Reklama

Reklama

Sztuczki mecenasa Widackiego

Jak wszyscy wiedzą, pełnomocnikiem procesowym Lecha Wałęsy w toczącym się obecnie postępowaniu jest mec. Jan Widacki. Mec. Widacki obszernie wypowiadał się na temat opinii Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie co do autentyczności podpisu Lecha Wałęsy w teczce t.w. "Bolek".

Wypowiedzi adwokata w części dotyczyły kwestii proceduralnych - to pozostawiam na boku. W innej jednak części podważały opinie biegłych. Nie znam opinii IES (poza streszczeniem w mediach, czyli na tyle, na ile ją zna mec. Widacki), więc nie wchodzę w szczegóły. Ale znam sztuczki adwokackie mec. Widackiego, ponieważ miałem nieprzyjemność zetknąć się z nim w sądzie, w sprawie cywilnej dotyczącej mojej książki "Cena przetrwania. SB wobec Tygodnika Powszechnego" (Czerwone i Czarne, Warszawa 2011).

Reklama

Powiada więc obecnie pan mecenas, że na niektórych dokumentach z tej teczki pismo ręczne jest wyrobione, podczas gdy Wałęsa w tamtym czasie używał pisma niewyrobionego. Tak rzeczywiście jest: są takie dokumenty, i pismo Wałęsy wtedy było istotnie - by tak rzec - z trudem składane. Pan mecenas Widacki przedstawia to jako przesłankę do tezy, że ekspertyza IES jest w takim razie fałszywa. A jak jest naprawdę?

Naprawdę biegli IES istnienia takich przypadków nie negują. Chodzi po prostu o to, że żadna teczka pracy żadnego tajnego współpracownika nie składa się wyłącznie z dokumentów pisanych ręką owego tajnego współpracownika. W przypadku teczki t.w. "Bolek" są np. takie donosy, które sporządzał sam (własnoręcznie) Lech Wałęsa, ale i takie, które sporządzał oficer prowadzący, a Wałęsa tylko podpisywał. Otóż przywołana wypowiedź mec. Widackiego przyjmuje z gruntu fałszywe założenie, że całość donosów z teczki t.w. "Bolek" musiałaby pochodzić spod pióra Lecha Wałęsy, żeby teczkę w ogólności można było uznać za autentyczną. To jest właśnie taka sztuczka adwokacka, w których mec. Widacki jest doprawdy mistrzem.

Wiem, bo - jak powiadam -  miałem nieprzyjemność słuchać jego zeznań przeciwko mnie w Krakowie, w roku 2012. Jaka jest ich wartość, można ocenić na podstawie protokołu rozprawy. Poniżej obszerne fragmenty w oryginalnym brzemieniu.

Poczytajcie - naprawdę warto.

Sygn. akt I C 984/ 11

Protokół

Dnia 22 lutego 2012 r.

Sąd Okręgowy w Krakowie Wydział I Cywilny

[...]

Pełnom. [ocnik] powoda w całości podtrzymuje tezę dowodową zawartą w piśmie procesowym z 23. 11. 2011 r. W szczególności podnosi iż świadek Jan Widacki posiada informacje, iż dokumentacja znajdująca się w Instytucie Pamięci Narodowej jest dokumentacją niewiarygodną. [...]

Pełnom. [ocnik] pozwanego Roman Graczyka podnosi iż pozwany nigdy nie twierdził że świadek Krzysztof Kozłowski zniszczył teczkę Mieczysława Pszona [...]

 

Sąd postanowił:

Dopuścić i przeprowadzić dowód z zeznań świadków:

 - Jana Widackiego na okoliczność ustalenia czy znane są świadkowi informacje które zostały zawarte przez pozwanego w publikacji "Cena przetrwania SB wobec Tygodnika Powszechnego" które pozwany uzyskał spośród dokumentacji znajdujących się w IPN, czy dokumentacja ta jest wiarygodna, a jeśli nie, to z jakiego powodu, czy znane są świadkowi przypadki fałszowania tej dokumentacji [...]

 

Świadek Jan Widacki, legitymujący się DO seria [...] obcy, nie karany za fałszywe zeznania, na wniosek pełnomocnika pozwanego Romana Graczyka po odebraniu przyrzeczenia, [...] zeznaje:

książki napisanej przez pozwanego Romana Graczyka [...] nie znam. nie czytałem, znam tylko relacje prasowe, niepełne, bo nie wszystkie tytuły prasowe czytam.

Moje wiadomości z tego co wiem z drugiej ręki odnośnie Mieczysława Pszona są takie, że został pomówiony o współpracę z organami bezpieczeństwa PRL. Z tego co wiem z drugiej ręki książka została zapisana w oparciu o materiał zgromadzony w IPN, jak się domyślam wytworzony w organach bezpieczeństwa PRL.

[...] Nie wiem jaki jest materiał dot. Mieczysława Pszona ale wiem jaka jest wartość tego materiału którym dysponuje IPN. Wszystkie materiały jakie zostały wytworzone w SB, przez Urząd Bezpieczeństwa Publicznego, wymagają krytycznej oceny. [...]

Jeżeli autor książki sugeruje że Mieczysław Pszon był współpracownikiem SB [...], jeżeli swoją ocenę oparł wyłącznie na materiałach zgromadzonych w IPN to ocena ta jest bezpodstawna albowiem nie ma gwarancji jaka była wiarygodność materiału na którym się oparł, [...]

 

Na pytanie pełnomocnika powoda:

[...]

Pełn.[omocnik] powoda zadaje pytanie czy dokumenty dot. Mieczysława Pszona zostały zniszczone na zlecenie Krzysztofa Kozłowskiego.

Pełn.[omocnik] pozwanego wnosi o uchylenie pytania.

c.d. zeznań:

wg mojej wiedzy Krzysztof Kozłowski nie zlecił niszczenia żadnych dokumentów, tzn. że również w szczególności dokumentów dot. Mieczysława Pszona, a nawet próbował je ratować. Taka sugestia że Krzysztof Kozłowski polecił zniszczenie dokumentów Mieczysława Pszona w mojej ocenie jest podłością. [...]

 

Na pytanie pełnom.[ocnika] pozwanego Romana Graczyka:

nie widziałem dokumentów dot. Mieczysława Pszona ani w archiwum IPN ani gdzie indziej.

Nie posiadam takich informacji czy i które z tych dokumentów są niewiarygodne.

Pełnom.[ocnik] powoda wnosi o odnotowanie, że świadek powiedział >>natomiast<< i Sąd nie pozwolił mu się dalej wypowiedzieć.

[...]

 

Na pytanie pozwanego Romana Graczyka:

[...]

Pozwany Roman Graczyk zadaje pytanie czy świadek zna dokumenty dotyczące Tadeusza Nowaka t.w. Ares, Wacława Dębskiego t.w. Erski i Stefana Dropiowskiego t.w. Magister.

Przewodniczący uchylił pytanie.

c.d. zeznań:

ja już dwukrotnie zeznawałem że nie widziałem dokumentów dot. Mieczysława Pszona ani nie czytałem książki pozwanego.

[...]

Przewodniczący uchylił pytanie czy świadek zna wypowiedź pozwanego że Krzysztof Kozłowski nie palił teczek Mieczysława Pszona.      


Tyle mówi protokół z tej rozprawy. Kto ma rozum, niech wyciąga wnioski.

Moje wnioski są dwa. Pierwszy taki, że mec. Widacki twierdził, iż wie coś, czego nie wiedział, poczynając od tego, że aspirował do oceniania wiarygodności książki, której nie czytał. Drugi taki, że usiłował - wbrew faktom - insynuować mi twierdzenie, że dokumenty Mieczysława Pszona sporządzone przez SB kazał zniszczyć Krzysztof Kozłowski. Nigdy tego nie twierdziłem, a mimo to z uporem godnym lepszej sprawy p. Widacki forsował swój kłamliwy wywód. Po co? Dodam jeszcze, że Krzysztof Kozłowski był wtedy ciężko chory, umarł nieco ponad rok później.

Takiego zatem pełnomocnika procesowego wybrał sobie Lech Wałęsa. Jak myślicie, po co? 

Roman Graczyk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy