Reklama

Reklama

Białystok: Strzelał z wiatrówki do kierowcy. Usłyszał wyrok

22-latek, który strzelał do innego kierowcy w czasie awantury na drodze usłyszał prawomocny wyrok. Sąd Okręgowy w Białymstoku uznał, że w tej sprawie skazany nie zasługuje na warunkowe zawieszenia wykonania kary, a tym bardziej nie ma podstaw do warunkowego umorzenia postępowania.

Rok więzienia i 8 tys. zł zadośćuczynienia - taki prawomocny wyrok zapadł przed Sądem Okręgowym w Białymstoku wobec 22-latka, który w czasie awantury na drodze strzelił do innego kierowcy z wiatrówki, raniąc go w głowę. Sąd odwoławczy zaostrzył karę, bo w pierwszej instancji zapadł wyrok w zawieszeniu.

Prokuratura chciała w apelacji dwóch lat lub roku więzienia bez zawieszenia, obrona - warunkowego umorzenia postępowania.

Trafił w czoło

Do incydentu doszło w sierpniu 2019 roku na jednym z białostockich osiedli, gdy jeden z kierowców - wyjeżdżając tyłem z parkingu przed sklepem - zajechał drogę drugiemu. Po wymianie zdań kierowca, który miał złamać przepisy drogowe, wyciągnął pistolet-wiatrówkę, oddał strzał, po czym odjechał. Trafił mężczyznę w czoło. Na szczęście wszystko skończyło się na wyjęciu śrutu i dwóch szwach. Nie było potrzeby hospitalizacji.

Reklama

Po kilku godzinach zatrzymano strzelca (obecnie w wieku 22 lat) oraz trzy inne młode osoby, które były z nim wtedy w samochodzie. Po przesłuchaniu w charakterze świadków, zostały zwolnione. Odnaleziona i zabezpieczona została broń, z której miał paść strzał, a której sprawca próbował się pozbyć. Jak opisywała wtedy policja, to wiatrówka o wyglądzie pistoletu.

Prokuratura postawiła młodemu kierowcy zarzut narażenia innego człowieka na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu i spowodowanie obrażeń (według zapisu Kodeksu karnego, chodzi o naruszenie czynności narządu ciała lub rozstrój zdrowia na czas nie dłuższy niż 7 dni). Dodatkową kwalifikacją prawną było przyjęcie, że występek miał charakter chuligański.

Sąd rejonowy skazał oskarżonego na rok więzienia, wykonanie tej kary zawieszając jednak na 4 lata, orzekł też 8 tys. zł zadośćuczynienia na rzecz kierowcy, który został trafiony śrutem.

Czym kierował się sąd?

Wyrok zaskarżyły obie strony; obie powoływały się na rażącą niewspółmierność kary. Prokuratura uważała, że wyrok był zbyt łagodny i ponowiła wniosek o karę więzienia bez zawieszenia. Obrona stała na stanowisku, że rażąca niewspółmierność polega na tym, że kara jest zbyt surowa, a sąd nie uwzględnił wielu okoliczności łagodzących, np. tego, że sprawca był młodociany; chciała warunkowego umorzenia postępowania karnego.

Sąd Okręgowy w Białymstoku uznał, że w tej sprawie skazany nie zasługuje na warunkowe zawieszenia wykonania kary, a tym bardziej nie ma podstaw do warunkowego umorzenia postępowania. Co do tej drugiej kwestii zwracał uwagę, że 22-latek został na początku ub. roku prawomocnie skazany za udział w pobiciu.

Uzasadniając wyrok sędzia Marzanna Chojnowska przypominała, czym kierował się sąd rejonowy uznając, że można w tej sprawie wykonanie kary zawiesić. Chodziło przede wszystkim o to, że to sprawca młodociany, który przyznał się, przeprosił pokrzywdzonego, a jego działanie było nagłe i nie przemyślane.

Ranny miał dużo szczęścia

Ale zaznaczyła, że inna jest ocena sądu odwoławczego. - Zachowanie karygodne, którego nie da się racjonalnie wytłumaczyć, niezwykle niebezpieczne (...) - te wszystko okoliczności tego czynu nie mogą być równoważne z okolicznościami łagodzącymi - powiedziała sędzia Chojnowska. Wśród tych łagodzących wymieniła to, że wskazał on miejsce, gdzie porzucił pistolet, przyznał się, wyraził skruchę i przeprosił poszkodowanego.

Ale przypominała, że był to występek o charakterze chuligańskim, a w tym przypadku tylko wyjątkowo można wykonanie kary zawiesić, do tego sprawca uciekł z miejsca przestępstwa nie udzielając rannemu pomocy, a potem broń ukrył. - Nie można mówić, że zachodzą tutaj jakieś specjalne okoliczności, które uzasadniają zastosowanie tego warunkowego zawieszenia kary - powiedziała sędzia Chojnowska.

Cytowała opinię biegłego dotyczącą obrażeń, który stwierdził, iż było realne zagrożenie życia lub ciężkich obrażeń. - Postrzał tego rodzaju w okolice oczodołu oznaczałby utratę gałki ocznej lub inne ciężkie kalectwo, a w okolicę skroniową (...) - penetrujący uraz czaszkowo-mózgowy - napisał biegły. Sędzia mówiła, że ranny miał dużo szczęścia, choć do dziś odczuwa skutki psychicznego incydentu - ma stresowe zaburzenia pourazowe i przeszedł depresję.

- Więc to zdarzenie nie może być zakwalifikowane i ocenione jako pewnego rodzaju eksces, nieprzemyślane zachowanie (...) Oskarżony strzelał do człowieka, który miał samochód zaparkowany równolegle, miał otwartą szybę i była to absolutnie nieracjonalna reakcja na zdarzenie drogowe, które najpierw wywołał sam oskarżony - dodała sędzia Chojnowska.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje