Reklama

Reklama

Opole: Pisali o mobbingu ze strony Ireneusza Jakiego. Sąd nakazał usunąć artykuły

"Po pierwsze widać, że wszystkie publikowane zarzuty były kłamstwem. To pokazuje, że od początku miałem rację w sprawie afery Wodociągów i Kanalizacji w Opolu, którą wykryłem. Po drugie, to oczywiste, że ten opolski 'sok z buraka' nie spełnia żadnych standardów, którymi kierują się media" - w ten sposób Ireneusz Jaki odniósł się do decyzji Sądu Okręgowego w Opolu, który usunięcie z portalu "Czas na Opole" tekstów opisujących rzekome przypadki mobbingu pracowników przez prezesa spółki WIK.

Postanowienie jest nieprawomocne. Prezes WIK zapowiada pozwy wobec autorów tekstów i wiceprezes ZK w Opolu.

Sprawa dotyczy zarzutów formułowanych pod adresem prezesa Wodociągów i Kanalizacji w Opolu, które pojawiły się w wydawanym przez Zakład Komunalny w Opolu portalu "Czas na Opole", którego redaktorem naczelnym jest Katarzyna Oborska-Marciniak, wiceprezes ZK i do niedawna rzeczniczka prezydenta miasta Opole.

Opole: Zarzuty mobbingu, którego ofiarami rzekomo miała być grupa pracowników

W zamieszczonych na portalu artykułach pod tytułem: "Co ma na sumieniu prezes Jaki? Padają twarde zarzuty o mobbing", "Afera Jakiego. Opolskie gminy udziałowcami WiK", "Afera Jakiego. Pracownicy WIK już nie boją się prezesa" czy "Afera Jakiego. Raport", autorzy wysuwali pod adresem prezesa Wodociągów i Kanalizacji m.in. zarzuty mobbingu, którego ofiarami rzekomo miała być grupa pracowników - głównie kobiet.

Reklama

W ubiegłym tygodniu, głosami przedstawicieli miasta Opole, Rada Nadzorcza Wodociągów i Kanalizacji w Opolu zawiesiła prezesa tej spółki Ireneusza Jakiego. Prezes w poniedziałek złożył do sądu odwołanie od uchwały RN, zapewniając, że zarzuty pod jego adresem są tylko próbą odwrócenia uwagi od rzeczywistych problemów w spółce. Na konferencji prasowej tłumaczył, że prawdziwym powodem zawieszenia go w pełnieniu funkcji prezesa było ujawnienie przez niego poważnych nieprawidłowości przy przetargu na dostawy energii elektrycznej, za który byli odpowiedzialni dwaj jego zastępcy, wprowadzeni do zarządu przez prezydenta Opola Arkadiusza Wiśniewskiego. Prezydent Wiśniewski zapewnia, że głównym powodem wniosku o zawieszenie Jakiego były konflikty personalne w spółce oraz zarzuty wobec prezesa związane z rzekomą możliwością mobbingu pracowników.

Sąd Okręgowy w Opolu wydał postanowienie, zgodnie z którym nakazał Zakładowi Komunalnemu i redaktorowi naczelnemu "Czasu na Opole" usunięcie w.w. artykułów i zakazał rozpowszechniania tych artykułów w jakiejkolwiek formie do dnia uprawomocnienia się wyroku w sprawie o ochronę dóbr osobistych, jaką ma wytoczyć zawieszony prezes WIK. Sąd wyznaczył Ireneuszowi Jakiemu trzymiesięczny termin na wniesienie pozwu o ochronę dóbr osobistych odnośnie treści zawartych w opisanych w postanowieniu artykułach, licząc termin od dnia uprawomocnienia się postanowienia.

Ireneusz Jaki: Szykuję szereg pozwów na ogromne odszkodowania

Do treści postanowienia sądu odniósł się Ireneusz Jaki, który w przesłanym PAP oświadczeniu przypomina, że informacje rozpowszechniane przez portal należący do miejskiej spółki były użyte jako argument przez osoby domagające się jego zawieszenia.

"Po pierwsze widać, że wszystkie publikowane zarzuty były kłamstwem. To pokazuje, że od początku miałem rację w sprawie afery WIK, którą wykryłem. Po drugie, to oczywiste, że ten opolski 'sok z buraka' nie spełnia żadnych standardów, którymi kierują się media. Publikując teksty na mój temat, nigdy nie pytali mnie o zdanie - co jest standardem w cywilizowanym świecie. Nigdy nie wskazywali źródła swoich 'sensacyjnych informacji' i w końcu nigdy nikt się pod tymi oszczerstwami z imienia i nazwiska nie podpisywał. Po trzecie, szykuję teraz szereg pozwów w tej sprawie na ogromne odszkodowania. Jestem pewny, że prezes Zakładu Komunalnego poniesie koszt publikowanych oszczerstw, publikowanych bez żadnych dowodów. Po czwarte wreszcie, te oszczerstwa napisali urzędnicy na polecenia Prezydenta Wiśniewskiego, zatrudniani za nasze pieniądze do innych zadań. W tym czasie, zamiast atakować inne miejskiej spółki kłamstwami powinni, dbać wg statutu o nasze cmentarze, zieleń, czy gospodarkę odpadami. Dlatego ten skandal jest tak niebywały" - napisał Ireneusz Jaki.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy