Reklama

Reklama

Zarzuty dla zabójców. Zagadka morderstwa sprzed 13 lat rozwiązana

Ciała gangsterów o pseudonimach Postek i Maks odkopano nad Wisłą w zeszłym roku w podwarszawskim Powsinie. Siedmiu członków gangu mokotowskiego odpowie za brutalne zabójstwo mężczyzn, do którego doszło w 2002 r.

O sprawie nieoficjalnie pisze Polska Agencja Prasowa. O zarzutach zabójstwa, pomocy w zabójstwie, a także uprowadzenia ze szczególnym okrucieństwem, postawionych siedmiu osobom donosi też RMF24.

W 2014 r. policjanci z CBŚP ustalili miejsce, gdzie były ukryte zwłoki, dwóch mężczyzn - o pseudonimach Postek i Maks, członków jednego z warszawskich gangów. Sprawę zakończyło zatrzymanie w ostatnich dniach jednego z podejrzanych.

Śledztwo wraz z CBŚP prowadzi Prokuratura Apelacyjna w Warszawie. Z przesłanego Polskiej Agencji Prasowej w czwartek rano komunikatu wynika, że dotyczy ono grupy mokotowskiej i działającej w jej strukturach grupy tzw. obcinaczy palców, a także powiązanej z nimi grupy "Bukaciaka". - Były w tamtych latach najgroźniejszymi grupami przestępczymi działającymi na terenie województwa mazowieckiego oraz kraju. Zajmowali się całym wachlarzem przestępstw, a dominowały zabójstwa, porwania, rozboje, kradzieże, wymuszenia, handel i przemyt narkotyków oraz wyłudzenia kredytów - informuje prokuratura.

Reklama

- Sześciu z nich odsiadywało już kary więzienia lub przebywało w areszcie; jeden - 50-letni Sławomir B. został zatrzymany na wolności. Odpowiedzą za zabójstwo, pomocnictwo w zabójstwie, uprowadzenie ze szczególnym udręczeniem. Grozi im dożywocie - powiedziała, pytana o sprawę, rzeczniczka CBŚP Katarzyna Balcer. Policjanci ustalili, że dwaj gangsterzy zostali uprowadzeni przy pomocy metody "na policjanta", z parkingu przed działającą wówczas na Mokotowie restauracją Karczma Słupska.

- Zostali wciągnięci do aut i wywiezieni do Konstancina Jeziornej, gdzie brutalnie ich zamordowano i zakopano we wspólnym grobie na terenie Parku Krajobrazowego w Powsinie - dodała Balcer. Tłem były prawdopodobnie porachunki grup.

Grupa mokotowska i obcinacze palców

Tzw. grupa mokotowska została rozbita pod koniec grudnia 2005 r. Funkcjonariusze ówczesnego CBŚ zatrzymali wtedy 17 osób. Gang - według śledczych - przez 10 lat napadał na tiry, handlował bronią i narkotykami (także na skalę międzynarodową), prał brudne pieniądze.

Domniemany szef grupy - Andrzej H. pseud. Korek został m.in. skazany przez Sąd Okręgowy w Gdańsku - wraz z pięcioma innymi osobami - za przemyt 325 kg kokainy w styczniu 2003 roku. Kontrabanda wartości ok. 80 mln zł przypłynęła z Ameryki Południowej na holenderskim statku do portu w Gdyni. Andrzej H. nie przyznał się do winy i zeznał, że o przechwyceniu narkotyków dowiedział się z telewizji.

Związani z "Mokotowem" tzw. obcinacze palców mieli na koncie co najmniej 20 zgłoszonych uprowadzeń.

Przestępcy działali właśnie metodą "na policjanta"; używali elementów umundurowania policyjnego i pojazdów z lampami błyskowymi.  Zatrzymywali np. do "kontroli" auta, którymi jechały wytypowane ofiary. Zdarzały się przypadki wciągania ofiar do furgonetki wprost z ulicy. Z grupą mokotowską współpracowała też działająca m.in. na terenie Konstancina grupa Rafała B. "Bukaciaka". 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy