Reklama

Reklama

Krosno: Ojciec skazany na dziewięć lat więzienia za molestowanie córek

40-letni Krzysztof S. z Izdebek został skazany na karę dziewięciu lat pozbawienia wolności przez Sąd Okręgowy w Krośnie. Sąd uznał go za winnego wykorzystywania seksualnego małoletnich córek poniżej 15. roku życia oraz za kazirodztwo. Proces miał charakter odwoławczy, wyrok jest prawomocny.

Na karę dziewięciu lat pozbawienia wolności skazał w środę w procesie odwoławczym 40-letniego Krzysztofa S. z Izdebek za wykorzystywanie seksualne małoletnich córek poniżej 15. roku życia oraz za kazirodztwo. Wyrok jest prawomocny.

Reklama

Sąd Okręgowy w Krośnie skazując w środę Krzysztofa S. na 9 lat więzienia utrzymał w mocy karę zasądzoną w październiku 2020 r. przez sąd w Brzozowie (Podkarpackie).

Procesy zarówno w pierwszej, jak i w drugiej instancji, odbywały się z wyłączeniem jawności.

Kara w systemie terapeutycznym

Jak poinformował w środę rzecznik Sądu Okręgowego w Krośnie sędzia Artur Lipiński, sąd odwoławczy zgodził się ze zdaniem sądu pierwszej instancji, który uznał, że Krzysztof S. dopuścił się czynów z art. 200 par. 1 kodeksu karnego, oraz art. 201 kk.

Za to wymierzył mu karę dziewięciu lat więzienia. Kara ma być wykonywana w systemie terapeutycznym dla sprawców przestępstw na tle seksualnym.

Decyzją sądu Krzysztof S. ma także zakaz kontaktowania się z pokrzywdzonymi osobiście, telefonicznie, listownie, przez okres 10 lat. Nie wolno mu się też zbliżać do nich na odległość mniejszą niż 50 metrów. S. ma też wypłacić każdej z dziewczynek po 10 tys. zł nawiązki.

Do tych zasądzonych w pierwszej instancji kar sąd odwoławczy orzekł wobec Krzysztofa S. dodatkowo jeszcze nakaz opuszczenia na 10 lat lokalu, w którym zamieszkuje wraz z pokrzywdzonymi oraz zakaz, także na 10 lat, zajmowania stanowisk związanych z opieką i wychowaniem dzieci.

Sędzia Lipiński wyjaśnił, że bieg tych wszystkich 10-letnich zakazów i nakazów liczyć się będzie od momentu opuszczenia więzienia przez Krzysztofa S.

Przebieg procesu

Proces Krzysztofa S. z Izdebek ruszył w styczniu 2020 r. Z uwagi na charakter sprawy odbywał się za zamkniętymi drzwiami.

Prokuratura w Lublinie oskarżyła Krzysztofa S., ojca dziesięciorga dzieci, o doprowadzenie trzech swoich małoletnich córek, poniżej 15. roku życia, do tzw. innych czynności seksualnych. Według aktu oskarżenia, czynów tych dopuścił się w okresie od kwietnia do listopada 2018 r.

Jak mówiła w chwili skierowania aktu oskarżenia rzeczniczka lubelskiej prokuratury prok. Agnieszka Kępka nie były to pojedyncze przypadki - ojciec molestował każdą z dziewczynek co najmniej kilkakrotne.

W trakcie śledztwa oskarżony nie przyznał się do żadnego z zarzucanych mu czynów, składał jedynie krótkie wyjaśnienia.

Zdaniem biegłych psychiatrów i seksuologa Krzysztof S. miał zdolność rozpoznania znaczenia swoich czynów i pokierowania swoim postępowaniem.

Żona oskarżonego, która występowała jako świadek, powiedziała dziennikarzom przed rozpoczęciem procesu w pierwszej instancji, że nie wierzy w winę Krzysztofa, i że jest on dobrym ojcem.

Przesłuchania

Prokurator Dariusz Lenard z prokuratury w Lublinie mówił dziennikarzom przed rozpoczęciem rozprawy w pierwszej instancji, że w sprawie przesłuchano około 30 świadków, w tym niektóre z dzieci oskarżonego (część skorzystała z odmowy składania zeznań, a część jest zbyt mała na przesłuchanie).

Sprawa molestowania dzieci wyszła na jaw po tym, jak jesienią 2018 r. zaginął najstarszy syn rodziny S. - wówczas 12-letni Daniel. Chłopiec zniknął spod domu babci i dwie noce spędził w lesie. Po jego odnalezieniu policjantki z miejscowej komendy nabrały podejrzeń, że 6-letnia siostra chłopca mogła być krzywdzona przez ojca.

Krzysztof S. został zatrzymany i postawiono mu zarzut dopuszczenia się innej czynności seksualnej wobec dziecka.

W międzyczasie śledztwo przeniesiono do Lublina. W jego trakcie pojawiły się nowe okoliczności, świadczące o tym, że również dwie inne córki Krzysztofa S. mogły być przez niego wykorzystywane seksualnie. Z nieoficjalnych informacji wynika, że dziewczynki miały wtedy po kilka lat. Wówczas prokuratura uzupełniła mężczyźnie zarzuty.

Ze śledztwa w tej sprawie wyłączony został do odrębnego postępowania wątek dotyczący niedopełnienia obowiązków przez pracowników Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej oraz narażenia przez to małoletnich dzieci na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia i uszczerbku na zdrowiu. Pracownicy GOPS mieli także nie zobowiązać rodziców do opieki i przez to również narazić dzieci.

Wasze komentarze
No hate

Dodawanie komentarzy pod tym artykułem zostało wyłączone

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym, nasyconym nienawiścią komentarzom, niezależnie od wyrażanych poglądów. Jeśli widzisz komentarz w innych serwisach, który jest hejtem – wyślij nam zgłoszenie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama