Reklama

Reklama

Granica polsko-białoruska. Policjant trafiony w głowę, jest poważnie ranny

Jeden z policjantów stacjonujących na granicy został poważnie ranny, przewieziono go do szpitala. Prawdopodobnie doszło do pęknięcia kości czaszki - poinformowała policja. W stronę polskich służb rzucane są nie tylko kamienie, ale też granaty hukowe i z gazem. Funkcjonariusze używają armatek wodnych by rozpędzić grupy agresywnych osób po białoruskiej stronie.

Policja podała na swoim Twitterze, że na granicy polsko białoruskiej podczas ataku cudzoziemców doszło do poważnego zranienia jednego z policjantów. "Niestety - w wyniku ataku osób inspirowanych przez stronę białoruską jeden z policjantów został dość poważnie ranny, aktualnie udzielana jest mu pomoc, karetka pogotowia przewozi Policjanta do szpitala, prawdopodobnie doszło do pęknięcia kości czaszki po uderzeniu przedmiotem" - napisała policja.



Wpis udostępnił też rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn. "Jeden z funkcjonariuszy @PolskaPolicja został ranny w twarz. Trafiono go przedmiotem rzuconym przez atakujących polską granicę. Poszkodowany jedzie do szpitala" - napisał. "Atak migrantów na naszą granicę, polskich funkcjonariuszy i żołnierzy trwa" - dodał.

"Polskie służby odpierają atak"

Kilka chwil wcześniej Ministerstwo Obrony Narodowej poinformowało, że agresywni migranci wciąż rzucają kamieniami w stronę naszych żołnierzy i funkcjonariuszy. "Polskie służby odpierają atak" - zaznaczono.

Reklama

Zobacz też: Kryzys na granicy. Kumoch: Opcja uruchomienia art. 4 NATO cały czas na stole

Resort dołączył również kolejne nagranie, na którym widać, jak grupa osób znajdujących się za zasiekami po białoruskiej stronie granicy rzuca kamieniami w kierunku polskich służb. "W policjantów leciały też granaty hukowe i z gazem" - podał rzecznik podlaskiej policji Tomasz Krupa.

Chwilę wcześniej MON przekazał, że w Kuźnicy migranci zaatakowali naszych żołnierzy i funkcjonariuszy kamieniami oraz próbują zniszczyć ogrodzenie i dostać się na teren Polski. "Nasze służby użyły gazu łzawiącego, żeby stłumić agresję migrantów" - dodało we wtorek na Twitterze Ministerstwo Obrony Narodowej.

MON przekazało wcześniej, że doszło do kolejnego incydentu na granicy polsko-białoruskiej. "Wczoraj w nocy czterech białoruskich funkcjonariuszy próbowało uszkodzić ogrodzenie i zmusić 11 migrantów do wejścia na teren Polski. Żołnierzom udało się udaremnić tę próbę" - poinformowało MON na Twitterze.

Kilkadziesiąt tysięcy prób przekroczenia granicy

Od początku roku Straż Graniczna zanotowała ponad 33 tys. prób nielegalnego przekroczenia granicy polsko-białoruskiej, z czego 5,3 tys. w listopadzie, blisko 17,3 tys. w październiku, prawie 7,7 tys. we wrześniu i ponad 3,5 tys. w sierpniu.

Od 2 września w związku z presją migracyjną w przygranicznym pasie z Białorusią w 183 miejscowościach woj. podlaskiego i lubelskiego obowiązuje stan wyjątkowy. Został on wprowadzony na 30 dni na mocy rozporządzenia prezydenta Andrzeja Dudy, wydanego na wniosek Rady Ministrów. Sejm zgodził się na przedłużenie stanu wyjątkowego o kolejne 60 dni.

Do połowy przyszłego roku na odcinku granicy z Białorusią stanie stalowy płot zwieńczony drutem kolczastym i wzbogacony o urządzenia elektroniczne. Zapora o długości 180 km i 5,5 m wysokości powstanie na terenie Podlasia. Wzdłuż granicy zamontowane będą czujniki ruchu oraz kamery dzienne i nocne. Na terenie Lubelszczyzny naturalną zaporą jest rzeka Bug.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje