Reklama

Reklama

77. rocznica Powstania Warszawskiego. W Godzinę "W" miasto zamiera

1 sierpnia o godzinie 17.00 Warszawa zamarła - zawyły syreny, a mieszkańcy zatrzymali się na kilka minut. Oddali hołd powstańcom warszawskim i mieszkańcom stolicy, którzy walczyli o wolność, przelewając krew z niemieckim okupantem. Także w innych miejscach kraju w godzinę "W" Polacy wspominają bohaterów. - Aby spłacić dług wdzięczności wobec tych, którzy na ołtarzu wolności złożyli swoje życie, pamięć nie wystarczy. Trzeba zrobić krok w kierunku zrozumienia, dlaczego tak postąpili - mówił abp Józef Guzdek podczas uroczystości przy pomniku Gloria Victis na Wojskowych Powązkach.

77 lat temu, 1 sierpnia 1944 roku o godz. 17.00 (godzina "W") wybuchło Powstanie Warszawskie. Do pierwszych walk z Niemcami doszło jednak już wcześniej na Żoliborzu około godz. 14.00 i na Woli i w Śródmieściu Północ - około 16.00.

Zobacz: Powstanie Warszawskie. Obchody 77. rocznicy

W pierwszej powstańczej odezwie, rozklejonej na ulicach stolicy, napisano: "Polacy! Od dawna oczekiwana godzina wybiła. Oddziały Armii Krajowej walczą z najeźdźcą niemieckim we wszystkich punktach Okręgu Stołecznego".

Reklama

Uroczystości w 77. rocznicę Powstania Warszawskiego

Przed pomnikiem Gloria Victis na Wojskowych Powązkach o 17.00, w godzinę "W", hołd powstańcom oddali przybyli na uroczystości weterani, warszawiacy, a także przedstawiciele władz, m.in. prezydent Andrzej Duda i premier Mateusz Morawiecki.

Zawyły syreny, minuta ciszy uczczono pamięć powstańców. Odśpiewano Mazurka Dąbrowskiego i odegrano hejnał warszawski.

Następnie modlitwę w intencji poległych powstańców odmówił administrator apostolski Ordynariatu Polowego WP abp Józef Guzdek. Dla uczczenia 77. rocznicy wybuchu powstania warszawskiego oddano także salwę honorową.

- Kwatera powstańcza na Wojskowych Powązkach to miejsce spotkań z poległymi i zmarłymi powstańcami. Wsłuchujemy się w ciszę mogił, w których spoczywają rycerze wolności. Wpatrujemy się w powstańcze krzyże, które przemawiają i przypominają ewangeliczną prawdę: nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Są one znakiem wartości najważniejszych i niezaprzeczalnych - powiedział abp Guzdek.

Dodał, że "szukamy inspiracji do życia wolnego i odpowiedzialnego, godnego naszych przodków, którzy przelewali krew w obronie suwerenności umiłowanej Ojczyzny".

- Aby spłacić dług wdzięczności wobec tych, którzy na ołtarzu wolności złożyli swoje życie, pamięć nie wystarczy. Trzeba zrobić krok w kierunku zrozumienia, dlaczego tak postąpili. Obyśmy powrócili do naszych domów lepsi, a nasze życie każdego dnia stawało się służbą Bogu i Ojczyźnie - podkreślił abp Guzdek.

Wieńce przed pomnikiem Gloria Victis złożyli m.in. prezydent Andrzej Duda, marszałek Sejmu Elżbieta Witek, marszałek Senatu Tomasz Grodzki, premier Mateusz Morawiecki, prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Delegacjom towarzyszyli powstańcy warszawscy.

Oficjalną część obchodów na Powązkach Wojskowych zakończyło odprowadzenie wojskowej asysty honorowej i pocztów sztandarowych.

Po uroczystościach kwiaty na grobie gen. Antoniego Chruściela "Montera" złożył premier Mateusz Morawiecki. Premier zapalił też znicze na kilku innych nagrobkach - m.in. Lidii Lwow-Eberle.

Wcześniej kwiaty na mogile "Montera" złożyli prezydent Andrzej Duda, marszałek Sejmu Elżbieta Witek, sekretarz stanu w MON Wojciech Skurkiewicz (w imieniu Ministra Obrony Narodowej) oraz przedstawiciele władz stolicy.

Uroczystości przed pomnikiem Gloria Victis stanowią kulminacyjny punkt obchodów rocznicy Powstania Warszawskiego.

Zobacz: ZDJĘCIA Z POWSTANIA 

Powstanie Warszawskie było największą akcją zbrojną podziemia w okupowanej przez Niemców Europie. 1 sierpnia 1944 r. do walki w stolicy przystąpiło ok. 40-50 tys. powstańców. Planowane na kilka dni, trwało ponad dwa miesiące. W czasie walk w Warszawie zginęło ok. 18 tys. powstańców, a 25 tys. zostało rannych. Straty wśród ludności cywilnej były ogromne i wynosiły ok. 180 tys. zabitych. Pozostałych przy życiu mieszkańców Warszawy, ok. 500 tys., wypędzono z miasta, które po powstaniu Niemcy zaczęli systematycznie burzyć.

Czytaj też: 

Przez lata marginalizowano ich rolę. Teraz będą miały pomnik

Nie dożyła drugiego dnia powstania. To ona jest Syreną z pomnika nad Wisłą

Tego dnia miała pochować córkę. Widok zmroził jej krew!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje