Reklama

Reklama

Z czego będziemy żyć?

Jest takie powiedzenie: "Kto daje i odbiera, ten się w piekle poniewiera". Nowakowie nikomu piekła nie życzą, ale mają żal do urzędników. Za co? Za to, że najpierw dali im koncesję na alkohol w pubie, a teraz zmienili zdanie narażając ich na koszty.

- Od wczoraj, od kiedy przyszło pismo z Urzędu Miasta trzęsę się z nerwów - mówi Joanna Nowak, która pomaga mężowi, Marcinowi w prowadzeniu pubu Fair Play przy Słowackiego 5 w Przemyślu. - Mamy dwa tygodnie na odwołanie się od decyzji, w myśl której nie wolno nam będzie sprzedawać tu alkoholu - wzdycha młoda kobieta. - Ale czy to coś da? Przecież urząd wcześniej koncesję przyznał!

Reklama

Sąsiad miał tu bar, sąsiad się nie zgadza

W tym miejscu bar funkcjonował od lat, ale prowadziły go inne osoby. - Także jeden z sąsiadów pubu, który teraz stanowczo nie zgadza się na lokal - mówi ironicznie J. Nowak. Właścicielem pomieszczenia przy Słowackiego 50/5 jest prywatna osoba. Wynajmując je Marcinowi Nowakowi wiedziała, że ma tam być pub. Wyraziła także pisemnie zgodę na taką działalność. - W maju, kiedy mąż występował o koncesję, to wystarczyło - mówi Nowakowa. - Nie wiem, co się zmieniło, ale na pewno nie stan prawny lokalu, ani prywatnych mieszkań nad pubem - dodaje.

Dali, teraz odbierają

Nowakowie, zanim wystąpili o koncesję, musieli wyremontować bar. Kosztowało to niemało, Szacują, że około 35 tys. złotych. - Pewnie, że przed decyzją urzędu człowiek nie ma pewności, czy koncesję dostanie, ale tu od kilkunastu lat był bar, lokalizacja jest zgodna z przepisami, więc liczyliśmy na pozytywne rozpatrzenie wniosku - mówi pani Joanna.

Nie przeliczyli się! Urząd zgodził się na to, by w pubie Fair Play sprzedawano wódkę i piwo. - Zaczęliśmy inwestować w pub - mówi J. Nowak. - Poszły na to wszystkie pieniądze, które dostaliśmy od gości weselnych, 10 tys. kredytu i 18 tys. dotacji z UE dla osób bezrobotnych zakładających działalność - wylicza kobieta. - Teraz się dowiadujemy, że koncesję się nam cofa - dodaje zdenerwowana, bo mieszkańcy znad pubu nie zgadzają się na bar... Lokal jest czynny od godz. 9 do 22. Nigdy tu nie interweniowała policja, ani straż miejska - zapewnia Joanna Nowak.

Urząd tak zinterpretował przepisy

Z sąsiadami pubu nie udaje się nam porozmawiać. Nikt nie podnosi słuchawki domofonu. Danuta Wiech, naczelniczka Wydziału Spraw Społecznych UM w Przemyślu, tak wyjaśnia tę nietypową sytuację. - W tym budynku nie ma zarządcy, ani wspólnoty mieszkaniowej, więc wyrażenie zgody przez właściciela lokalu uznaliśmy za wystarczające - mówi. - Wobec sprzeciwu mieszkańców rozpatrywaliśmy ponownie sprawę koncesji. Po raz pierwszy zdarzyła się taka sytuacja - dodaje. - Prawdopodobnie, przyznając koncesję niewłaściwie interpretowaliśmy przepisy dotyczące zgody mieszkańców na pub - przyznaje naczelniczka. - Cofnięcie zgody na koncesję nie oznacza, że ci państwo mają opuścić lokal. Mogą zmienić rodzaj działalności - stwierdza D. Wiech.

- To absurdalne - uważa Joanna Nowak. - Najpierw koncesja jest zgodna przepisami, potem nie jest, choć nic się nie zmieniło - irytuje się kobieta. - Zmienić działalność? A skąd wziąć na to pieniądze? Przecież my tu zainwestowaliśmy wszystko, co mieliśmy! Utrzymujemy się z tego baru - żali się pani Joanna.

Monika Kamińska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama