Reklama

Reklama

Stary strach, nowa godność

W roku 1994 grupa moich znajomych zbierała - wcale nie na jakiejś zapadłej prowincji - podpisy pod tzw. "społecznym projektem konstytucji". Najczęstszą reakcją ludzi, do których przychodzili, był paniczny strach.

Reklama

Przepraszali, że nie mogą podpisać, ale - syna wyrzucą ze studiów, zabiorą mi paszport, żona straci pracę a dziecko przedszkole. Tego panicznego strachu nie dało się ludziom w żaden sposób wyperswadować. Fakt, że już od pięciu lat mieliśmy wolność, demokrację, wybory etc. w najmniejszym stopniu nie zmieniał wieloletnich nawyków.

Reklama

Wspomnienie tych zastrachanych ludzi dopada mnie, ilekroć pomyślę o wyzyskiwanych pracownikach sklepów dyskontowych czy innych firm, którzy latami pozwalali sobą pomiatać i nie odważali się upomnieć o pieniądze za nadgodziny czy odszkodowania za wypadki w pracy.

Ustrój się zmienił, wyćwiczony w nim strach pozostał - tylko w rolę towarzysza sekretarza i "pana władzy" weszli pracodawca i urzędnik. Wolności pozostawały na papierze - żadna z 47 (!) inspekcji, które w każdej chwili mogą wejść do każdego polskiego przedsiębiorstwa, nie zajęła się wyzyskiwanymi pracownikami, żaden z kilkunastu tysięcy (!) istniejących w Polsce związków zawodowych nie zatroszczył się o nich. Państwo zagwarantowało prawa, ale obywatelom nie starczyło odwagi i siły, by upomnieć się o ich egzekucję.

Proces wytoczony "Biedronce" przez panią Łopacką wydaje się przełomowy: strach zaczyna być pokonywany. Coś się w ludziach zmienia. Najpierw ci odważniejsi, a potem i szara masa, zaczynają sobie uświadamiać, że należy im się elementarny szacunek. Że nie są już niewolnikami, którzy muszą wszystko pokornie znosić. Podnoszą głowy.

To nie jest nowością, to się już zdarzało. Od czasu do czasu ludzie mają tak dość, że strach idzie na bok. Nowością jest co innego - jak dotąd takie niezadowolenie wypalało się zawsze w jakimś strajku, w "akcjach protestacyjnych", które nic nie zmieniały. Lansowały tylko kolejnego krzykacza, który na karkach niezadowolonych dojeżdżał do władzy i pieniędzy (ostatnio Leppera). Tym razem miejscem dochodzenia krzywd stał się sąd, a sposobem działania - organizowanie stowarzyszeń poszkodowanych i pomocy prawnej.

To dobry znak. Znak, że powoli stajemy się obywatelami cywilizowanego kraju.

Rafał A. Ziemkiewicz z cyklu "A nie mówiłem?"

Dowiedz się więcej na temat: strach

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje