Reklama

Reklama

Interwencja wobec fotoreporterów. Mariusz Błaszczak: To było niezbędne

Interwencja wobec - jak później się okazało - fotoreporterów była niezbędna - ocenił szef MON Mariusz Błaszczak. To komentarz do relacji Press Clubu Polska, który informował, że w Wiejkach k. Michałowa, poza strefą objętą stanem wyjątkowym, "grupa osób w mundurach Wojska Polskiego zaatakowała trzech fotoreporterów", szarpiąc ich i wyzywając. W rozmowie z Interią rzecznik 16. Pomorskiej Dywizji Zmechanizowanej oświadczył, że to fake news, a dziennikarze zostali zatrzymani "zgodnie z procedurami".

"Stoję murem za wszystkimi żołnierzami pełniącymi służbę na granicy. Interwencja wobec - jak później się okazało - fotoreporterów była niezbędna. Obowiązkiem żołnierzy pełniących wartę jest ochrona kolegów i miejsca zgrupowania" - napisał w czwartek na Twitterze szef resortu obrony narodowej Mariusz Błaszczak.

Sprzeczne relacje

Z treści informacji Press Clubu Polska wynika, że we wtorek po południu w Wiejkach k. Michałowa, poza strefą objętą stanem wyjątkowym "grupa osób w mundurach Wojska Polskiego zaatakowała trzech fotoreporterów", którzy wykonywali swoje obowiązki dziennikarskie. Na podstawie relacji fotoreporterów podano, że "przed wykonaniem zdjęć dokumentujących obecność wojska w rejonie miejscowości Wiejki (...) podeszli do bramy, przedstawili się wartownikowi jako dziennikarze i uprzedzili, że będą z zewnątrz wykonywać fotografie".

Reklama

Zobacz też: Granica z Białorusią. Umundurowane osoby rzucały w polskich policjantów kamieniami

Napisano także, że po zrobieniu zdjęć fotoreporterzy wsiedli do samochodu i chcieli wrócić do Michałowa, a wtedy drogę zastąpiły im "osoby w mundurach Wojska Polskiego", które "wyciągnęły fotoreporterów z samochodu, szarpiąc ich przy tym i używając wulgaryzmów". Press Club Polska poinformował także, że "pozbawionych kurtek dziennikarzy skuto kajdankami i przetrzymywano ponad godzinę, do przyjazdu policji", a w tym czasie umundurowane osoby przeszukały samochód oraz przejrzały zawartość kart pamięci w aparatach fotograficznych fotoreporterów". Fotoreporterzy mieli zwracać uwagę, że może to być naruszenie tajemnicy dziennikarskiej.

Nagranie z zajścia udostępnił w mediach społecznościowych reporter Maciej Bąk. Słychać na nim, jak nagrana osoba krzyczy: "K..., wysiadaj z samochodu, bo cię wysadzę".

Wojsko: To fake news

Zupełnie inną wersję wydarzeń niż fotoreporterzy przedstawia wojsk. - To fake news, nic takiego nie miało miejsca - stwierdził mjr Marek Nabzdyjak, rzecznik 16. Pomorskiej Dywizji Zmechanizowanej, pytany przez Interią o "atak na fotoreporterów". 

W środę dowódca operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych gen. broni Tomasz Piotrowski ocenił, że zatrzymanie przez żołnierzy fotoreporterów na terenie przygranicznym było prawidłowe. Oświadczył, że "absolutnie nikt nikogo nie uderzył, nikt nikomu nie ubliżał, nikt nikogo nie szarpał".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje