Reklama

Reklama

20. rocznica katastrofy lotniczej w Cisnej

Ofiary katastrofy lotniczej sprzed dwudziestu lat upamiętniono w poniedziałek w Cisnej w Bieszczadach. Zginęło wtedy dziesięć osób: siedmiu policjantów i pracowników policji oraz trzech członków załogi śmigłowca Mi-8T.

- Po mszy świętej w kościele w Cisnej pod obeliskiem upamiętniającym tragedię oddano salwę honorową i złożono kwiaty. W uroczystości rocznicowej uczestniczyli bliscy ofiar, kierownictwo podkarpackiej policji oraz przedstawiciele władz gminy - powiedział rzecznik prasowy podkarpackiej policji, Paweł Międlar.

Reklama

Należący do Nadwiślańskich Jednostek Wojskowych MSW śmigłowiec Mi-8T 10 stycznia 1991 roku wystartował z lotniska w Krośnie i po kilkunastu minutach wylądował w Dołżycy. W okolicach Cisnej zaczęły pogarszać się warunki pogodowe. Skłoniło to załogę do wykonania dodatkowego lotu na rozpoznanie pogody.

- Lecieli na wysokości czterdziestu metrów wzdłuż rzeki Solinki. Zbyt późne i zbyt energiczne wprowadzenie śmigłowca na wznoszenie spowodowało, że tylna część belki ogonowej uderzyła w wierzchołki drzew. Belka została zniszczona, a maszyna straciła sterowność i zderzyła się z ziemią. Nikt nie przeżył katastrofy - przypomniał Międlar.

Śmigłowiec, jego załoga oraz policjanci uczestniczyli w nagrywaniu programu do telewizyjnego "Magazynu Kryminalnego 997". Program miał pomóc odnaleźć sprawców zabójstwa 57-letniej kobiety. Jej zwłoki kilka tygodni wcześniej odnaleziono w drewnianej skrzyni leżącej obok drogi w Cisnej.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne