Reklama

Reklama

Patriotyzm, nacjonalizm, bandytyzm

Kiedy słyszysz głośno wypowiadane, a tym bardziej wykrzykiwane, odwoływanie się do patriotyzmu albo dobra narodu (a zwłaszcza Narodu), sprawdź czy masz portfel w swoim miejscu i kto stoi za twoimi plecami oraz popraw maseczkę na twarzy, bo prawdopodobnie za chwilę zostaniesz okradziony, pobity lub opluty.

Kiedy słyszysz głośno wypowiadane, a tym bardziej wykrzykiwane, odwoływanie się do patriotyzmu albo dobra narodu (a zwłaszcza Narodu), sprawdź czy masz portfel w swoim miejscu i kto stoi za twoimi plecami oraz popraw maseczkę na twarzy, bo prawdopodobnie za chwilę zostaniesz okradziony, pobity lub opluty.

O tym, że "patriotyzm jest ostatnim schronieniem łajdaków" wiedziano już dawno (ta sentencja pochodzi od żyjącego w XVIII w. Samuela Johnsona). Komunizm wkraczał do Polski pod znakiem "Związku Patriotów Polskich", trwał jako "Front Jedności Narodu", a usiłował się ratować (ostatnie schronienie łajdaków, w tym przypadku za czołgami wojskowej junty) w formule "Patriotycznego Ruchu Odrodzenia Narodowego". Kto przeżył choćby fragment swojego świadomego życia w PRL, ten wie, że komunistyczny autorytaryzm używał patriotycznych haseł i narodowych emblematów aż do obrzydzenia, usiłując przykryć nimi swoje łajdactwa.

Obecni autorytaryści próbują wmówić młodzieży, że było inaczej i tamten reżim był antypatriotyczny oraz antynarodowy, a dopiero teraźniejszy nadaje patriotyzmowi i narodowi prawdziwie dostojne znaczenie i chwalebny kontekst. Tak przekonuje propaganda medialna "dobrej zmiany" i tak mają przekonywać nowe programy nauczania w szkołach. Tymczasem młodzież widzi na własne oczy patriotów i nacjonalistów dokonujących corocznie w listopadzie dewastacji Warszawy, a na co dzień konstytucji, praworządności, demokracji liberalnej. Patrioci i narodowcy chcą wyprowadzić Polskę z Unii Europejskiej, aby móc już całkiem swobodnie narzucać Polakom swoje autorytarne porządki (bo przecież reguły praworządności stoją temu na przeszkodzie).

Reklama

Niektórzy załamani tym obywatele rozpaczliwie apelują, aby patriotyzm i symbolikę narodową odebrać szubrawcom i bandytom oraz oddać przyzwoitym Polakom. Ale chyba trzeba sobie z tym dać spokój i przyjąć, że kto mieni się patriotą i nacjonalistą, ten łajdak, więc przyzwoity człowiek tak siebie samego nie określi. Podobnie jak biało-czerwony znaczek w klapie identyfikuje funkcjonariusza pisowskiej władzy, więc przypięcie sobie takiego nie sprawi, że zostanie się uznanym za patriotę, lecz pisowca.

A do tych pejoratywnie kojarzonych określeń może dołączyć katolicyzm. Tym szybciej, im usilniej zarówno władze świeckie, jak kościelne dążą do zespolenia katolicyzmu z nacjonalizmem. Ostatni przyzwoici katolicy walczą desperacko o zachowanie reputacji swojego kościoła, ale muszą się konfrontować z coraz bardziej ohydnymi skandalami i obrzydliwymi łajdactwami w nim samym i pod jego egidą dokonywanymi. Kościół rydzykowo-jędraszewsko-dziwiszowy ujawnia coraz to paskudniejsze oblicze. Może już niedługo trzeba będzie odróżniać katolików od wierzących w Boga, tak jak patriotów i narodowców od uczciwych obywateli i praworządnych Polaków.

Janusz A. Majcherek

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy