Reklama

Reklama

Czas zmienić idoli

"Coś mi pękło, robię ogląd, a to pękł mi światopogląd" - śpiewano niegdyś w kabarecie. Niejednemu światopogląd może pęknąć po przeczytaniu artykułu, jaki w "Gazecie Wyborczej" zamieścił Adam Michnik "Lechowi Kaczyńskiemu pod rozwagę".

Wbrew temu podtytułowi, akurat nie Kaczyński powinien się nim przejąć, tylko ludzie o przeciwnej mu orientacji politycznej.

Pisze mianowicie Michnik o "gejach". O tym, jak zwalczał ich Fidel Castro. Powołuje się przy tym na książkę Guliermo Cabrera Infante "Mea Cuba", nie wiem, czy w ogóle przetłumaczoną na polski, mnie w każdym razie nieznaną. Ba, nie tylko Fidel - ten uwielbiany przez światową lewicę Fidel, ikona oporu przeciwko amerykańskiemu imperializmowi, prześladował homoseksualistów, zakazywał im pracy i siłą reedukował. Okazuje się, że nienawidził "gejów", uważając ich za zboczeńców zagrażających moralnemu zdrowiu socjalistycznej rewolucji, sam Che Guevara. Ten Che Guevara, którego konterfekt tysiące idiotów noszą na koszulkach i znaczkach, którego plakaty wieszają sobie na łóżkiem młodzi antyglobaliści. Nie wiem doprawdy, jak oni to przeżyją. Że "Che" był mordercą, to w porządku, bo przecież mordował i torturował wrogów klasowych, burżujów i kontrrewolucjonistów. Ale gardzić gejami? To wszak zbrodnia niewybaczalna!

Reklama

Coś się doprawdy chrzani w tożsamości współczesnej lewicy, która po bankructwie jej pomysłów ekonomicznych postanowiła dialektykę walki klas przenieść na "mniejszości seksualne", i obronę tychże mniejszości przed nietolerancją uczynić osią swej ideologii. Doktor Salvador Allende, czczony za śmierć za rąk żołnierzy Pinocheta, okazał się w swych niedawno odkrytych przed światem pismach medycznych proponować leczenie "gejów" poprzez obcinanie jąder i wszywanie ich kawałkami do przewodu pokarmowego... Jeszcze trochę, a ktoś uświadomi panu Biedroniowi, chętnemu do publicznego śpiewania "Międzynarodówki", że w ojczyźnie proletariatu dostałby za swe upodobania 25 lat łagru.

Jeśli chce być lewica w swej miłości do "geja" konsekwentna, to powinna sięgnąć po innych idoli. Najlepiej po Roehma, który wszak, wraz ze swoimi chłopakami z SA był gejem jak się patrzy, postępowym, rewolucyjnym, wrażliwym społecznie i w ogóle. Jeśli może dziś lewactwo czcić Trockiego tylko dlatego, że go zaciukał towarzysz z politbiura, to chyba i zaciukanemu przez Hitlera Roehmowi należy się podobna chwała?

Rafał A. Ziemkiewicz

Dowiedz się więcej na temat: Adam Michnik | idole

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy