Reklama

Reklama

Sytuacja na granicy. Straż Graniczna: Noc w Kuźnicy minęła spokojnie

Noc z wtorku na środę na polsko-białoruskim przejściu granicznym w Kuźnicy minęła spokojnie - podała rano podlaska policja. Miały miejsce dwie siłowe próby przekroczenia granicy. W regionie nie doszło też do żadnych zatrzymań osób nielegalnie przewożących migrantów. W okolicach Czeremchy udaremniono próbę sforsowania granicy przez około 50 osób.

- Część osób po stronie białoruskiej wróciła do poprzedniego obozu, część koczuje przy terminalu po stronie białoruskiej - poinformował rzecznik podlaskiej policji Tomasz Krupa.

Jak przekazała na Twitterze Straż Graniczna, we wtorek odnotowano 161 prób nielegalnego przekroczenia granicy polsko-białoruskiej. Wobec 34 cudzoziemców funkcjonariusze SG wydali postanowienia o obowiązku opuszczenia terytorium RP.

- W godzinach wieczornych odnotowano również dwie siłowe próby przekroczenia granicy - podano na Twitterze.

W nieco innym tonie wypowiedział się w Polskim Radiu minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak.

Reklama

- Noc nie była spokojna, natężenie (prób nielegalnego przekraczania granicy - red.) było mniejsze niż to, co mogliśmy zobaczyć w Kuźnicy, ale wciąż metoda ataku na polską granicę jest taka sama - stwierdził.

Jedna z nich miała miejsce na odcinku ochranianym przez placówkę SG w Czeremsze.

"Wczorajsza udaremniona próba sforsowania granicy polskiej przez ok. 50 osób. Służby białoruskie towarzyszyły agresywnej grupie, używały lasera. Cudzoziemcy rzucali kamieniami w stronę polskich służb" - opisała Straż Graniczna w środę na Twitterze.

Jak przekazała rzecznik SG ppor. Anna Michalska, do drugiej z prób forsowania granicy doszło we wtorek ok. godz. 23 w Dubiczach Cerkiewnych. - Była to grupa około 100 osób, z czego 50 z nich bardziej agresywnie próbowało forsować granicę - powiedziała Michalska.

Wtorkowy atak w Kuźnicy

We wtorek przed południem na (zamkniętym od tygodnia) przejściu w Kuźnicy doszło od strony białoruskiej do ataku wymierzonego w chroniących granicy polskich funkcjonariuszy różnych służb. Agresywne osoby, wśród których najbardziej aktywne były zamaskowane (miały kominiarki, kaptury), rzucały w stronę funkcjonariuszy kamieniami i granatami hukowymi. Widać było na opublikowanych relacjach live ze strony białoruskiej, że atakujący używali też proc. Polskie służby podkreślały, że akcją z użyciem drona sterowały służby białoruskie. Aby uspokoić napastników, polscy funkcjonariusze chroniący granicy użyli m.in. armatek wodnych.

Zobacz też: Komendant główny policji Jarosław Szymczyk: Policjanci też czują strach

Polska policja podsumowała we wtorek wieczorem, że w ataku rannych zostało dziewięciu policjantów i policjantek, a łącznie obrażenia odniosło 12 funkcjonariuszy różnych służb chroniących granicy.

Kilkadziesiąt tysięcy prób przekroczenia granicy

Od początku roku Straż Graniczna zanotowała ponad 33 tys. prób nielegalnego przekroczenia granicy polsko-białoruskiej, z czego 5,5 tys. w listopadzie, blisko 17,3 tys. w październiku, prawie 7,7 tys. we wrześniu i ponad 3,5 tys. w sierpniu.

Od 2 września w związku z presją migracyjną w przygranicznym pasie z Białorusią w 183 miejscowościach woj. podlaskiego i lubelskiego obowiązuje stan wyjątkowy. Został on wprowadzony na 30 dni na mocy rozporządzenia prezydenta Andrzeja Dudy, wydanego na wniosek Rady Ministrów. Sejm zgodził się na przedłużenie stanu wyjątkowego o kolejne 60 dni.

Do połowy przyszłego roku na odcinku granicy z Białorusią stanie stalowy płot zwieńczony drutem kolczastym i wzbogacony o urządzenia elektroniczne. Zapora o długości 180 km i 5,5 m wysokości powstanie na terenie Podlasia. Wzdłuż granicy zamontowane będą czujniki ruchu oraz kamery dzienne i nocne. Na terenie Lubelszczyzny naturalną zaporą jest rzeka Bug.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje