Reklama

Reklama

Archiwalia i aktualia

Działacze partii Razem zamieścili na swojej stronie internetowej zbiór postulatów dotyczących społeczno-politycznego ustroju przyszłej Polski. Były tam wezwania do nacjonalizacji wielkiej własności kapitalistycznej, zagwarantowania wszystkim obywatelom pracy, zapewnienia masom pracującym współkierowania gospodarką, swobody walki klasy robotniczej o swoje prawa…

Gdy przez internet przelała się już fala krytyki, urągań, kpin i wezwań do delegalizacji tej bolszewicko-komunistycznej partii, jej działacze ujawnili, że ich wpis zawierał fragmenty tzw. testamentu polskiego państwa podziemnego. Został uchwalony w 1945 r. przez Radę Jedności Narodowej, czyli polityczną jego reprezentację.  

Reklama

Dokument ten podsumowywał dążenia i ideały jakimi kierowały się główne organizacje konspiracyjne okresu II wojny światowej oraz o urzeczywistnienie których walczyły zbrojne ich formacje, w tym Armia Krajowa i powstańcy warszawscy. Kierowanie się nimi zalecano swoim spadkobiercom politycznym i ideowym. 

Nie jest odkryciem, że wielu prawicowych internautów, w tym także noszących koszulki z kotwicą Polski Walczącej i umieszczających ten znak obok swoich wpisów nie ma pojęcia o ideowych i programowych koncepcjach dominujących w polskiej konspiracji antyhitlerowskiej i jej zbrojnych formacjach, z AK na czele. 

Słusznie więc protestują ostatni żyjący powstańcy warszawscy przeciwko odwoływaniu się do tych symboli przez troglodytów łączących je z nacjonalizmem, rasizmem i homofobią. Polskie państwo podziemne było zdominowane przez ludzi o przekonaniach liberalno-lewicowych, często wprost socjalistycznych. Nic dziwnego, że w takim duchu ukształtowana została deklaracja ideowa, sformułowana jako swoisty testament państwa podziemnego. Nacjonalistyczna prawica ma nikłe lub wprost żadne prawo do uważania się za jego spadkobierców i wykonawców.

Jest to jednak dokument historyczny, powstały ponad 70 lat temu i odwoływanie się do niego jako zbioru wytycznych dla obecnej Polski ma tyle samo sensu, co przywoływanie w tym charakterze zbioru gdańskich postulatów sierpniowych z 1980 r. W antyhitlerowskim ruchu oporu istotną, a w niektórych krajach wręcz kluczową rolę odegrały formacje lewicowe, w tym niekiedy wprost komunistyczne. Nic dziwnego, że po wojnie dominowały takie właśnie przekonania i poglądy. Dzisiaj znamy fatalne skutki wprowadzania niektórych z ówczesnych koncepcji, wiemy czym kończy się nacjonalizacja przemysłu czy sektora finansowego albo samowola związków zawodowych. Zobaczyliśmy i widzimy (ostatnio np. w Wenezueli) dokąd prowadzi socjalizm.

Podobnie z zażenowaniem czytamy postulaty sierpniowe, domagające się wprowadzenia kartek na mięso i jego przetwory, skrócenia czasu oczekiwania na mieszkanie czy obniżenia wieku emerytalnego do 55 lat dla kobiet i 60 dla mężczyzn. To dokument epoki, odzwierciedlający zarówno ówczesne wyobrażenia, jak mrzonki i uprzedzenia. Nawet dokument tej rangi historycznej i wagi symbolicznej jak Konstytucja 3 Maja też zawiera fragmenty z dzisiejszej perspektywy kuriozalne (ustanowienie religii panującej i kar za jej porzucenie, zagwarantowanie miejsc biskupom w senacie, pozbawienie biedoty praw politycznych...).

Testament państwa podziemnego, podobnie jak zbiór postulatów gdańskich, zawiera przede wszystkim wezwania do budowy Polski demokratycznej i praworządnej, sprawiedliwej dla wszystkich obywateli, równych wobec prawa. Te fundamentalne postanowienia nie straciły na aktualności. Czy kierują się nimi ci, którzy obnaszają się ze znakami i symbolami Polski Walczącej, Armii Krajowej i Powstania Warszawskiego, to już inna sprawa. Niektórzy z nich uważają, że połączenie znaku Polski Walczącej z hasłem "przeciwko faszyzmowi" to prowokacja, skierowana przeciw nim. To pokazuje z czym się identyfikują. Żołnierze Armii Krajowej i powstańcy warszawscy jednak z pewnością walczyli z faszyzmem i pozostawili antyfaszystowskie przesłanie.  

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje