W skrócie
- W siedzibie Żandarmerii Wojskowej w Nowej Dębie odebrano kopertę z Niemiec, w której znajdowała się kartka podpisana "pozdrawiam złota".
- Po otwarciu przesyłki trzy osoby odczuły objawy, takie jak duszności i drapanie w gardle, i zostały przewiezione do szpitala.
- Prokuratura wszczęła dochodzenie i skierowała przesyłkę do badań laboratoryjnych, sprawdzając między innymi ślady daktyloskopijne i genetyczne.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
- Z dotychczasowych ustaleń wynika, że około godziny 10 do placówki żandarmerii wojskowej w Nowej Dębie listonosz przyniósł list, gdzie nadawcą była wskazana osoba z adresem na terenie Republiki Federalnej Niemiec - przekazał podczas czwartkowej konferencji rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie Marcin Kozak.
Jak tłumaczył prok. Kozak, list odebrała pracowniczka cywilna i przekazała go do zastępcy szefa placówki żandarmerii wojskowej w Nowej Dębie. To on otworzył tę przesyłkę.
- Znajdowała się w niej kartka z podpisem "pozdrawiam złota" - oznajmił prok. Kozak.
Prokurator podkreślił, że była to zwykła kartka papieru. - Nie była nasączona żadnym środkiem organoleptycznym. Nie stwierdzono nasączenia jej żadną substancją. Nie wysypało się też nic z tej koperty. Tak więc nie było powodów, aby powziąć jakąś szczególną ostrożność co do tego listu - tłumaczył.
Po chwili funkcjonariusz żandarmerii wojskowej poczuł duszności i został przewieziony do najbliższego szpitala. - Wkrótce później objawy drapania w gardle zgłosiły jeszcze dwie osoby, funkcjonariusz żandarmerii wojskowej oraz pracownik cywilny wojska. Obie te osoby również zostały przewiezione do szpitala, gdzie udzielono im pomocy medycznej -relacjonował prokurator.
Nowa Dęba. Tajemnicza przesyłka w jednostce wojskowej
Na miejsce zostały skierowane służby, zarówno kryminalne z żandarmerii wojskowej, jak i z sanepidu. - Nie stwierdzono wskaźnika biologicznego, radiacyjnego i jakiegokolwiek innego. Przesyłka ta została procesowo zabezpieczona i przekazana do dalszych badań laboratoryjnych - powiedział rzecznik Prokuratury Okręgowej.
Jak oznajmił prokurator, w tej sprawie prokuratura wszczęła dochodzenie w kierunku art. 160 par. 1 kodeksu karnego, "to jest narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu".
- W tej sprawie wykonywane są czynności, zarówno operacyjne, jak i procesowe, zmierzające do ustalenia źródła pochodzenia tego listu oraz czy doszło rzeczywiście do narażenia funkcjonariuszy żandarmerii wojskowej, pracowników cywilnych wojska na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia i zdrowia - przekazał rzecznik PO.
Niepokojący incydent w Nowej Dębie. Wszystko zaczęło się od listu
Na pytanie, jakim badaniom będzie poddana ta kartka, prokurator Kozak odpowiedział, że list zostanie poddany "w szczególności badaniom daktyloskopijnym, badaniom genetycznym".
- Pobrana zostanie próbka materiału biologicznego. Zostanie stwierdzone, czy i jakie osoby miały z nią kontakt, bo przecież jeżeli człowiek dotyka jakiejś kartki, to pozostawia jakieś ślady. Sprawdzimy, czy faktycznie te objawy, które pracownicy wojska zgłosili, mają jakikolwiek związek, czy może to jest tylko koincydencja zdarzeń, a źródłem tej duszności i drapania w gardle było co innego - powiedział.














