Reklama

Reklama

Pustynia

Kilka dni temu w kanale kulturalnym telewizji publicznej ponowiono emisję filmu "Pustynny taniec" (w oryginale "Desert dancer", czyli raczej "pustynny tancerz"), opowiadający historię grupy współczesnych irańskich studentów, którzy zakładają w tajemnicy zespół tańca nowoczesnego. Jedna z jego uczestniczek opowiada koledze, że zamiłowanie do tańca jest u niej rodzinne, bo jej matka była tancerką występującą na scenie Teatru Narodowego w Teheranie. Kolega nie może uwierzyć, że kiedyś w Iranie taniec był legalny.

Kilka dni temu w kanale kulturalnym telewizji publicznej ponowiono emisję filmu "Pustynny taniec" (w oryginale "Desert dancer", czyli raczej "pustynny tancerz"), opowiadający historię grupy współczesnych irańskich studentów, którzy zakładają w tajemnicy zespół tańca nowoczesnego. Jedna z jego uczestniczek opowiada koledze, że zamiłowanie do tańca jest u niej rodzinne, bo jej matka była tancerką występującą na scenie Teatru Narodowego w Teheranie. Kolega nie może uwierzyć, że kiedyś w Iranie taniec był legalny.

W internetowej sieci można łatwo znaleźć liczne materiały wizualne obrazujące życie w Iranie przed nastaniem władzy ajatollahów i szarijatu. Na fotografiach widać Irańczyków lat 60-tych i 70-tych o wyglądzie typowym dla tamtej hipisowskiej epoki. Krótkie i wzorzyste, kolorowe sukienki i spódnice, rozwiane włosy, u kędzierzawych mężczyzn w modnym stylu afro. 

Ciekawe są fotografie ówczesnych żeńskich drużyn sportowych, w krótkich spodenkach i trykotowych koszulkach, a reprezentantek Iranu w konkurencjach pływackich odzianych w stroje kąpielowe. A do tego okładki kobiecych magazynów modowych, podpowiadających elegantkom najnowsze wówczas trendy, typowe dla epoki mini, luzu, swobody. Nie mówiąc o modzie plażowej w epoce upowszechniania bikini.

Reklama

Zapewne mało kto z utrwalonych na tych fotografiach mógł przypuszczać, że raptem za kilkanaście, a nawet tylko kilka lat policja obyczajowa będzie ścigać za odkryte włosy, kolorowe stroje, trzymanie się za ręce, słuchanie niewłaściwej muzyki, taniec, picie wina, nieprzystojne zachowanie, niewieści wygląd mężczyzn, a normy wyznaczane będą przez prawo wyznaniowe, interpretowane przez religijnych przywódców.

Można też równie łatwo znaleźć w sieci fotografie współczesnego Iranu, odzwierciedlające zmiany, jakie tam zaszły pod rządami islamskich fanatyków. Niekiedy natrafia się na specjalnie sporządzone zestawienia: ulice Teheranu w 1976 i 2016 - wtedy roześmiane dziewczyny w krótkich, wzorzystych sukienkach i z rozpuszczonymi włosami, dziś kobiety zakutane w burki, nikaby, hidżaby... Albo zawodniczki niegdysiejszej drużyny koszykarek irańskich w szortach i trykotach oraz obecne, w jakichś wymyślnych konstrukcjach mających wszystko zakrywać, ale pozwalać na wykonywanie ruchów niezbędnych podczas gry.

W Iranie stało się tak w wyniku rewolucji islamskiej. W Polsce raczej nie nastąpi rewolucja katolicka, ale kierunek zmian został wytyczony i jest konsekwentnie realizowany - ku prawu wyznaniowemu i religijnemu fundamentalizmowi. Presja duchowieństwa rośnie, a siły i wigoru nabierają organizacje typu Ordo Iuris, propagujące fanatyczną interpretację świętych ksiąg i opartych na nich dogmatów oraz wpływ tak rozumianego katolicyzmu na wszystkie obszary życia. Ofensywa religijnego fundamentalizmu trwa - w przedszkolach, szkołach, mediach publicznych, nauce (czarnkowe zapowiedzi), sztuce, służbach publicznych i publicznej przestrzeni, zapełnianej krzyżami i pomnikami JPII.

Zapewne w 1975, a może nawet i 1978 roku ostrzeżenia przed religijnymi fanatykami i fundamentalistami wielu Irańczyków uważało za przejaw histerii, przesadę i wyolbrzymianie pojedynczych incydentów. Może niektórzy nawet mówili "nie straszcie nas ajatollahami", albo zgoła "dajcie im porządzić, niech się sprawdzą". A potem szybko poszło. Kilka lat później rzeczywistość przerosła najgorsze obawy i lęki.

W jednej z kulminacyjnych scen filmu "Pustynny taniec" na grupę bohaterów napada bojówka samozwańczych obrońców wiary i strażników religijnych nakazów. To w wyniku tej napaści konspiracyjni tancerze przenoszą swoje ćwiczenia i występy na tytułową pustynię.

W Polsce bojówki samozwańczych obrońców wiary i strażników hegemonii kościoła katolickiego już działają, napadając na osoby trzymające się za ręce, noszące tęczowe przypinki, niezidentyfikowane genderowo czy idące w paradach równości. Niestety, nie ma w Polsce pustyni, na którą można uciec. 

Reklama

Reklama

Reklama