Reklama

Reklama

Paszport za seks

Polacy chcą, by cudzoziemki za fikcyjny ślub płaciły własnym ciałem. "Papierowe" małżeństwo to najprostszy sposób na zdobycie unijnego obywatelstwa.

Do niedawna jedyną kartą przetargową w tym lewym biznesie były pieniądze. Dziś zamiast nich za polski paszport mężczyźni chcą seksu. Ogłoszenia o dwuznacznej treści umieszczają w Internecie.

Reklama

Na kilka z nich postanowiłam odpowiedzieć... by wyłowić najlepszy materiał na "męża". Okazuje się, że największy popyt jest na dziewczyny z Chin, Wietnamu i Tajlandii.Wzięcie mają także te zza wschodniej granicy: Ukrainki i Białorusinki. Ważne, żeby były młode, ładne i... chętne.

Dziewczyna made in China

Gdy już wybrałam kilka ogłoszeń, zabrałam się za stworzenie stosownej do wymagań wybranka postaci. I tak właśnie powstała Xiu Xiu Cui Ya, ładna (wcześniej spreparowane zdjęcia) 21-latka z Chin, która tymczasowo przebywa w Polsce, nie ma pieniędzy, ale pilnie potrzebuje obywatelstwa.

Około godziny czternastej odpowiedziałam na kilka anonsów. O godzinie dziewiętnastej (tego samego dnia) miałam już niemal komplet odpowiedzi.

Trzy z nich zdawały się być najbardziej rzeczowe. Dlatego moimi potencjalnymi narzeczonymi zostali: 27-letni Bartek, 25-letni Kamil i Mirek, który zdradził, że jest po trzydziestce. Pierwsze wymiany wiadomości były dosyć ostrożne - niewiele szczegółów, dużo pytań i prośby o zdjęcia. Zdziwiło mnie nieco, że faceci, którzy proponują tak szokującą formę rozliczenia za pomoc w zdobyciu polskiego paszportu, są "nieśmiali".

Chłopak na niejedną noc

W rezultacie jednak, zaraz po przełamaniu pierwszych lodów i wymianie fotografii, udało się ożywić korespondencję. Panowie w końcu przedstawili konkrety, dotyczące sposobu w jaki mam się rozliczyć z zamążpójścia.

Kandydat numer jeden - Bartek: pochodzi z okolic Krakowa, teraz na stałe mieszka w Berlinie, ma własną firmę i jak się chwali: świetny status społeczny i finansowy. Na pytanie, czemu poszukuje akurat Azjatki, bez owijania w bawełnę, napisał, że są uległe i można nad nimi dominować.

- To mnie "kręci", dlatego fakt, że nie masz pieniędzy wcale mi nie przeszkadza. Wystarczy, że podczas trwania naszego małżeństwa, gdy będę miał ochotę, wskoczysz do mojego łóżka - pisze. Chwilę się pobawimy i to cała zapłata. Chyba niezbyt wygórowana cena? - pyta zaciekawiony kandydat na żonkosia...

Czysty seks -zero charytatywności

Kandydat numer dwa - Kamil: ten akurat pisał bardzo zdawkowe wiadomości. Na pytanie o rozliczenie odpowiedział krótko: - Chodzi mi o dobry seks. Po czym szybko sprowadził mnie do parteru, pisząc, że moje pytania są całkowicie bezsensowne, bo skoro w ogłoszeniu umieścił informację, że nie chce pieniędzy, to przecież od razu powinnam wiedzieć, o co chodzi. A to że odpisuję, powinno być jednoznaczne z tym, że jestem zainteresowana. - Powinnaś się domyślić, że nie jestem instytucją charytatywną, która pomaga emigrantom - dodał.

Do wyboru, do koloru

Kandydat numer trzy - Mirek: mieszka na Śląsku. Chwali się, że jest niezależny finansowo, ma własne mieszkanie, samochód i dobrą pracę. Zaproponował mi nawet pomoc finansową, w przypadku gdy zostałabym jego żoną. Był najbardziej delikatny i subtelny w opisywaniu swoich oczekiwań.

- Do szczęścia brakuje mi wyłącznie miłej, ładnej kobiety, którą mógłbym przytulać i całować. Czasem poprosiłbym o coś więcej - pisze.

Niestety, ci trzej mężczyźni nie są wyjątkowym zjawiskiem. Ogłoszeń z podobnymi usługami na polskich stronach internetowych są dziesiątki.

Polska kusi emigrantów

Już od dawna niezwykle popularne były małżeństwa za pieniądze, zresztą nadal są. Zawierają je zazwyczaj studenci, którzy chcą zarobić na nieco bardziej ekstrawaganckie życie. Teraz pałeczkę przejęli dodatkowo erotomani o niespełnionych fantazjach.

Polacy mają w tej dziedzinie spore pole do popisu. Zwłaszcza od momentu, kiedy Polska stała się pełnoprawnym członkiem Unii Europejskiej. Do niedawna to Polacy szukali takiej możliwości w krajach starej unii. W tym momencie jesteśmy już po drugiej stronie barierki, a autorzy propozycji - obywatelstwo za seks - wykorzystują sytuację jak mogą.

Zwłaszcza, że w Polsce pojawia się coraz więcej emigrantów, którzy marzą o legalnym pobycie. Powód: Polska przestaje być wyłącznie trampoliną z której wyskakuje się do innych, bardziej rozwiniętych krajów Unii. Teraz sama stała się miejscem docelowym.

Niemcy: Tacy sami

- To zjawisko nie jest nowe. 10 lat temu w Niemczech panowała moda, na żonę z "eksportu". Miała być młoda, ładna, a przede wszystkim uległa - mówi dr Henryk Pietrzak, psycholog społeczny z Rzeszowa. Niemcy uznali, że mając już wszystkie dobra materialne, mogą pozwolić sobie na taką kobietę, jaką sobie wymarzyli. Miała spełniać ich oczekiwania w zamian za bezpieczeństwo finansowe i obywatelstwo - tłumaczy Pietrzak.

Polska staje się krajem atrakcyjnym dla kobiet z krajów o niższym standardzie życia. Kobiety te liczą na łatwość przejścia procedur administracyjnych. - Niestety, nie da się ukryć, że w takim układzie, są traktowane instrumentalnie, otrzymują wymarzone obywatelstwo, status, niejednokrotnie wsparcie finansowe, ale z pewnością nie mogą liczyć na poczucie wolności - mówi Pietrzak.

Ten proceder jest także pokłosiem stereotypu, że kobiety ze wschodu, są bardziej opiekuńcze, uległe i bezkrytyczne w stosunku do swojego mężczyzny - wyjaśnia dr Pietrzak.

Według szacunków Urzędu ds. Repatriacji i Cudzoziemców, po wejściu Polski do Unii każdego roku co dziesiąte z ponad 20 tysięcy małżeństw polskich obywateli z cudzoziemcami było fikcyjne. Niestety, rzadko udaje się to udowodnić. Małżonkom, którzy rozliczają się w łóżku, jeszcze trudniej...

MAŁGORZATA WÓJCIK

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje