Reklama

Reklama

250 tys. zł dla rodzin ofiar katastrofy CASY

Najbliżsi członkowie rodzin 23 wojskowych, którzy w 2008 r. zginęli w katastrofie samolotu CASA, otrzymają po 250 tys. zł.

Dzisiaj przed sądem podpisano w tej sprawie ugody między 23 osobami a MON.

Reklama

Zadośćuczynień od MON domagają się najbliżsi członkowie rodzin 20 ofiar katastrofy. Podpisane w poniedziałek porozumienia dotyczą części rodzin oficerów. Druga część posiedzeń została zaplanowana na 1 kwietnia, ma dotyczyć pozostałych 22 wnioskodawców.

Ugody zatwierdził Sąd Rejonowy Warszawa-Śródmieście. Wcześniej prawnicy rodzin i resortu obrony zgodnie oświadczyli, że akceptują wynegocjowany projekt porozumienia opiewającego na taką samą kwotę, jaką Prokuratoria Generalna Skarbu Państwa zaoferowała najbliższym ofiar katastrofy smoleńskiej. Sąd przygotował więc druki ugody i przedłożył stronom do podpisu.

Na mocy zawartej ugody, w terminie do 14 kwietnia, po 250 tys. zł otrzymają: żony, dzieci i rodzice żołnierzy, którzy zginęli pod Mirosławcem. To łączna kwota odszkodowania i zadośćuczynienia za katastrofę. Stwierdzono zarazem, że ugoda nie zamyka rodzinom drogi do dochodzenia przed sądami dalszych ewentualnych świadczeń - to pozostaje ich wolną wolą i jest niezależne od zawartego porozumienia.

W poniedziałek, na początku posiedzenia prawnicy rodzin chcieli utajnienia postępowania, powołując się na to, że w sprawie występują informacje z życia rodzinnego i tzw. dane wrażliwe. Sąd oddalił ich wniosek, podkreślając, że nikt z rodzin nie jest obecny w sądzie, a sprawa dotyczy publicznych pieniędzy oraz byłych wysokich funkcjonariuszy wojska.

W poniedziałek wieczorem wiceminister obrony narodowej gen. Czesław Piątas - pytany o szczegóły rozmów o wysokości ugód - powiedział dziennikarzom, że negocjacje zaczęły się "z trochę wyższego pułapu kwot" niż te, które w poniedziałek zostały podpisane.

- Zdecydowaliśmy się, żeby ugody zostały podpisane przed obliczem sądu, co daje nam gwarancję bezstronności i pewnej kontroli sądowej nad tym procesem - zaznaczył Piątas.

Dziennikarze pytali Piątasa, czy nie boi się, że rodziny ofiar katastrofy zdecydują się występować o wyższe odszkodowania. Zdaniem wiceszefa MON ugoda nie zamyka możliwości występowania o innego rodzaju roszczenia, jednak strony musiałby wykazać, że zaszły nowe okoliczności, które by sugerowały, że kwota 250 tys. zł jest za niska.

Według Piątasa sprawy ugodowe, które sąd będzie rozpatrywał 1 kwietnia, są podobne do rozstrzygniętych w poniedziałek. - Sposób uzasadnienia czy pewne szczegóły mogą się różnić, ale generalnie (te sprawy - red.) są do siebie podobne. My w tej kwocie 250 tys. zł zawieramy odszkodowanie z tytułu pogorszenia sytuacji materialnej i zadośćuczynienie za zerwanie więzi rodzinnych, za cierpienie, które nastąpiło w wyniku utraty najbliższych - powiedział.

Piątas podkreślił też, że poniedziałkowa ugoda pokazuje, iż MON było gotowe w bardzo krótkim czasie zaproponować rozwiązanie, "które by stanowiło pewnego rodzaju rekompensatę za wszystko to, co się wydarzyło". - Oprócz tego wypłaciliśmy i wypłacamy renty, wspieramy dzieci uczące się oraz zabezpieczyliśmy zakwaterowanie dla rodzin żołnierzy, którzy zginęli. A więc wszystko to, co było ustawowo nakazane, wykonaliśmy zaraz po katastrofie - powiedział Piątas.

Reprezentujący rodziny ofiar katastrofy radca prawny Sylwester Nowakowski ocenił, że sprawy, którymi sąd zajmie się 1 kwietnia, są bardziej skomplikowane niż te rozpatrywane w poniedziałek.

- Akurat tak się ułożyło, że 1 kwietnia mamy też dużą liczbę ugód do zawarcia, ale tam są też sytuacje bardziej skomplikowane. Dążymy do tego, żeby zawrzeć konsensus jeszcze w jednym elemencie dotyczącym rent dla wdów - powiedział Nowakowski. Dodał, że takie właśnie roszczenia zgłosiło kilka osób. Zapowiedział, że przed rozprawą będzie w tej sprawie kontaktował się z MON.

Partner Nowakowskiego z kancelarii, radca prawny Piotr Sławek, podziękował MON za "konstruktywne podejście do sprawy". - Rozmowy ugodowe, które prowadziliśmy w ostatnich tygodniach, przebiegały w bardzo dobrej atmosferze. Doceniamy to, że strona rządowa podjęła wysiłek, aby uregulować tę sprawę - powiedział. Podkreślił też, że MON do wypłaty odszkodowań i zadośćuczynień przyjął podstawę prawną zaproponowaną przez prawników reprezentujących rodziny.

Samolot CASA C-295M rozbił się 23 stycznia 2008 r. podczas próby lądowania pod Mirosławcem (Zachodniopomorskie). W katastrofie zginęła czteroosobowa załoga i 16 wysokich oficerów lotnictwa, wracających z konferencji o bezpieczeństwie lotów. Komisja badająca przyczyny katastrofy uznała, że doprowadził do niej splot wielu okoliczności.

Dowiedz się więcej na temat: katastrofy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama