Reklama

Reklama

10-latka nie może być na razie przesłuchana

Stan zdrowia odnalezionej po sześciu dniach 10-latki ze wsi Rzepiski k. Augustowa (woj. podlaskie) nie pozwala na przesłuchanie jej przez policjantów - poinformował rzecznik podlaskiej policji Andrzej Baranowski.

Baranowski dodał, że Karina jest wciąż pod wpływem leków, które nie pozwalają, by świadomie opowiedziała o tym, gdzie przebywała i co się z nią działo przez sześć dni.

Reklama

- Dziecko dochodzi do siebie, jej zdrowie jest w tej chwili najważniejsze. I nie chodzi o to, że lekarze nie pozwalają na przesłuchanie. Czekamy, aż będzie w stanie z nami rozmawiać - dodał Baranowski.

Lekarze Szpitala Wojewódzkiego w Suwałkach walczą o uratowanie odmrożonych stóp 10-latki. Najbliższe dni mają zdecydować o dalszym leczeniu. Lekarze określają, że dziecko jest w stanie "dość dobrym".

Oględziny dziecka po odnalezieniu wskazywały, że przebywała "w drastycznych warunkach atmosferycznych". Karina była odwodniona, brudna, wyziębiona, a na jej ciele lekarze znaleźli 16 kleszczy. Wstępne ustalenia policji wskazują, że dziewczynka nie została przez nikogo skrzywdzona.

Chora na epilepsję 10-latka zaginęła tydzień temu, we wtorek po południu, gdy wyszła z domu na grzyby. Poszukiwania były prowadzone na bardzo dużą skalę, z udziałem kilkuset osób: policjantów, strażaków, leśników, pograniczników i mieszkańców. Przeszukano cały okoliczny teren, łącznie kilkaset hektarów. Dziewczynka odnalazła się w poniedziałek po południu po sześciu dniach. Szła drogą krajową nr 8 w pobliżu Kolnicy - 5 km od domu.

Zauważył ją kierowca jadący w pobliżu Kolnicy. 10-latka miała w ręku wiaderko, z którym wyszła z domu, była bardzo brudna, wyczerpana i głodna, od razu trafiła do szpitala. Dziewczynka jest niepełnosprawna, uczy się w szkole specjalnej. Jest jednym z dziesięciorga dzieci w rodzinie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje