Reklama

Reklama

Lidka odeszła za szybko

- To był drugi kierunek jej studiów. Bohemistykę zaczęła rok temu. Bardzo cieszyła się, że zakwalifikowała się na jesienny wyjazd do Lublany na wymianę studentów. Pamiętam, jak żartowała, że nie ma pojęcia, jak to jest studiować czeski po słoweńsku. Tydzień przed tragedią pokazała mi sukienkę i buty, jakie kupiła na wesele kuzynki. Wtedy wyciągnęłyśmy atlas, żeby sprawdzić, jak daleko jest z Lublany do Mediolanu, gdzie z kolei ja dostałam stypendium. Obiecałyśmy sobie, że będziemy się odwiedzać.

Reklama

Lidka nie zasklepiała się w zdobywaniu wiedzy o mikroorganizmach i tajnikach czeskiej kultury oraz języka naszych południowych sąsiadów. Wręcz przeciwnie. Była jedną z najaktywniejszych krakowskich studentek.

- Liduszka, trudno wyobrazić sobie Kraków bez Ciebie - napisała Magda Baczyńska, jedna z jej licznych koleżanek.

Lidka realizowała wiele najróżniejszych projektów. Była jednym z filarów organizacji Erasmus Student Network, zajmującej się międzynarodową wymianą studentów.

- Kilka razy zaprosiła mnie na organizowane przez siebie imprezy dla zagranicznych studentów z Erasmusa - wspomina Kasia Kędzia. - Nie mogłam wyjść z podziwu, ile ta dziewczyna ma znajomych.

- W klubie czy w pubie, ze wszystkich stron rozlegało się: cześć Lidka, how are you Lidia, ciao bella... Pomagała wszystkim zagubionym zagranicznym studentom zaaklimatyzować się w Krakowie. Latała z nimi po urzędach, załatwiając potrzebne dokumenty i zapraszała ich na piwo.

Niespodziewanie wsiadła do pociągu śmierci

Wyjazd do Czech nie był planowany. - Spotkałam ją trzy dni wcześniej - mówi Kasia Kędzia. - Wracała do domu z torbą pełną zakupów. Pogadałyśmy chwilkę. Na pożegnanie rzuciłam: to widzimy się, co?

Następnego dnia Lidka z kilkoma przyjaciółmi pojechała do Ostravy. W piątek, 8 sierpnia, kilka minut po godz. 10 wsiadła do drugiego wagonu, nieco spóźnionego pociągu Kraków - Praga. Chwilę później maszynista zobaczył, że trzysta metrów przed pociągiem na tory wali się wiadukt.

Nie było szans na zatrzymanie 540-tonowej masy pędzącej z prędkością 135 km/godz. Najbardziej ucierpiały trzy pierwsze wagony. 67 osób zostało rannych. Zginęło siedmioro ludzi. Wśród nich jedna Polka, Lidia Litwin.

KRZYSZTOF ROKOSZ

Pamięci Lidii Litwin

Pogrzeb Lidii odbędzie się w czwartek, 14 sierpnia. Uroczystość ostatniego pożegnania rozpocznie się o godz. 14 w kościele parafialnym w Świlczy.

W uzgodnieniu z mamą Lidki utworzono w Internecie jej Księgę Pamięci: http://mwse.cba.pl/viewpage.php?page_id=23

Tam oraz na prywatnych stronach Lidki wpisało się już kilkadziesiąt osób. Tak ją wspominają:

- Już się nie spotkamy gdzieś przypadkiem w krakowskiej uliczce? Już nigdy nie przedstawisz mi kolejnego "Erasmusa", któremu pomagałaś się w Krakowie odnaleźć? Już nie trafimy na te same zajęcia ani nie napiszemy tego samego egzaminu... Za trudno w to uwierzyć! - Joanna Ziemba

Zawsze będę pamiętać jej uśmiech - Justyna Kocór

Lidziu, pamięć o Tobie zawsze będzie. Twój uśmiech będzie cały przy nas - Marzena Widomska.

Zawsze uśmiechnięta, miła, pozytywnie zakręcona. Będzie nam tego brakować Lidziu - Barbara Chruścicka.

- Gdyby tak można było cofnąć czas. Gdyby tak można było rozmawiać z Tobą. Gdybyśmy potrafili to zrozumieć... Marzena Płodzień.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama