Reklama

Reklama

6-letni Jaś walczy z potworem w głowie

Mały Janek w trakcie zabawy ze swoją siostrą bliźniaczką zaczął się skarżyć na ból głowy i problemy z widzeniem. Po spotkaniach z wieloma lekarzami udało się w końcu dowiedzieć co mu dolega. Diagnoza - guz mózgu - brzmiała jak wyrok.

Rodzice zaczęli szukać pomocy dla dziecka. Jak zauważają, chłopiec z rosnącego sportowca, uwielbiającego rower i piłkę, nożną stał się śmiertelnie chorym pacjentem dziecięcego oddziału onkologii.

Reklama

"To trwało zaledwie chwilę. Grudzień 2018 roku. Jasiek bawił się akurat z Hanią, swoją siostrą bliźniaczką... Nagle powiedział, że boli go głowa i że źle widzi. Pojechaliśmy z nim do szpitala, gdzie synka zbadało 3 różnych lekarzy. Nie stwierdzili żadnych nieprawidłowości" - piszą rodzice chłopca na stronie "Siępomaga.pl". Lekarze sugerowali, że dolegliwości chłopca to epizod migreny. Rodzice nie byli jednak pewni i po trzech miesiącach zabrali go do neurologa i na rezonans, żeby ponownie sprawdzić na wszelki wypadek.

Okazało się, że było to dobre posunięcie. "Badanie wykryło zmianę w pniu mózgu o niejasnym charakterze - wielkości 21 x 20 mm - mniej więcej tyle, ile ma pestka brzoskwini. Zmiana niedokrwienna, zapalna, guz...? Lekarze nie byli pewni... Kazali czekać, obserwować Jasia i powtórzyć rezonans za 3 miesiące" - piszą rodzice chłopca. Kiedy powtórzono rezonans, okazało się, że po trzech miesiącach zmiana powiększyła się o centymetr. Kolejne badania przyniosły diagnozę: glejak. Jak informują rodzice chłopca, w pewnym momencie w Polsce zabrakło dalszych możliwości leczenia.

Szukając ratunku dla Jasia, jego najbliżsi trafili do Szwajcarii. "W końcu trafiliśmy do Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Zurychu w Szwajcarii, do dr Sabine Mueller... Placówki, gdzie z powodzeniem leczy się dzieci z guzami mózgu, dzieci gdzie indziej skazane na śmierć..." - pisali. Chłopiec został zakwalifikowany do badań klinicznych lekiem, który ma zostać wprowadzony przez cewnik bezpośrednio do guza.

Aby wdrożyć leczenie, rodzice muszą zebrać 2 miliony zł. Lek trzeba sprowadzić ze Stanów Zjednoczonych. Zbiórka prowadzona jest na stronie siepomaga.pl

Wasze komentarze
No hate

Dodawanie komentarzy pod tym artykułem zostało wyłączone

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym, nasyconym nienawiścią komentarzom, niezależnie od wyrażanych poglądów. Jeśli widzisz komentarz w innych serwisach, który jest hejtem – wyślij nam zgłoszenie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje