Makabryczne odkrycie na działce. Policja przekazała nowe informacje
Policja przekazała, że zakończyła czynności procesowe związane z ujawnieniem szczątków ludzkich płodów w Lutoryżu w woj. podkarpackim. Prace prowadzone łącznie przez kilkuset rzeszowskich funkcjonariuszy trwały kilka dni. W przeszukiwaniu terenu wykorzystano m.in. georadar i psy tropiące. Jednocześnie rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej przekazał, że zatrzymanej w tej sprawie patomorfolożce grozi dożywotnie wydalenie z zawodu.

W skrócie
- Policja zakończyła czynności procesowe i przeszukanie terenu w Lutoryżu, gdzie ujawniono szczątki ludzkich płodów oraz odpady medyczne.
- W działaniach uczestniczyli funkcjonariusze różnych jednostek, wykorzystywano georadar i psy tropiące, a teren zabezpieczono przed dostępem osób trzecich.
- Lekarka Magdalena H. usłyszała zarzuty zbezczeszczenia zwłok i porzucenia niebezpiecznych odpadów, sama przyznała, że przewiozła i zakopała szczątki oraz odpady na własnej posesji.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Z komunikatu Komendy Miejskiej Policji w Rzeszowie dowiadujemy się, że czynności prowadzone na miejscu od ostatniej środy zakończono w sobotę wieczorem.
"Codziennie kilkudziesięciu funkcjonariuszy z Komendy Miejskiej Policji w Rzeszowie, Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie, Oddziału Prewencji w Rzeszowie oraz Laboratorium Kryminalistycznego, pod nadzorem Prokuratora z Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie, prowadzili oględziny miejsca zdarzenia" - przekazały służby.
Jak dodano, "policjanci skrupulatnie sprawdzali teren posesji, na którym ujawnili ludzkie płody oraz inne odpady medyczne".
Niełatwa akcja służb w Lutoryżu. "Gleba przesiąknięta zapachem tkanek"
W komunikacie zaznaczono, że w trakcie czynności sprawdzano i przesiewano dokładnie każdą partię gleby, aby nie dopuścić do zniszczenia lub przeoczenia śladów. Funkcjonariusze, którzy prowadzili na miejscu całodobowe prace, zabezpieczyli również teren przed nieuprawnionym dostępem osób trzecich.
W akcji brali również udział przewodnicy z psami z rzeszowskiego oddziału Związku Kynologicznego. Jak zaznaczono w komunikacie, ich praca nie była łatwa, ponieważ "gleba, którą nawąchiwały psy, przesiąknięta była zapachem tkanek i wymieszana była z małymi odłamkami szkła laboratoryjnego".
Na wniosek prokuratora wykorzystano też georadar. Po uzyskaniu odczytu z urządzenia podjęto decyzję o zakończeniu prac i zwróceniu posesji do dyspozycji właścicieli.
Szczątki płodów na działce. Zarzut dla zatrzymanej
Wcześniej prok. Krzysztof Ciechanowski z Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie przekazał, że Magdalena H., zatrzymana w związku z ujawnieniem na jej działce szczątków ludzkich płodów, usłyszała zarzut zbezczeszczenia zwłok i porzucenia niebezpiecznych odpadów w miejscu niedozwolonym. Dodał, że podejrzana "nie oświadczyła, czy przyznaje się czy nie przyznaje się do zarzucanych jej czynów".
Lekarka złożyła jednak wyjaśnienia, w których potwierdziła, że sama przewiozła i zakopała ujawnione na jej posesji płody ludzkie i inne odpady medyczne.
Na wniosek prokuratora Sąd Rejonowy w Rzeszowie zastosował wobec kobiety trzymiesięczny areszt. Za zarzucane jej czyny grozi kara do 12 lat pozbawienia wolności.
Makabryczne odkrycie w Lutoryżu. Co ustalili śledczy?
Do zatrzymania 57-letniej patomorfolożki Magdaleny H. doszło w piątek po ujawnieniu na jej dawnej działce pod Rzeszowem znacznej ilość odpadów medycznych, w tym szczątków płodów ludzkich.
Odkrycia dokonano podczas wykonywania prac budowlanych, które realizowano na zlecenie nowych właścicieli posesji. Była właściciela została zatrzymana w Zamościu.
Pierwsze doniesienia dotyczące ujawnienia na posesji w Lutoryżu licznych odpadów medycznych trafiły do śledczych 10 czerwca. Magdalena H. tłumaczyła, że wynosiła szczątki ze szpitala podczas pandemii COVID-19 - ustaliło nieoficjalnie Radio Eska. Lekarka miała stwierdzić, że prowadziła na nich badania medyczne w warunkach domowych.
Szczątki odkryte w Lutoryżu. Lekarce grozi dożywotnie wydalenie z zawodu
Jakub Kosikowski, rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej przekazał PAP, że ze względu na to, iż czyny opisane w mediach dotyczą wykonywania zawodu lekarza, równolegle do postępowania w prokuraturze toczy się postępowanie w zakresie odpowiedzialności zawodowej. Magdalena H. jest członkinią Rzeszowskiej Izby Lekarskiej - tam będzie prowadzone właściwe postępowanie dyscyplinarne.
- Katalog kar za tego typu czyny jest szeroki - od symbolicznego upomnienia aż po bezpowrotne pozbawienie prawa wykonywania zawodu. Z uwagi na kaliber zarzutów, sprawa będzie ściśle konsultowana z prokuraturą - powiedział rzecznik.
W przypadku takich czynów również sąd powszechny może orzec zakaz wykonywania zawodu. Jeśli do tego dojdzie, postępowanie przed sądem lekarskim zostaje zawieszone.
- Najwyższą możliwą karą w tym przypadku pozostaje dożywotnie wydalenie z zawodu lekarza - wyjaśnił PAP Kosikowski.














