Reklama

Reklama

Goprowcy na ratunek nietrzeźwym turystom

Dwaj turyści nie byli w stanie o własnych siłach zejść ze szczytu, jeden z nich miał prawie dwa promile alkoholu. Na leżących na śniegu mężczyzn natknęła się inna turystka, która wezwała ratowników.

Reklama

Ratownik dyżurny w stacji centralnej w Sanoku odebrał w sobotę telefon od turystki, która poinformowała go, że na Małej Rawce znajduje się dwóch całkowicie pijanych turystów.

Reklama

Z informacji przekazanych przez kobietę wynikało, że mężczyźni leżeli na śniegu, byli przemoczeni, nie byli w stanie iść i logicznie się wysłowić. Na całą sytuację natkną się jeden z ratowników GOPR i potwierdził wersję kobiety. Przekazał, że jeden z turystów jest tak pijany, że nie jest w stanie iść i potrzebna jest jego ewakuacja. Drugi, który był w nieco lepszym stanie, czuwał nad pijanym kolegą.

Mogli zamarznąć

Pomimo tego, iż prośba o pomoc nie wpłynęła od samych zainteresowanych osób i nie do końca zasadne było rozpoczynanie akcji w takiej sytuacji, ratownicy GOPR uznali, że panowie pozostawieni w takim stanie zamarzną, wobec czego ratownicy z Ustrzyk Górnych wyruszyli na pomoc. Wezwano również policję na wypadek agresywnego zachowania mężczyzn.

Grupa turystów wraz ratownikiem postanowiła sprowadzić nietrzeźwego w dół na spotkanie z pozostałymi ratownikami, by przyspieszyć całą akcję. Na Przełęczy Wyżniańskiej turysta został przekazany policji, gdzie po przebadaniu alkomatem okazało się, że w wydychanym powietrzu ma prawie dwa promile alkoholu.

- Niestety, ostatnimi czasy odnotowujemy coraz więcej akcji związanych z nietrzeźwymi osobami. Picie alkoholu w górach zimą może mieć katastrofalne skutki! Apelujemy o rozsądek, a postawę przygodnych turystów, którzy mieli odwagę zainterweniować, a potem sprowadzić taką osobę w bezpieczne miejsce za godną pochwały - alarmują ratownicy GOPR Bieszczady.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne