Reklama

Reklama

Szaleńcza ucieczka byłego rektora

Antoni J. dopiero co wyszedł z aresztu, w którym siedział za wykroczenia drogowe. Volkswagen golf nie zatrzymał się na wezwanie policji i popędził w kierunku Kolbuszowej.

W czasie ucieczki potrącił prawidłowo jadącego renaulta, a omijając policyjną blokadę ściął znaki drogowe na rondzie w Kolbuszowej.

Reklama

Tak w nocy z soboty na niedzielę szalał na drodze 70-letni Antoni J., były rektor Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Jarosławiu.

- Kilka minut po północy, rzeszowscy policjanci zauważyli w Głogowie Małopolskim samochód "Volkswagen golf" jadący "wężykiem", całą szerokością jezdni - informuje kom. Mariusz Skiba, rzecznik prasowy podkarpackiej policji.

- Policjanci dali znak kierowcy, by zatrzymał się do kontroli. Kierowca nie zareagował. Dopiero po przejechaniu kilkuset metrów zatrzymał auto na poboczu. Gdy policjant podszedł do niego i polecił wyłączenie silnika, mężczyzna nagle ruszył samochodem i z dużą prędkością odjechał w stronę Kolbuszowej.

Pościg za piratem drogowym

Policjanci ruszyli za uciekającym golfem, dając mu sygnały do zatrzymania. Kierowca wciąż jednak przyspieszał. Rozpędzony volkswagen balansował po całej jezdni. Podczas wyprzedzania staranował renaulta megane. Tak dojechał do Kolbuszowej. Tam już czekali na niego policjanci.

Przy wjeździe na rondo kierowca golfa ominął radiowóz blokujący drogę. Wjechał na chodnik, ściął znaki drogowe i mocno już uszkodzonym autem pomknął w kierunku Radomia. Jednak za zakrętem drogę blokowały kolejne radiowozy i tych szalonemu kierowcy nie udało się już ominąć.

Pirat recydywista

Za kierownicą golfa siedział 70-letni Antoni J., były rektor jarosławskiej uczelni. Postać ta dobrze jest znana podkarpackiej policji drogowej. Za wielokrotne wykroczenia i przekroczenie dopuszczalnej liczby punktów karnych, w lipcu ubiegłego roku odebrano mu prawo jazdy.

Starszy pan nadal siadał za kierownicą. Za kolejne wykroczenia został w styczniu tego roku skazany na 20 dni aresztu. Sąd zabronił mu też przez trzy lata siadać za kierownicą. Antoni J. lekceważy jednak wszelkie przepisy i sądowe wyroki.

Badanie alkomatem wykazało, że kierowca golfa był trzeźwy - dodaje Mariusz Skiba. - Pobrano mu krew do badania, by ustalić, czy jego zachowanie nie było spowodowane działaniem innych środków.

KRZYSZTOF ROKOSZ

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy