadeusz Cymańskich do nich należał, ale też jak to w polityce, przeważyły argumenty, moim zdaniem, bardziej merytoryczne, że na tym etapie potrzebny jest ktoś, kto po pierwsze zasygnalizuje: Mamy nowy etap, bo mamy nowego premiera. Po drugie rozwiąże problemy, które mogły się okazać problemami w dłuższej perspektywie zabójczymi dla rządu, czyli relacje Polski z Unią Europejską i szerzej relacje międzynarodowe.

To jest ta teza, którą stawiał też tutaj w tym studiu Leszek Miller.

- Muszę słuchać uważniej porannego RMF-u.

Pan był wtedy we Włoszech, biegał po tych wszystkich górach w poszukiwaniu nie powiem już czego, jest rano, dzieci słuchają.

- Szczęścia.

Szczęścia na pewno. Leszek Miller powiedział - budżet europejski. To miało być to szczęście, które jest potrzebne rządowi i ten budżet europejski lepszy dla Polski to jest to, o co ma walczyć Mateusz Morawiecki. Beata Szydło rzekomo nie dałaby rady.

- Ona była premierem, której gdyby na samym początku kadencji przyszło walczyć o ten budżet, pewnie byłoby jej lżej. On miał już pewien bagaż doświadczeń międzynarodowych i moim zdaniem także coś, co trzeba było już zrobić, to znaczy, trzeba było kozę wprowadzić do pokoju, jak w tej dobrej, starej przypowieści.

Dobrym, starym, żydowskim dowcipie.

- Dowcipie, przypowieści, ano dlatego, że po czasach rządów Platformy Obywatelskiej ocena nowej władzy, Prawa i Sprawiedliwości, była taka, że nasza pozycja jest absolutnie nie do zaakceptowania, musimy się w wielu sprawach teraz postawić, czyli stworzyć pewien problem na arenie międzynarodowej i jak wtedy będziemy mieli ten problem stworzony - a niewątpliwie został stworzony - będzie z czego odpuszczać. To jest po prostu lewarowanie. Jeśli ktoś nie jest Niemcami, siła nabywcza gospodarki Polski jest inna niż niemiecka, jeśli ktoś nie jest Izraelem - armia izraelska jest dość mocna...

I geopolityczna...

- Geopolityczna, oczywiście. To musi żyrować się, lewarować się w inny sposób. To jest jedyny sposób, jaki jest racjonalny w naszej części świata.

Czyli to jest zachowanie racjonalne, o dziwo?

- Bardzo niepopularne w niektórych środowiskach, czasem też budzące takie kontrowersje w Polsce: jak można tak ostro w pewnych sprawach?, ale suma summarum jak się na chłodno zobaczy, to stwarza się problem, żeby z niego odpuścić.  

Zdaniem Adama Hofmana, polska polityka zagraniczna twarda i chropowata nam się opłaciła.

- Oczywiście ja nie mówię w szczegółach. W szczegółach pewne gry można było zagrać lepiej, ale co do idei, że nie mamy argumentów: gospodarka, armia, takich jak inne, silne, wielkie kraje; to stwórzmy pewne problemy, które możemy uzasadnić, żeby z nich odpuścić. I tu jest potrzebne nowe otwarcie i ktoś, kto to potrafi zrobić - premier Morawiecki.

Wrócę do pytania, po co to było, w innym znaczeniu. Co Kaczyński chce osiągnąć w ten sposób?

- Moim zdaniem przedłużyć władzę, doprowadzić do dalszego rozwoju tego środowiska politycznego.

To mówią wszyscy z PiS-u.

- No rozwoju środowiska politycznego, czyli wygrać kolejne wybory. Jak zobaczymy sondaż ostatni 50 proc. dla PiS-u, i to już po Morawieckim, świadczy to o tym, że ten ruch z Morawieckim jest popularny także społecznie.

To prawda. Dodajmy, że ten sondaż nie brał pod uwagę niezdecydowanych. Jak wyliczył Wojtek Szacki z "Polityki" to byłoby 41,5 proc., ale...

- Ale to nie są spadki, to są raczej wzrosty.

Tak, to jest wzrost, a Platforma miałaby wtedy 14 proc. To jest trzy razy mniej, to jest katastrofa.

- Właśnie Mateusz Morawiecki, jako premier, zabiera też tlen Platformie Obywatelskiej, mówię o takim paliwie społecznym, paliwie społecznym w znaczeniu mieszczańska klasa średnia, bo jeśli on będzie w stanie nie ugrzęznąć w okowach formy, powiem tak bardzo ciekawie, może przesadnie...

Witkacy, naprawdę Witkacy.

- W tym znaczeniu, że jeśli on nie będzie teraz stawał się bardzo taki core’owo-pisowski, tylko będzie wnosił też swoje.

Core’owo-pisowski, będę tłumaczył. Proszę państwa, chodzi o to, żeby był twardego rdzenia.

- Nie będzie tylko sieriozny, będzie także sobą, jeżeli część siebie wniesie do rządu, to jest w stanie tę mieszczańską klasę średnią, o którą naprawdę prawicy powinno chodzić, przekonywać konkretami. Językiem korzyści, nie językiem idei, symbolów, bo ten język prawica ma. Język korzyści - to jest coś, co Morawiecki może wnieść na prawicę. Trwale.

To jest mój spór z moimi wydawcami. Oni twierdzą, że teraz te lemingi się nawrócą na Morawieckiego, a nawet zagłosują na PiS, bo Morawiecki będzie taki wysportowany, młody, fajny...

- Musi im coś dać.

... zna 10 języków.

- To nic nie da. Musi im coś dać.

A co im może dać, czego im nie dała Beata Szydło?

- Nie wiem. Musi im coś dać, co oni realnie odczują.

Beata Szydło dała pieniądze. Nie ma lepszego motywatora.

- 500+ jest programem, który oczywiście przysporzył sympatię bardzo dużą PiS-owi, ale to nie jest program adresowany do mieszczańskiej klasy średniej, która przeżyłaby bez tych pieniędzy.

Do klasy średniej również, na Boga Świętego.

- Lepiej mieć, niż nie mieć, to jest jasne.

Pan korzysta z 500+?

- Tak, odkładam dzieciom na przyszłość, przydadzą im się na naukę być może, może na coś innego.

Na naukę nigdy nie jest za późno, mówi Adam Hofman i Robert Mazurek. A teraz pytanie o to, co mógłby dać, czym mógłby kupić ten elektorat mieszczański, elektorat zamożniejszy, wielkomiejski.

- Przedsiębiorców, którzy zatrudniają więcej osób, nie misie, tylko dużych przedsiębiorców, myślę, że zmianą klimatu do inwestycji.

Ale z całym szacunkiem, ilu ich jest? Oni nie wygrywają wyborów.

- Ale oni zatrudniają ludzi, mają wpływ na to, co się dzieje, mają wpływ na pewno na postrzeganie Polski za granicą, mają relacje. Inwestycje stoją. W PKB widać to bardzo wyraźnie i sektor prywatny, sektor publiczny nie inwestują.

Jakby to panu powiedzieć, to on odpowiadał, on, Mateusz Morawicki, odpowiadał za inwestycje w rządzie Beaty Szydło.

- No, ale pewien klimat, który jest potrzebny do inwestowania, czyli taka stałość, bezpieczeństwo dla ludzi, którzy mają pieniądze, żeby inwestowali tu, a nie albo chowali pieniądze w banku albo wywozili za granicę, to jest klimat, który tworzy się jednak... Sam Morawiecki nie był w stanie tego zrobić.

Chciałbym pana o jeszcze jedną rzecz zapytać, o wizerunek Mateusza Morawieckiego. No ja powiem tak, to naprawdę jest - mimo że bardzo stara się nie być - taki kostyczny technokrata, co było widać, a raczej słychać w jego expose. Jak pan, specjalista od PR-u zmieniłby go w takiego lidera?

- Nie, ja bym go właśnie nie zmienił. Przepraszam, że sobie na to pozwolę, bo to jednak polski premier...

Ja pytam, dlatego można sobie pozwalać.

- Pozwalam sobie i powiem, że ja bym go za bardzo nie zmieniał. Naprawdę zrobienie z niego Tadeusza Cymańskiego to jest operacja, która skończy się totalną katastrofą wizerunkową.

Był już taki polski premier, który przegrzał, poszedł za daleko...

- Nie, on powinien być...

..."yes, yes, yes".

- ...nie, nie może być. On musi być sobą i dawać, pokazywać: tak, jestem pragmatykiem, jestem technokratą i dlatego właśnie osiągamy sukcesy. I daję wam, moja droga mieszczańska klaso średnia, stabilizację, spokój, korzyści..

Czyli co, ma być taki nudnawy, tak? A ludzie mogą mówić: tak, tego właśnie od PiS-u chcemy. Nudy...

- Oczekujemy spokoju, dobrej gospodarki, bezpieczeństwa i jak się okazuje prawicowych wartości, których Mateusz Morawiecki ma więcej, niż się wielu wydawało.

Pod dostatkiem.

- Pod dostatkiem.

Mateusz Morawicki miał też przyciągnąć swoją taką młodzieńczością, językami itd. I teraz pytanie od mojego wydawcy: on jest taki fajny, młody, wysportowany, ale pan jest jeszcze młodszy, jeszcze bardziej wysportowany, a i języki jakieś pan zna...

- Coś tam się gada.

No to może pan byłby lepszym premierem?

- Ale to nie jest losowanie ani casting. Ale jakby na przykład wybierali premiera w ultra maratonach, to miałbym szansę. A tak, to wie pan, nie za bardzo.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy