Reklama

Reklama

Jaruzelski go home

Dyskusja, czy generał Wojciech Jaruzelski powinien jechać do Moskwy, ledwie wybuchła, jak została ucięta - z oczywistej przyczyny - nikt w ostatnich tygodniach nie miał do tej sprawy głowy.

Pisała o niej tylko "Trybuna", prezentując stanowisko generalnie słuszne, aczkolwiek argumentując je zupełnie nietrafnie.

Oto argumentacja właściwa: Jaruzelski do Rosji powinien jechać, bo - jak celnie ujął to Józef Oleksy - jest tam "całkiem na miejscu". Służył Kremlowi wiernie przez całe swoje życie, umacniając jego panowanie nad niewdzięcznymi "polaczkami".

Gorliwie wyznawał "internacjonalistyczny socjalizm" - jak nazywała Moskwa w owym okresie swoją imperialną ideologię. Dla zmiażdżenia antysowieckiego buntu nie wahał się wysyłać przeciwko bezbronnym ludziom czołgów i wydać im rozkaz strzelania. Gdzież ma za to odbierać hołdy, jeśli nie w Moskwie?

Reklama

Oczywiście, obecność Jaruzelskiego na trybunie honorowej zdobiącej mauzoleum Lenina pociąga za sobą pytanie o Kwaśniewskiego.

Z jednej strony, Kwaśniewski też jest w Moskwie na miejscu, jako podwładny i wychowanek Jaruzelskiego. Z drugiej, budzi oczywisty sprzeciw, bo z jakiegoś powodu, w chwili niezrozumiałego ogłupienia, Polacy wybrali go swoim prezydentem.

Myślę, że problem można by rozwiązać, gdyby Kwaśniewski przed wyjazdem złożył urząd, względnie został z niego przez parlament usunięty. Wtedy obaj wierni działacze PZPR mogliby udać się do swoich jako osoby prywatne.

Nikt nie będzie wcale nalegał na powrót...

Rafał A. Ziemkiewicz

Dowiedz się więcej na temat: generał wojciech jaruzelski | Wojciech Jaruzelski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne