Reklama

Reklama

​Częściowo i całościowo

Ostatnio zmarło kilka osób (Józefa Hennelowa, Henryk Wujec) związanych za życia z tzw. Kościołem otwartym, sympatyczniejszą częścią polskiego katolicyzmu. Inni jego przedstawiciele (księża Boniecki, Wierzbicki, Lemański) są przez hierarchię szykanowani i zmuszani do milczenia. Najdonośniej głos polskiego Kościoła brzmi (a raczej grzmi) w wypowiedziach M. Jędraszewskiego i T. Rydzyka. A co kilka tygodni ujawniane są kolejne przypadki molestowania seksualnego, jakiego dopuszczali się księża oraz tuszowania tych ohydnych postępków przez ich przełożonych.

Coraz częściej odzywają się głosy rozważające, czy przyzwoity człowiek może jeszcze utożsamiać się z takim Kościołem i katolicyzmem. Niektórzy krytycy oskarżają kurczących się zwolenników Kościoła otwartego, reprezentowanych ostatnio w sferze publicznej przez Szymona Hołownię i kilkoro dziennikarzy, o dawanie alibi tym, którzy przyzwalają na zamianę polskiego Kościoła w siedlisko zacofania, homofobii i nietolerancji.

Reklama

To nie jest problem wyłącznie polski i katolicki. Po zamachach na World Trade Center oraz wielu późniejszych dokonanych przez islamistów w Europie, dyskutowano, czy można być przyzwoitym muzułmaninem, czy możliwy jest islam nieopresyjny, nieagresywny, niezacofany. W potocznej i powszechnej opinii Europejczyków raczej nie, stąd silne antyislamskie nastawienie czy uprzedzenie w europejskich społeczeństwach.

Ale jeden z publicystów radził rodzimej opozycji, aby naśladowała Hamas. Chodziło mu o to, że ta terrorystyczna organizacja islamska prowadzi też rozległą działalność charytatywną i opiekuńczą wobec współwyznawców. Jak wiadomo, jednym z pięciu nakazów islamu jest dawanie jałmużny. Zatem niektórzy "wyrozumialcy" gotowi są twierdzić, że islam może i jest religią opresyjno-agresywną (wobec kobiet, homoseksualistów, żydów i ogólnie niewiernych), ale szczodrą i troskliwą, więc w sumie niejednoznaczną.

Religii opresyjnych i/lub agresywnych jest wiele, w każdej jednak można znaleźć jakieś pozytywne aspekty, wyznawcy uważają je za dominujące (skoro nadal pozostają wyznawcami). Czy wszakże dawanie jałmużny, prowadzenie sierocińców albo opieka nad wdowami zmniejsza winę za agresję wobec innowierców i opresję wobec niepokornych wyznawców?

Są sekty wyznaniowe tak okropne i okrutne, że słuszne jest nie tylko trzymanie się od nich z daleka, ale wręcz zwalczanie ich jako niebezpiecznych.

Podobnie jest z partiami politycznymi. Przed wyborami prezydenckimi analitycy jednego z renomowanych banków ogłosili swoje opinie o programach gospodarczych kandydatów, najwyżej oceniając ten przedstawiony przez przedstawiciela skrajnej prawicy. Podniosły się głosy oburzenia - nawet dobry program ekonomiczny nie może uzasadniać aprobaty dla partii i polityków faszyzujących. Nic ich nie może usprawiedliwić.

Ale niektórzy uważają, że choć PiS to partia autorytarna i dążąca do zaprowadzenia w Polsce zamordyzmu, to programy socjalne ma właściwe i godne aprobaty. Być może nie zdają sobie sprawy, że są tacy, którzy też uważają PiS za zamordystów i złodziei, ale w pełni aprobują sposoby jakimi funkcjonariusze władzy rozprawiają się z "pedałami" i innymi "zboczeńcami". Tak więc progresywna lewica i faszyzująca prawica chwali autorytarystów, choć z przeciwnych powodów.

Ciekawe, gdzie i kiedy ci chwalcy uznają, że socjalna hojność nie usprawiedliwia zamordyzmu. NSDAP na przykład miała jeszcze hojniejsze programy socjalne, a "Kraft durch Freude" umożliwił milionom Niemców urozmaicony wypoczynek, przy którym blaknie pisowski bon turystyczny. Jednak stwierdzenie, że hitlerowcy może i byli dranie, ale dla zwykłych obywateli zrobili wiele dobrego i przywrócili Niemcom godność, nie przeszłoby bodaj żadnemu przyzwoitemu człowiekowi przez usta.

Podobnie jak konstatacja, że w III Rzeszy sprawnie budowano autostrady i rozwijano masową motoryzację. Nazizm był systemem zbrodniczym i nie wolno tego niuansować wywodami o zaletach ówczesnej polityki przemysłowej i mieszkaniowej.

Ale o komunizmie niektórzy gotowi są niuansowane opinie mnożyć. Mieszkania, nauka i opieka medyczna za darmo - to tylko przykłady dobrodziejstw PRL podnoszonych przez młodą polską lewicę (która realiów PRL nie zaznała). I brak bezrobocia. I tanie wczasy. I dotowane stołówki. Niektórzy gotowi są wymieniać zalety komunizmu tak długo, że zaczynają do niego tęsknić jak do utraconego raju.

Są systemy i partie polityczne oraz sekty i grupy wyznaniowe, których negatywnej oceny nie mogą podważyć żadne pozytywne aspekty czy dobre uczynki. Nie tylko ich wielbiciele i wyznawcy są jednak gotowi wygłaszać pod ich adresem pochwały albo pojedynczymi dobrymi uczynkami usprawiedliwiać całokształt ich działalności.

A czy przyzwoity człowiek może uczęszczać do kościoła jędraszewsko-rydzykowego i popierać autorytarną, nacjonalistyczno-klerykalną partię, to każdy musi rozważyć sam. O ile chce być przyzwoitym człowiekiem.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne