Reklama

Reklama

Księża walczą z mini

Już nie tylko na ślubie, ale i na niedzielnej mszy kapłani nie chcą widzieć kusych spódniczek i odważnych dekoltów.

Wystające ze spodni stringi czy wypływające z bluzek biusty rozpraszają uwagę innych pogrążonych w modlitwie, uważa ks. Michał Józefczyk z kościoła Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Tarnobrzegu.

Reklama

- Przychodząc do kościoła, należy pamiętać po co i gdzie się przyszło, a nasz wygląd świadczy o szacunku do Boga, o wyjątkowości czasu, który spędzamy w świątyni - mówi ks. Michał.

Świątynie odwiedzane przez turystów są w szczególny sposób narażone na wizyty osób, które strojem i zachowaniem nie oddają należytego szacunku miejscom kultu.

Kapłani nawołują więc wiernych do odpowiedniego ubierania się na czas pobytu w kościołach, twierdząc, że kuse spódniczki i głębokie dekolty u pań, a u panów krótkie spodenki i klapki to nie jest odpowiedni strój w świątyniach. Nie mogąc sobie poradzić z roznegliżowanymi wiernymi, odwołują się do różnych środków.

Apele, plakaty, chusty

Wywieszają informacje na bramach, apelują z ambon. W Krakowie na Wawelu proboszcz zdecydował o ustawieniu specjalnej osoby, która rozdaje chusty służące do okrycia zbytnio eksponowanych ramion.

Na Jasnej Górze także obowiązuje odpowiedni strój. Także w zwykłych parafialnych kościołach księża odczuli rozluźnienie obyczajów i muszą przywoływać wiernych do porządku.

Przed kościołem Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Tarnobrzegu już od dłuższego czasu wisi przy wejściu plakat nawołujący do skromnego ubierania się na czas obecności w świątyni.

Kościół to miejsce święte

- Mnie chusty nie dziwią, spotkałam się z nimi m.in. we Włoszech i w Egipcie - mówi Ewa Raczkowska z Tarnobrzega.

- Podczas zwiedzania Sofii nie zostałam wpuszczona do cerkwi, gdyż miałam na sobie krótkie spodenki. Kościół to miejsce święte i należy je uszanować. Ja to rozumiem i popieram.

Autor: MAŁGORZATA ROKOSZEWSKA

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne