Reklama

Reklama

Uczta bluesa i satyry

Wyjątkowa w skali kraju impreza kolejny raz okazała się sukcesem. Bluesowa muzyka, kabaretowy humor oraz ostre rysunki satyryków jak zwykle nie zawiodły melomanów i fanów dobrego humoru przybyłych na 9. Edycję SatyrBluesa.

Od 1999 r., kiedy pierwszy raz Victor Czura i Henryk Cebula zorganizowali w Tarnobrzegu SatyrBluesa, zagrały sławy polskiego i światowego formatu, swoje prace plastyczne prezentowali najlepsi satyrycy. Połączenie tych dwóch, na pozór mało bliskich sobie dziedzin, okazało się strzałem w dziesiątkę.

Reklama

Bluesowe standardy

Wrażliwość melomanów rozkochanych w bluesowych improwizacjach bliska jest ceniącym cięty humor i piękną kreskę plastyków. Nawet jeśli na pierwsze SatyrBluesy przychodziły dwie grupy widzów, to w pewnym momencie na tyle dużo nauczyły się od siebie, że trudno jest je teraz rozgraniczyć. Bluesmeni docenili dzieła satyryków, wielbiciele karykaturalnego przedstawiania rzeczywistości zaczęli nucić bluesowe standardy.

Czeczot nie dojechał

Gwiazdą muzyczną tegorocznej imprezy byli Wojtek Pilichowski i Slidin' Slim, którzy to zarejestrowali swoje koncerty i wydadzą je na płytach DVD. Kabarety reprezentowała w tym roku formacja Noł Nejm.

Spośród zaproszonych satyryków, a byli wśród nich: Henryk Cebula, Ewa Graniak i Ireneusz Parzyszka, zabrakło tylko Andrzeja Czeczota, który, pech chciał, rozchorował się na czas imprezy. Jego prace można było jednak podziwiać bez przeszkód.

MAŁGORZATA ROKOSZEWSKA

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje