Reklama

Reklama

Osamotnienie

Trudno w Polsce opublikować komentarz ukazujący się 17 września, bez odwołania się do tej jednej z najtragiczniejszych dat w polskiej historii. Tym bardziej, że dziś przypada okrągła, 80. rocznica sowieckiej inwazji, przypieczętowującej koniec II Rzeczypospolitej oraz otwierającej okres późniejszego nazistowskiego i komunistycznego panowania - w różnych formach - nad polskim terytorium i polskimi obywatelami.

Jeśli jednak nie chcemy pogrążać się w ciągłym rozpamiętywaniu doznanych krzywd i epatowaniu oskarżeniami pod adresem dawnych krzywdzicieli, powinniśmy przywoływać i analizować historyczne wydarzenia przede wszystkim dla wyciągania z nich wniosków na przyszłość. 

Pierwszym i najważniejszym, jaki płynie z tamtej tragedii, jest nakaz unikania osamotnienia. Polska została zmiażdżona i unicestwiona przez dwa wrogie mocarstwa, ponieważ nikt jej nie przyszedł z efektywną pomocą, a samotnie była zbyt słaba aby się agresji przeciwstawić. Ówczesne osamotnienie zaś było wynikiem panującego nie tylko w Polsce przeświadczenia o konieczności utrzymywania pełnej niezależności i niepodległości narodowego państwa jako samodzielnego podmiotu politycznego, realizującego swoje interesy w konfrontacji z sąsiadami. Dlatego będąc samodzielną i niepodległą nie miała Polska wśród sąsiadów żadnych przyjaciół, była skłócona i skonfliktowana z wszystkimi. Dwaj najsilniejsi i najbardziej agresywni zmówili się aby ją unicestwić, ale pozostali albo się do nich przyłączyli (jak Słowacy), albo przyglądali się obojętnie (jak Litwini), wielu się cieszyło (niektórzy spośród pogranicznych mniejszości), inni odczuwali Schadenfreude (jak Czesi, których rok wcześniej Polska nie tylko nie wsparła, ale odebrała część terytorium i ludności). 

Reklama

Ideologią, która skazuje na samotność, jest nacjonalizm. To grupowa odmiana egoizmu, a egoistów nikt nie lubi. Dlatego uleganie i szerzenie nacjonalistycznej ideologii przez obecną ekipę rządzącą skazuje Polskę na skonfliktowanie z sąsiadami, jakiego na różne sposoby doświadczamy. 

80 lat temu drugą groźną i destrukcyjną dla Polski ideologią był i na wiele lat pozostał komunizm, szerzony i narzucany przez Związek Sowiecki, ale dziś jest ona praktycznie martwa, a Rosja ulega nacjonalistycznemu zaczadzeniu, powiązanemu z tradycyjnym dla niej samodzierżawiem. Pozostaje wroga Polsce, jak zawsze, ale jej cele są szersze i też niezmienne: dezintegrować i skłócać Europę. Kto jej w tym zamiarze pomaga, rozmyślnie lub bezmyślnie, ten zmierza w stronę samoizolacji i osamotnienia. 

W Europie rozbitej na obce sobie i kierujące się egoistycznymi interesami państwa narodowe, Polska zostanie samotna. Nawet Orban jej nie wesprze, bo on ma z Rosją specjalne relacje i układy. Polska i Polacy mają w Europie wielu realnych i potencjalnych przyjaciół. Rządząca Polską ekipa zachowuje się jednak wobec nich arogancko i wyzywająco. 

Do potencjalnie najbliższych i najżyczliwszych nam należą Niemcy. Ale obóz PiS woli grać na antyniemieckich resentymentach oraz ignorować dobrą wolę licznych niemieckich polityków i działaczy społecznych gotowych pracować na rzecz zbliżenia polsko-niemieckiego. Polski ambasador w Berlinie postanowił zaś zaprosić do debaty o Europie działaczy tamtejszej partii nacjonalistów i izolacjonistów, wśród których są wzywający do rehabilitacji Wehrmachtu i deklarujący poczucie dumy z jego "dokonań". 

Doprawdy świetny pomysł w okresie obchodów 80-lecia hitlerowsko-sowieckiej agresji na Polskę (nawet jeśli zamierzona debata została pod wpływem krytyki przełożona). 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama