Reklama

Reklama

Śmierć 15-latka w ośrodku wychowawczym. Wstępne ustalenia

Wstępne badanie ciała 15-atka z Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego w Łańcucie nie wskazuje na to, że doszło do zabójstwa - dowiedział się reporter RMF FM. Zwłoki nastolatka znaleziono w jego pokoju w poniedziałek (7 września) rano.

Ciało 15-latka znalazł w poniedziałek rano, w jego pokoju wychowawca, kiedy przyszedł podać mu śniadanie i zmierzyć temperaturę.

Reklama

Nastolatek został przyjęty do ośrodka kilka dni temu. Trafił do pokoju ze współlokatorem (o rok starszym chłopcem). Zgodnie z wewnętrznymi procedurami placówki - obaj nastolatkowie przechodzili kwarantannę. 

"15-latek nie przebywał na typowej kwarantannie, zatwierdzonej przez sanepid" - precyzuje w rozmowie z serwisem Nowiny24 Marek Jękot z prokuratury w Łańcucie. "Ze względu na wewnętrzne postanowienia w ośrodku związane z pandemią COVID-19, nowi wychowankowie są izolowani na czas siedmiu dni"  - dodaje.

15-latek - jak zapewnia w rozmowie z serwisem Robert Tendaj, dyrektor Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego w Łańcucie, czuł się dobrze, nie miał gorączki, nie zgłaszał żadnych problemów ze zdrowiem. "Nie miał żadnych próśb. Na nic się nie skarżył. Miał kontakt z rodzicami. Był spokojny. Nie sprawiał problemów wychowawczych i nie był w konflikcie z nikim" - opowiadał.

Jak dodaje, chłopiec trafił do Łańcuta bezpośrednio z policyjnej izby dziecka w Katowicach, a wcześniej przebywał w domu dziecka w Bytomiu. Wiadomo, że 15-latek pod nadzorem pielęgniarki przyjmował w ośrodku leki.

Do tej pory udało się już przesłuchać część świadków, między innymi chłopaka, z którym mieszkał nastolatek. Zabezpieczono też monitoring z ośrodka. Na 10 września zaplanowano sekcję zwłok w Rzeszowie.

Jak usłyszał dziennikarz RMF FM, roboczą podstawą śledztwa, które niebawem formalnie ma być wszczęte, będzie artykuł mówiący o nieumyślnym spowodowaniu śmierci.

Niepubliczny Ośrodek Wychowawczy w Łańcucie przyjmuje wychowanków z całej Polski w wieku od 13 do 18 lat. W tej chwili w ośrodku przebywa 49 osób, kilkanaście jest na przepustach. 

Autor: Krzysztof Zasada

Opracowanie: Magdalena PartyłaMonika Kamińska

Czytaj więcej w RMF 24

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL