Reklama

Reklama

10 posłów PiS złamie dyscyplinę?

Dziesięciu posłów Prawa i Sprawiedliwości może - wbrew kierownictwu partii - poprzeć ustawę ratyfikacyjną w wersji proponowanej przez Platformę Obywatelską - dowiedział się nieoficjalnie "Newsweek". To wystarczy, by przyjąć Traktat Lizboński.

Jarosław Kaczyński zapowiedział, że jeżeli Platforma Obywatelska nie zgodzi się na poprawki zgłaszane przez jego ugrupowanie, cały klub PiS będzie głosował przeciwko dokumentowi umożliwiającemu głowie państwa podpisanie traktatu. Jedność ma zagwarantować wprowadzenie dyscypliny klubowej. Ale dyscypliny może zabraknąć.

Reklama

- Szacuję, że wyłamać może się 10 osób. Ja sam będę głosował "za", niezależnie od konsekwencji - ujawnia "Newsweekowi" jeden z członków PiS. Pytany o motywy odpowiada: - Polska nie może być czarnym koniem, który zatrzyma Europę. Bronimy też honoru prezydenta, który osobiście wynegocjował traktat - uzasadnia. Wśród parlamentarzystów rozważających złamanie dyscypliny wymienia się m. in. Ludwika Dorna, Jana Ołdakowskiego, Grażynę Gęsicką i Zbigniewa Religę.

Ten ostatni w rozmowie z "Newsweekiem" podkreśla, że jest zdecydowanym zwolennikiem obecności Polski w Unii. - Nie chcę mówić, jak zagłosuję. Zobaczymy, co się będzie działo. Trwają dyskusje. Liczę, że mimo buńczucznych zapowiedzi z każdej strony, dojdzie do konsensusu - mówi były minister zdrowia.

Do zmiany stanowiska w sprawie traktatu próbował przekonywać posłów PiS Paweł Zalewski, były polityk tej partii. - Ale używał nieodpowiednich argumentów. Tłumaczył, że to początek końca Prawa i Sprawiedliwości - relacjonuje anonimowo jeden z przedstawicieli formacji Kaczyńskiego.

Zalewski przyznaje, że dyskutował o traktacie m.in. z Ludwikiem Dornem (który opuścił fotel wiceprezesa PiS ale z klubu, tak jak Zalewski, nie odszedł). - Jestem spokojny o wynik głosowania - zapewnia nas były szef Sejmowej Komisji spraw Zagranicznych.

Przewodniczący klubu PO Zbigniew Chlebowski ujawnia, że władze Platformy Obywatelskiej wiedzą o wahających się posłach PiS. - Docierają do nas informacje, że ta grupa może liczyć nawet ponad 10 osób - mówi "Newsweekowi".

Na pytanie o ewentualne konsekwencje, jakie poniosą ci, którzy złamią dyscyplinę, szef klubu PiS Przemysław Gosiewski odpowiada krótko: - Myślę, że się nie wyłamią.

Ustawa, wyrażająca zgodę na ratyfikację umowy międzynarodowej, jest uchwalana przez Sejm większością 2/3 głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów. Oznacza to, że - przy założeniu 100 proc. frekwencji - do jej przyjęcia potrzeba 307 głosów. Koalicja PO-PSL liczy 240 posłów, LiD - 53. Nawet jeśli "za" podniesie ręce cała ósemka parlamentarzystów niezrzeszonych, brakuje sześciu głosów. Rozbicie jedności PiS jest więc niezbędne.

Do debaty nad traktatem Sejm ma wrócić w najbliższy wtorek.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy