Reklama

Reklama

Książki za jedną złotówkę

Książnica Podlaska w Białymstoku sprzedaje książki za symboliczną złotówkę. W jej wypożyczalni odbył się w środę kiermasz wydawnictw, który miał też promować czytelnictwo. Dochody ze sprzedaży zostaną przeznaczone na zakup audiobooków.

Na kiermaszu można było znaleźć ponad 2 tys. tytułów literatury polskiej i światowej: popularnonaukowej, historycznej oraz dla dzieci i młodzieży. Do sprzedaży trafiły egzemplarze wycofane z filii i wypożyczalni biblioteki.

Reklama

- Zakupiliśmy nowe edycje tych książek, dlatego stare mogliśmy wycofać z księgozbioru i sprzedać za symboliczną złotówkę - powiedziała Joanna Martyniuk z Działu Naukowego i Promocji Książnicy Podlaskiej.

Zyski z kiermaszu zostaną przekazane na zakup nowości wydawniczych dla osób niepełnosprawnych. Audiobooki, czyli książki w formie nagrań audio, uzupełnią dział zbiorów specjalnych białostockiej placówki.

Częścią wycofywanych zbiorów Książnica Podlaska wesprze też Bibliotekę im. Karskiego w Grodnie. - Trafi tam około dwustu książek, które staną się częścią nowego działu z literaturą polską w białoruskiej bibliotece. Będą mogli z nich korzystać Polacy mieszkający na Białorusi. W przekazaniu książek pomoże nam polski konsulat - poinformowała Elwira Śliwińska, zastępca dyrektora Książnicy Podlaskiej.

W związku z widocznym spadkiem czytelnictwa, białostoccy bibliotekarze starają się promować je na różne sposoby. Służą temu m.in. spotkania z pisarzami i akcje typu "podziel się książką". W wypożyczalni głównej cały czas trwa bookcrossing, czyli czytelnicy mogą zostawiać na specjalnej półce niepotrzebne im książki i wymieniać się z innymi.

Na kiermaszu największą popularnością cieszyła się literatura skierowana do najmłodszych. - Znalazłam kilka książek z mojego dzieciństwa, których już nigdzie nie można kupić. Są wśród nich "Baśnie narodów ZSRR" - cieszyła się jedna z kupujących.

Duże wzięcie miały dzieła Tuwima, Brzechwy i Konopnickiej, traktowane jako prezenty dla dzieci. - Często czytam moim wnukom. Kupiłam także kilka albumów turystycznych i trochę beletrystyki. Chyba będę potrzebowała taksówki, by przewieźć wszystkie książki do domu - powiedziała inna kupująca, pani Halina.

Według badania TNS OBOP przeprowadzonych na zlecenie Biblioteki Narodowej, w 2010 roku 56 proc. Polaków nie zajrzało do żadnej książki, nawet słownika czy książki kucharskiej. Wśród nich co czwarty respondent to osoba z wyższym wykształceniem, a co trzecia to student. 44 proc. ankietowanych przeczytało co najmniej jedną pozycję. Tylko 12 proc. czyta często - więcej niż siedem książek w ciągu roku.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy