Reklama

Reklama

Podlaskie: Śmierć Kurdyjki, która przeszła przez granicę. Prokuratura bada sprawę

Prokuratura Rejonowa w Hajnówce wszczęła śledztwo, w którym będzie badać okoliczności śmierci Kurdyjki z Iraku, zmarłej kilka dni temu w miejscowym szpitalu. - Kluczowa dla dalszych czynności będzie sekcja zwłok - poinformował szef tej prokuratury Jan Andrejczuk.

Szef prokuratury w Hajnówce, Jan Andrejczuk, wyjaśnił, że zasadą w Zakładzie Medycyny Sądowej jest, że - w przypadku zgonu w szpitalu - do przeprowadzenia sekcji zwłok potrzebne jest też zapoznanie się z dokumentacją medyczną. Prokurator zaznaczył, że wynik sekcji będzie warunkował kolejne czynności w tym śledztwie. - Zależy nam na tym, by wynik sekcji był jak najszybciej. Wtedy będziemy wiedzieli, na czym stoimy i co mamy w sprawie robić - dodał.

W minioną niedzielę informował, że śledztwo będzie formalnie dotyczyło nieumyślnego spowodowania śmierci. - Przepis ten umożliwia nam wszczęcie śledztwa w sprawie pani migrantki i wyjaśnienie okoliczności jej zgonu - powiedział Andrejczuk.

Reklama

Kobieta była w ciąży, poroniła

Zmarła Kurdyjka - jak informowały wcześniej media i opiekująca się pozostałymi członkami jej rodziny Fundacja Dialog - trafiła do hajnowskiego szpitala w ciężkim stanie, wcześniej przez jakiś czas z rodziną przebywała w lesie przy granicy polsko-białoruskiej. Kobieta była w ciąży, poroniła. Jej nienarodzone dziecko pochowano 23 listopada na muzułmańskim cmentarzu w Bohonikach.

Rzeczniczka Straży Granicznej por. Anna Michalska informowała 22 listopada, że stan kobiety w momencie jej odnalezienia przez funkcjonariuszy - około dwóch tygodni wcześniej - był ciężki. Michalska informowała wtedy, że rodzinie kobiety: mężowi i piątce dzieci w wieku 7-16 lat, zapewniono pomoc psychologiczną. Rzeczniczka Podlaskiego Oddziału SG Katarzyna Zdanowicz podała, że obecnie dzieci zmarłej i jej mąż są pod opieką Fundacji Dialog w ramach umowy dotyczącej pomocy instytucjonalnej.

Granica z Białorusią. Śmierć Syryjczyka

W prokuraturze w Hajnówce było prowadzone również śledztwo dotyczące śmierci młodego Syryjczyka, którego zwłoki znaleziono w połowie listopada niedaleko polsko-białoruskiej granicy w Podlaskiem; chodzi o rejon Wólki Terechowskiej (powiat hajnowski). Przy zmarłym znaleziono syryjski odpowiednik dowodu osobistego i m.in. bilety lotnicze. Wynika z nich, że do Mińska na Białorusi dotarł on w pierwszym tygodniu listopada.

Wstępne wyniki sekcji zwłok wskazały, iż prawdopodobną przyczyną jego śmierci mogło być wychłodzenie organizmu. Jak poinformował prok. Andrejczuk, sprawa została przekazana Prokuraturze Okręgowej w Białymstoku. Najprawdopodobniej trafi do Suwałk, gdzie w jednym śledztwie badane są okoliczności śmierci sześciu innych cudzoziemców, których zwłoki znaleziono w różnych miejscach, w pasie przygranicznym z Białorusią, od końca września.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy