Reklama

Reklama

Nie ma mądrego

Poseł Miodowicz, członek sejmowej komisji śledczej ds. Orlenu, wystąpił z apelem o szczególne potraktowanie przez poznańską klinikę posła Gruszki - przewodniczącego tejże komisji, który padł ofiarą wylewu (Bóg jeden wie, czy przypadkiem) i wymaga specjalistycznego leczenia.

Problem w tym, że do wspomnianej kliniki, cieszącej się opinią najlepszej w kraju, kolejka liczy sobie coś koło sześciuset osób.

Zdaniem Miodowicza, Gruszka, ze względu na swe zasługi dla kraju, powinien tę kolejkę przeskoczyć. Szefujący klinice profesor o niczym podobnym słyszeć nie chce. Popiera go w tym większość mediów i, jak się zdaje, opinia publiczna.

Gdyby Gruszka był znanym piosenkarzem, przyjęcie go do szpitala przed zwykłymi śmiertelnikami zapewne by nikogo nie oburzyło. Ale jest politykiem. Co, znowu sobie politycy przyznają jakieś przywileje, znowu się uważają za lepszych?! - oburza się przeciętny Polak, ani pomyślawszy, że gdyby na miejscu Gruszki znalazł się ktoś z jego rodziny, sam stawałby na uszach, używał wszystkich znajomości i rozdawał koperty na prawo i lewo, by przepchnąć krewnego poza kolejką.

Reklama

Patrząc na sprawę z pewnym dystansem - przypadek posła Gruszki jaskrawo pokazuje absurd systemu, w jakim żyjemy. Jeśli leczenie jest dobrem rzadkim, to nie ma i nie może być żadnego sposobu reglamentacji, który byłby sprawiedliwy.

Kolejka? A cóż to za argument, że ktoś zachorował wcześniej. Pozostawienie decyzji lekarzowi? W większości wypadków oznacza to konkurs kopert i przyjmowanie przez udzielnego księcia na państwowym szpitalu w pierwszej kolejności pacjentów ze swojej prywatnej praktyki.

Więc może, tropem Miodowicza, jakaś komisja, wyceniająca zasługi chorych dla kraju? Wiadomo, jak to się skończy: najbardziej zasłużonymi okażą się krewni i znajomi członków komisji. Od lat nie ma w III RP takiego mądrego, który by umiał z tego zaułka wybrnąć.

A przecież rozwiązanie jest banalnie proste: wolny rynek. Niech klinika przyjmuje w pierwszej kolejności tych, których rodziny stać na to, by dobrze za leczenie zapłacić. Wtedy, zamiast tkwić w długach, jak tkwią państwowe szpitale, szybko, w pogoni za zyskiem, za zarobione w ten sposób pieniądze wybuduje klinika jedną, drugą albo trzecią filię, ile będzie trzeba. Kolejka szybko się zmniejszy, ceny zabiegów spadną, jakiś inny kapitalista, widząc w leczeniu chorych po wylewie świetny biznes, założy klinikę konkurencyjną...

Pewnie, niektórych nie będzie na leczenie stać. Ale i tak dostęp do leczenia miałoby znacznie więcej ludzi niż teraz, w systemie opieki zdrowotnej "bezpłatnej".

Tylko że to u nas nie przejdzie. Jak to, bogaci mają się leczyć, a biednych nie będzie stać? A niedoczekanie! To już niech w takim razie się nie leczy nikt. Niech będzie g..., ale wszystkim równo.

Taka jest mentalność Polactwa po półwieczu peerelu, więc i taka jest Polska, jaką sobie ono zbudowało. Czasem myślę, że ona jest dla tego Polactwa karą bożą za tę jego socjalistyczną zawiść.

Rafał A. Ziemkiewicz

Dowiedz się więcej na temat: posłowie | kolejka | gruszki | Nie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy