Reklama

Reklama

Rusza Centrum Prasowe przy granicy z Białorusią. Akredytacje i szkolenie dla dziennikarzy

Centrum Prasowe w Popławcach (Podlaskie) zaczyna działać od piątku. Będzie przeznaczone dla mediów relacjonujących sytuację na polsko-białoruskiej granicy. - Żeby w ogóle dostać się do strefy objętej zakazem przemieszczania, będziemy musieli podpisać szereg dokumentów, m.in. oświadczenie, że mam świadomość, jakie grozi mi ryzyko. Przed wyjazdem każdy dziennikarz zostanie przeszkolony - relacjonuje reporter Polsat News Andrzej Wyrwiński.

Centrum Prasowe będzie działać w Popławcach, w połowie drogi między Sokółką a Kuźnicą. Podlaski Urząd Wojewódzki w Białymstoku przekazał, że za infrastrukturę obiektu zadbała Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych. To lokalizacja poza terenem przygranicznym objętym ograniczeniami obowiązującymi od 1 grudnia.

Zobacz też: Granica polsko-białoruska. Łukaszenka grozi blokadą tranzytu rosyjskich surowców

W centrum, które ma działać w godzinach 7-21 (z możliwością zmiany w zależności od sytuacji na granicy) będą odbywały się m.in. konferencje prasowe czy - jak podano - specjalne warsztaty z ekspertami od tematyki wschodniej na temat sytuacji geopolitycznej.

Reklama

Urząd opublikował też zasady udzielania akredytacji. Przyjęto w nich, że z uwagi na sytuację epidemiczną w centrum prasowym jednocześnie może pracować jeden zespół z danej redakcji. W skład jednego zespołu mogą wchodzić maksymalnie trzy osoby. "Z uwagi na konieczność zachowania reżimu epidemicznego, organizator zastrzega sobie prawo do ograniczeń w udzielaniu akredytacji" - podał PUW.

Reporter Polsat News: Każdy dziennikarz zostanie przeszkolony

Szczegóły pracy dziennikarzy przy samej granicy, na antenie Polsat News wyjaśniał reporter Andrzej Wyrwiński.

- Zmienia się to, że w ogóle będziemy mogli zobaczyć pas przygraniczny. Od 2 września do 30 listopada obowiązywał stan wyjątkowy. Dziennikarze do tych 183 miejscowości w woj. podlaskim i lubelskim po prostu wjechać nie mogli. Nie było żadnych wyjątków - przekazał Andrzej Wyrwiński.

- Żeby w ogóle dostać się do strefy objętej zakazem przemieszczania, będziemy musieli podpisać wiele dokumentów. Będę musiał podpisać oświadczenie, że mam świadomość, jakie grozi mi ryzyko. Przed wyjazdem każdy dziennikarz zostanie przeszkolony. Nawet po wjeździe na teren objęty zakazem przemieszczania, Straż Graniczna będzie mogła powiedzieć, by nie filmować konkretnych budynków lub ludzi - mówił.

By pracować na granicy dziennikarze będą potrzebować akredytacji, na którą zgodę wydaje Straż Graniczna. - Zaproponuję termin, Straż Graniczna powie, czy jest to możliwe i SG wyznaczy trasę. Po terenie będziemy poruszali się samochodami SG lub polskiego wojska. Będziemy grupowani w "drużyny dziennikarskie", w autobusie będą przedstawiciele kilku redakcji - mówił reporter Polsat News.

Koniec stanu wyjątkowego

Od środy do 1 marca przy granicy z Białorusią obowiązuje zakaz przebywania, z którego wyłączeni są m.in. mieszkańcy czy miejscowi przedsiębiorcy. Zgodnie z nowelizacją, która umożliwiła wprowadzenie tego zakazu, na czas określony i na określonych zasadach komendant placówki SG będzie mógł zezwolić na przebywanie na tym obszarze również innych osób, w szczególności dziennikarzy.

Zakaz wprowadzono w 183 miejscowościach w województwach podlaskim i lubelskim przylegających do granicy z Białorusią.

Wcześniej na tym samym obszarze, od 2 września przez 90 dni, obowiązywał stan wyjątkowy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL