Reklama

Reklama

Zapłacili za korzystanie z Orlika

Z boisk Orlika w Ogródku Jordanowskim w Dębicy w ubiegłym tygodniu korzystała reprezentacja juniorów młodszych Podkarpacia.

Sytuacja ta oburzyła czytelnika, który nie życzy sobie, aby z obiektów przeznaczonych dla dębickich dzieci i młodzieży, korzystał ktoś inny. Miasto widzi w tym jednak interes dla siebie i zamierza pobierać pieniądze za ich udostępnianie.

Reklama

O tym, że w Dębicy powstanie boisko w ramach programu Orlik 2012 było wiadomo już przed rokiem. Prace przy budowie rozpoczęły się we wrześniu, do użytku oddane zostało w połowie listopada. Zgodnie z założeniami miały z niego korzystać nieodpłatnie dzieci i młodzież z Dębicy.

Taki był zresztą jeden z wymogów rządowego programu, o którym premier Donald Tusk wspomniał w swoim expose. Od wnioskodawcy, który występował o dofinansowanie na budowę Orlika w swojej gminie żądano oświadczenia potwierdzającego fakt, że będzie to obiekt ogólnodostępny i korzystanie z niego będzie bezpłatne.

W Dębicy opracowany został regulamin korzystania z boisk. Jest w nim m.in. mowa o tym, że będą one dostępne dla chętnych w godzinach od 12.00 do 20.00. Poza tymi godzinami obiekty miały być nieczynne ze względu na to, że obsługuje je tylko jeden instruktor.

Nie dziwi więc oburzenie Czytelnika OL, który przechodząc w czwartkowe przedpołudnie przez Ogródek Jordanowski, zauważył, że na Orliku trenuje kilkudziesięcioosobowa grupa ubrana w jednolite dresy. - Czy to nie miało być tak, że z tych boisk miały korzystać nasze dzieci, a nie jacyś przyjezdni? - pyta.

Z tym pytaniem zwróciliśmy się do Marka Kamińskiego, dyrektora Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji. Potwierdził on, że z obiektów korzystała piłkarska reprezentacja juniorów młodszych województwa podkarpackiego, która w Dębicy przebywa na zgrupowaniu.

- Nie ma z czego robić afery. Poprosili, żeby mogli przeprowadzić jeden trening i trenowali od wpół do jedenastej do dwunastej - twierdzi Kamiński.

Do dyrektora dzwoniliśmy w czwartek. Wtedy zapewniał on, że zajęcia te odbyły się wczoraj, czyli we środę. Tymczasem Czytelnik kontaktował się z OL w czwartek, mówiąc, że grupę widział właśnie tego dnia.

Kamiński tłumaczy, że kadra trenowała na Orliku poza godzinami dostępu do niego przez dzieci i młodzież z Dębicy. Ich zajęcia nie kolidowały więc z harmonogramem wykorzystania go przez miejscowych chętnych. - Poza tym to nie byli seniorzy, a juniorzy to też jest młodzież - podkreśla.

Dzięki takiemu rozwiązaniu, zdaniem Kamińskiego, mniej ucierpiała główna płyta stadionu miejskiego przy ul. Piłsudskiego. Nasączona deszczem murawa mogłaby zostać bardzo szybko zniszczona, gdyby odbywał się na niej trening.

Dyrektor podkreśla, że reprezentacja za odbyte w Ogródku Jordanowskim półtoragodzinne szkolenie zapłaciła. Idzie nawet dalej, zakładając, że takie sytuacje mogą się powtarzać.

- Jeśli ktoś będzie chciał płacić, i jeśli termin nie będzie kolidował z korzystaniem z boisk przez młodzież z Dębicy, to będziemy mogli je udostępniać - zaznacza Kamiński.

Problemu nie widzi także Ministerstwo Sportu i Turystyki. - Miasto może wykorzystywać te obiekty tak, jak chce, zgodnie z założeniami programu. Nie narzucaliśmy żadnej gminie, czy ktoś może z nich korzystać, czy nie - wyjaśnia Małgorzata Pełechaty, rzecznik prasowy MSiT.

Janusz Grajcar

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy