Reklama

Reklama

Wyścig po życie - uwolnij Lenkę z piekła nowotworu!

"Ostatnio zapytałam córeczki, czy pamięta, jak to było przed chorobą. Nie pamięta (…) Dzisiaj nie ma już nic z dawnego życia, a wkrótce żadnego życia może nie być…". Dwa lata temu rodzina Lenki usłyszała straszną diagnozę: wyściółczak anaplastyczny, złośliwy guz pnia mózgu. Jedynym ratunkiem jest kosztowna terapia w Austrii, jednak aby była możliwa do 19 stycznia trzeba uzbierać potrzebna sumę.

"Wszystko zaczęło się w 2015 roku. To, co brałam za bunt pięciolatki, okazało się potem pierwszymi symptomami guza mózgu... Lenka, kiedyś wesoła, kochająca rysować i tańczyć, zaczęła się buntować. Nie chciała nawet spojrzeć na kredki, na zajęciach rytmiki siedziała w kącie. (...) Po szeregu badań, które nic nie wykazały, lekarze wzięli Lenkę na rezonans. Do teraz mam przed oczami twarz profesora, który po badaniu przyszedł do mnie. Ugięły mi się kolana, zanim jeszcze padły te słowa: pani córka ma w głowie 4-centymetrowy guz. Życie jest zagrożone, musimy operować" - pisze na stronie mama dziewczynki.

Reklama

7-letnia Lenka przeszła już trzy ciężkie operacje wycięcia guza mózgu. Niestety ten odrasta, pojawiły się przerzuty. Po dwóch latach walki w Polsce nie ma już dla niej ratunku, jednak rodzina nie chce się poddać.

Szansą dla Lenki jest leczenie protokołem MEMMAT w Wiedniu, jednak wiąże się to z ogromnymi kosztami. Bez leczenia, dla dziewczynki nie ma już nadziei.

MEMMAT to protokół jeszcze w Polsce niedostępny. Leczenie polega na wstawieniu cewnika do głowy, dzięki czemu lek dociera bezpośrednio do płynu mózgowo-rdzeniowego. Chemia walczy z guzami na każdym etapie ich rozwoju. Inhibitory, blokując tworzenie siatki naczyń odżywiających guza, niszczą go.

"W środku całego tego chaosu jest moja mała, dzielna Lenka. (...) Z pokorą przyjęła nawet wiadomość o drugiej, potem trzeciej wznowie i o tym, że jej główkę znowu będzie trzeba ciąć. Na każdym kroku starałam się jej pokazać, że życie jest piękne, że tyle jeszcze przed nią i jest o co walczyć. I Lenka walczy, nieustannie toczy śmiertelny bój z “łobuzem", jak nazwała raka, który ciągle odrasta, zmieniając jej życie w piekło" - pisze mama dziewczynki.

Leczenie powinno się rozpocząć jak najszybciej. Czasu jest coraz mniej, lekarze poganiają, a Lenka bardzo się boi.

Jak można pomóc?

Wpłat należy dokonywać za pośrednictwem strony Siepomaga.pl (kliknij)

Liczy się każda złotówka.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje