Reklama

Reklama

RPD: Sprawa 11-latki powinna być bodźcem do rozmowy z dziećmi

Rzecznik praw dziecka Marek Michalak uważa, że sprawa uprowadzona 11-latki z Łodzi, powinna stać się bodźcem dla innych rodziców do rozmowy z własnymi dziećmi na temat zagrożeń i zachowania w trudnej sytuacji.

11-latka zaginęła w poniedziałek po południu; nieznajomy mężczyzna miał poprosić ją o pomoc w poszukiwaniu zagubionego psa. Dziewczynka odeszła z nim. Odnalazła się po paru godzinach.

Reklama

Michalak uczestniczył we wtorek w Rzeszowie w konferencji "O mądrym wychowaniu"; to szósta konferencja z cyklu 16, które mają się odbywać w każdym województwie. Konferencja zorganizowana została w ramach obchodów Roku Janusza Korczaka.

Rzecznik mówił, że rodzice muszą rozmawiać z dzieckiem o tym, że są osoby dorosłe, obce - choć i rówieśnicy potrafią wyrządzić krzywdę - z którymi nie wchodzi się do samochodu, budynku, nie idzie dokądkolwiek, bo może wyrządzić dziecku krzywdę.

Należy uczyć dziecko mówienia "nie"

Podkreślił, że rodzice powinni zadać sobie pytania - czy już ze swoim dzieckiem o tym rozmawiali, jak ich dziecko zachowałoby się w takiej sytuacji, czy dałoby się wciągnąć pod jakimś pretekstem do samochodu.

Dodał też, że dziecku od najmłodszych lat należy uświadamiać, że nie tylko osoba obca, ale także osoba bliska może wyrządzić krzywdę i należy uczyć dziecko mówienia "nie" w takiej sytuacji.

Według Michalaka, obowiązek uświadamiania dzieci, rozmów na trudne tematy i uczenia odpowiedniego zachowania w sytuacjach trudnych ciąży w pierwszej kolejności na rodzicach, bo - jak zaznaczył - nie ma lepszego przewodnika niż rodzic. Jednak nie zwalnia to z tego obowiązku różnych instytucji: szkoły, przedszkola, świetlicy przykościelnej czy mediów.

Ważna jest świadomość zagrożenia

- Dziecko powinno być z jednej strony wychowywane w ufności do świata, a z drugiej świadome zagrożeń. To właśnie jest wychowanie. Dziecko musi od najmłodszych lat rozpoznawać co jest dobre, a co złe, na co może pozwolić, a na co ma prawo powiedzieć nie, stop - podkreślił RPD.

Zdaniem sędzi Anny Marii Wesołowskiej z Rady do Spraw Pokrzywdzonych przy ministrze sprawiedliwości, podstawą jest profilaktyka i rozmawianie z dziećmi na trudne tematy.

- Już z małymi dziećmi musimy na te tematy rozmawiać. Nie wystarczy powiedzieć 6-letniemu dziecku pamiętaj, tylko mama, tatuś czy babcia może cię odebrać ze szkoły. Dzieciom trzeba powtarzać na okrągło. Dzieci są bardzo ufne, chcą wierzyć całemu światu i łatwo je naciągnąć na pieska czy kotka - powiedziała.

"Nie uczymy dzieci asertywności"

Zauważyła też, że choć współczesny świat nie jest przyjazny dziecku, to świat dorosłych nie zdaje sobie sprawy z tych zagrożeń. - Nie uczymy dzieci asertywności, że mogą odmawiać. Uczymy dziękuję, przepraszam, ale nie tego, że mają prawo powiedzieć "nie", gdy coś im się nie podoba - dodała sędzia.

W jej opinii, również szkoła jest miejscem, które może edukować dla bezpieczeństwa, czyli powtarzać dzieciom, żeby nie zawierały znajomości w internecie, bo tam nie każdy jest przyjacielem, żeby nie oddalały się z obcymi.

"Musimy srogo oceniać ludzi dorosłych"

Wesołowska podkreślała, że ważne jest także uświadomienie społeczeństwa, że należy reagować na różne sytuacje z udziałem dzieci, nie bać się zarzutu, że jest to wtrącanie się w nie swoje sprawy. Ale z drugiej strony nie mieć też pretensji do osób, które się "wtrąciły" i zareagowały.

- Musimy srogo oceniać ludzi dorosłych, którzy krzywdzą dzieci, oczekiwać wyciągnięcia maksymalnie ostrych konsekwencji, ale też interesować się tym, co robi dziecko, co się dzieje za ścianą, w domu sąsiada, czy na podwórku - dodał Rzecznik Praw Dziecka.

W Rzeszowie oprócz Michalaka i Wesołowskiej gościli też m.in. doradcy społeczni Rzecznika Praw Dziecka: Henryka Krzywonos i Dorota Zawadzka.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy