Reklama

Reklama

Dwuwładza sądownicza

​Wczorajsze orzeczenie Sądu Najwyższego wprowadza nas w nową fazę sporu o sądownictwo. Wyrok Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 19 listopada, który był odpowiedzią na pytania prejudycjalne polskich sędziów, zalecił rozstrzygnięcie tych spraw przez Sąd Najwyższy, tym niemniej dał jasne przesłanki do decyzji. Wczoraj, opierając się na tych przesłankach, SN wydał pierwsze orzeczenie (następne mają zapaść 15 stycznia). Nie pozostawia ono wątpliwości. SN orzekł, że tzw. Krajowa Rada Sądownictwa nie jest organem bezstronnym i niezależnym od władzy ustawodawczej i wykonawczej, a pochodzący z jej nominacji sędziowie nowo utworzonej Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego obciążeni są defektem tego nieprawego pochodzenia, ergo Izba Dyscyplinarna nie jest sądem w rozumieniu prawa unijnego. Zaś z zasady wyższości prawa unijnego nad prawem krajowym wynika, że rzeczona Izba nie jest również sądem w rozumieniu prawa polskiego.

Na marginesie dodam, że Sąd Najwyższy używa określenia "Krajowa Rada Sądownictwa w obecnym składzie", a określenie "tzw. Krajowa Rada Sądownictwa" jest mojego autorstwa. Zacząłem go używać zaraz po powołaniu organu, który zastąpił dawną, a powoływaną zgodnie z wymogami stawianymi przez Konstytucję, KRS. Używam go konsekwentnie do dziś, ponieważ stan łamania Konstytucji w tym zakresie trwa i będzie trwać, dopokąd tzw. KRS będzie istnieć w tym kształcie. To, co rzekł wczoraj Sąd Najwyższy, jest w istocie tożsame z moją oceną. Być może sądownikom wysokiego szczebla nie wypada nazywać rzeczy wprost. Ale komentatorowi wypada. Zamierzam więc nie tylko kontynuować, ale odtąd będę to robił w poczuciu większego komfortu psychicznego.

Reklama

Tak więc orzeczenie Sądu Najwyższego, które wiąże każdy sąd w Polsce, a także każdy organ władzy państwowej powinno prowadzić do całkowitego wycofania "reform sądownictwa" Pana Ministra Ziobry w tym zakresie. Czyli do przywrócenie porządku prawnego sprzed nowelizacji ustaw o KRS i Sądzie Najwyższym. Czy tak się stanie?

Już wczoraj mieliśmy szereg reakcji ludzi władzy, które zapowiadają nierespektowanie tego orzeczenia. I - jak można się domyślać - są zapowiedzią jego niewykonywania. A wykonywanie oznaczałoby z jednej strony, że tzw. KRS powstrzyma się od nowych nominacji, a już nominowani przez nią sędziowie powstrzymają się od orzekania, z drugiej zaś strony że rząd i większość parlamentarna podejmie inicjatywy ustawodawcze, które przywrócą stan prawny sprzed 2016 roku. Ale jakoś się n to nie zanosi. Np. wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta stwierdził: Dzisiaj ci sędziowie [przychylnie komentujący orzeczenie SN - RG] mówią, że prawo unijne jest ponad polską konstytucją. Przypominam, że przez ostatnie cztery lata opozycja i część sędziów biegała w koszulkach "konstytucja". Pan Minister najwyraźniej nie zauważył, że cały spór jest właśnie o to, jak się mają nowe regulacje do polskiej Konstytucji, a unijne instytucje uznały te regulacje za niezgodne i z prawem unijnym, i z polską Konstytucją.

Wygląda więc na to, że czeka nas w polityce wojna prawnicza, a w sądach czas dwuwładzy.    

Roman Graczyk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje