Reklama

Reklama

Łapanka na pedofilów

Horror krzywdzonych dzieci zjednoczył polityków, którzy wypowiedzieli wspólną wojnę pedofilom.

Posłowie różnych ugrupowań chcą powołać wspólny zespół do wzmożonej walki przeciwko pedofilom. Pomysły są różne, ale cel jeden - ochronić dzieci przed zwyrodnialcami seksualnymi.

Reklama

Takiej zgody w polskich ławach sejmowych już dawno nie było. Politycy PiS twierdzą, że dla dobra wykorzystywanych przez zwyrodnialców dzieci gotowi są poprzeć mądre pomysły PO, bazujące często na projektach zgłoszonych przez poprzedni rząd. Wojciech Wilk z Platformy mówi wprost: - Dobrze byłoby powołać jeden ponadpartyjny zespół do walki z pedofilią.

W jego skład chętnie weszliby też politycy z SLD, którzy chcą zakazać pracy z dziećmi pedofilom z wyrokami, np. jako wychowawca, lekarz pediatra, a nawet wolontariusz. Proponują też wprowadzić kary za tzw. pedofilię pozytywną, czyli propagowanie kontaktów seksualnych osób dorosłych z nieletnimi. W najbliższych dniach swoje projekty przedstawią w Sejmie.

Na gorącym uczynku

Wielkim krokiem naprzód w walce z plagą pedofilii, która szerzy się w Internecie, może okazać się pomysł MSWiA. Niewykluczone, że już niedługo policjanci będą mogli łapać zwyrodnialców na gorącym uczynku, stosując prowokacje.

Niedawno informowaliśmy też o planach resortu zdrowia, który chce przymusowej chemicznej kastracji pedofilów recydywistów. Przestępcy krzywdzący dzieci mają też pozostawać pod specjalnym nadzorem dzięki elektronicznym obrożom. Ministerstwo Zdrowia chce też stworzyć specjalny ośrodek dla leczenia pedofilów, choć nie ma jeszcze projektu ustawy.

URSZULA PASIECZNA

Asp. Marta Tabasz z Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie: - Za obcowanie płciowe z małoletnim poniżej 15 lat i inne czynności seksualne z udziałem dziecka grozi kara pozbawienia wolności od 2 do 12 lat. Tej samej karze podlega osoba, która na oczach dziecka prezentuje czynności seksualne. Oprócz więzienia sąd może też zakazać pedofilowi wykonywania zawodu, jeśli ma on styczność z dziećmi i zakazać zbliżania się do ofiary.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje