W skrócie
- Sąd Okręgowy w Łomży oddalił zażalenie na areszt wobec mężczyzny podejrzanego o groźby bezprawne i znieważenie organu konstytucyjnego RP.
- Do incydentu z rozlaniem gnojowicy przed domem ministra rolnictwa Stefana Krajewskiego doszło 9 stycznia 2026 roku, zatrzymano w tej sprawie 35-latka z woj. lubelskiego.
- Podejrzany nie przyznał się do zarzutów, tłumacząc swoje działanie jako indywidualną formę protestu przeciwko polityce rządu wobec umowy z krajami Mercosur, otwiera się w nowym oknie.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Informację o oddaleniu zażalenia potwierdził rzecznik Sądu Okręgowego w Łomży Jan Leszczewski. Jak dodał, sąd uznał za zasadne przesłanki o stosowaniu aresztu, na które powołał się Sąd Rejonowy w Zambrowie.
Zambrowski sąd 12 stycznia częściowo uwzględnił wniosek miejscowej prokuratury i aresztował podejrzanego na dwa miesiące. Prokuratura wnioskowała o trzy miesiące. Postanowienie było nieprawomocne, przysługiwało od niego zażalenie.
Gnojowica przed domem ministra. Śledztwo ws. 35-latka
Do incydentu koło domu ministra rolnictwa Stefana Krajewskiego doszło 9 stycznia 2026 roku. Minister informował, że ktoś rozlał gnojowicę w pobliżu jego posesji w woj. podlaskim, próbował uszkodzić ogrodzenie i kierował groźby pod jego adresem. Sprawą zajęła się policja. Zatrzymała w tej sprawie 35-latka z woj. lubelskiego.
Śledztwo wszczęła Prokuratura Rejonowa w Zambrowie (woj. podlaskie). Podejrzanemu zostały postawione zarzuty stosowania gróźb bezprawnych z powodu przynależności politycznej wobec ministra Krajewskiego, znieważenia konstytucyjnego organu RP i gróźb karalnych - w tym wypadku chodzi o premiera, trzech ministrów (w tym również o ministra Krajewskiego) oraz o prezydenta Warszawy. Groźby objęte zarzutami dotyczą również żony ministra rolnictwa. Podejrzanemu grozi do pięciu lat więzienia.
W opisie czynu prokuratura przyjęła, że 9 stycznia podejrzany przyjechał busem pod posesję należącą do Stefana Krajewskiego i rozlał przed nią ok. 500 litrów substancji "koloru brązowo-zielonego", po czym odjechał, ale wrócił i wtedy - w rozmowie z żoną ministra - kierował groźby, "nawiązując do działalności politycznej jej męża oraz groźby karalne popełnienia przestępstwa na jej szkodę lub osoby najbliższej".
Potem swoje działania i zachowania opublikował w nagraniu na portalu społecznościowym. Tam - w ocenie prokuratury - pojawiły się groźby karalne z powodu przynależności politycznej wobec premiera, szefa MSWiA, ministra spraw zagranicznych, ministra rolnictwa i prezydenta Warszawy.
Gnojowica przed domem Stefana Krajewskiego. "Indywidualna forma protestu"
"Przesłuchany w charakterze podejrzanego nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu, złożył wyjaśnienia, w których wskazał, że wylana substancja przed domem ministra była gnojowicą i czynił to w ramach swojej indywidualnej formy protestu" - poinformowała prokuratura w komunikacie wydanym 12 stycznia.
"W toku składanych wyjaśnień wyrażał niezadowolenie z prowadzonej przez rząd polityki dotyczącej umowy z krajami Mercosur, a także z powodu braku zgody na wjazd do Warszawy strajkujących rolników" - dodała prokuratura. W dniu, w którym doszło do incydentu, w stolicy odbywał się protest rolników przeciwko umowie UE z krajami Mercosur.
W związku z tym, że śledztwo dotyczy tzw. przestępstw z nienawiści, będzie je kontynuowała nie zambrowska, lecz łomżyńska prokuratura rejonowa. To ona jest wyznaczona - w tym okręgu prokuratorskim - do prowadzenia takich spraw.
















