Reklama

Reklama

"Viper. Pilot F-16". Wspomnienia legendy

"Jeśli jesteś weteranem, znów będziesz miał spocone dłonie. Jeśli nie, zapnij pasy i przygotuj się. To pełne akcji, prawdziwe spojrzenie z bliska na współczesną walkę myśliwską, opowiedziane prosto z kabiny" - tak książkę "Viper. Pilot F-16" opisuje Jacksel Broughton, emerytowany pułkownik USAF, odznaczony Krzyżem Sił Powietrznych za nadzwyczajne bohaterstwo.

"Viper. Pilot F-16" to pasjonująca relacja z pierwszej ręki ze współczesnej walki powietrznej, autorstwa legendy Sił Powietrznych.

W latach 1986-2006 ppłk Dan Hampton był wiodącym członkiem Dzikich Łasic, elitarnych eskadr myśliwskich Sił Powietrznych, których zadania uznaje się za najniebezpieczniejsze we współczesnej walce powietrznej. Łasice to piloci, których wysyła się do strefy działań wojennych. Latają daleko za linie wroga, celowo ściągają na siebie ogień pocisków ziemia-powietrze i artylerii. Muszą zręcznie unikać zestrzelenia - a potem wrócić i zniszczyć zagrożenia, czyniąc tym samym niebo bezpiecznym dla bombowców i jednostek desantowych. Dzisiaj te niezwykle ważne misje są bardziej ryzykowne niż bezpośrednia walka w powietrzu z wrogimi samolotami. Rekordowa liczba ataków na cele o dużym znaczeniu czyni z Hamptona najbardziej zabójczego pilota Dzikich Łasic w amerykańskiej historii.

Reklama

Nauczony pilotażu w młodym wieku przez ojca, Hampton zanotował dwadzieścia lat i 608 godzin bojowych spędzonych w najbardziej rozpoznawalnym myśliwcu świata: F-16, "Walczącym Sokole", albo "Viperze" jak nazywają go jego piloci. Hampton zapoczątkował inwazję na Irak w 2003, prowadząc pierwszy klucz myśliwców przez granicę do ataku na Bagdad. Podczas wojny uczestniczył w szeregu wzorowo przeprowadzonych misji, za które otrzymał trzy Zaszczytne Krzyże Lotnicze z Odznaką Waleczności; uratował między innymi oddział piechoty morskiej przed pewną śmiercią, niszcząc otaczające ich siły wroga pod Nasirijją. Dwa lata wcześniej, 11 września 2001, ojciec Hamptona znajdował się w Pentagonie w chwili ataku; nie znając jego losów, Hampton został wysłany na amerykańskie niebo, otrzymując bezprecedensowy rozkaz: zestrzelić wszelkie niezidentyfikowane samoloty.

Hampton latał również w kluczowych misjach pierwszej wojny w Zatoce, służył w sztabie Dowództwa Walki Powietrznej podczas wojny w Kosowie i został ranny w atakach terrorystycznych na Wieże Al-Chubar w 1996.Ponieważ zdalnie sterowane drony szybko wypierają misje załogowe, "Pilot Vipera" może być ostatnim pamiętnikiem prawdziwego bohatera przestworzy. Wciągający i bezkompromisowo zabawny, daje niezapomniany wgląd w hermetyczny świat pilotów myśliwców i współczesną walkę powietrzną.

24 marca 2003

Nasirijja, Irak

- No już... No już... Zacisnąłem zęby. Z trudem rozluźniając szczęki, cofnąłem przepustnicę jeszcze bardziej i skierowałem nos F-16 o kilka stopni w kierunku ziemi. Gdy Viper opadał powoli ku zakurzonemu brązowemu mętlikowi, poczułem dziwne nerwowe skręcanie w kiszkach.

- Do wszystkich Graczy, do wszystkich Graczy... Tu LUGER gotowy do pilnego bezpośredniego wsparcia lotniczego. Wszystkie formacje zdolne do CAS (Close Air-Support, bezpośrednie wsparcie lotnicze), zgłosić się do LUGERA na Indygo Siedem... Powtarzam: wszystkie formacje zdolne do CAS, zgłosić się do LUGERA na Indygo Siedem. Procedura CAS w toku. LUGER bez odbioru.

Spojrzałem na stos materiałów zadaniowych leżących na moich kolanach. W życiu nie słyszałem o Indygo Siedem, miałem jednak kartę łączności, która powinna teoretycznie zawierać wszystkie częstotliwości we wszechświecie przypisane dla danej misji.

Pieprzyć to.

Kolejna cholerna częstotliwość, której nie mam. Przeklinam kretynów, którzy zajmowali się planowaniem misji sześć miesięcy przed wojną. Żłopali kawę, siedzieli na tyłkach i spłodzili ogromną ilość materiałów, z czego dziewięćdziesiąt procent było do niczego. Znałem kilku z nich. Łebscy goście, lecz tak bardzo przekonani o własnej racji, że nie chcieli słuchać jakichkolwiek sugestii.

Efekty mówiły same za siebie. Nie miałem nawet porządnej mapy Iraku w dużej skali, a do misji CAS nie poczyniono zupełnie żadnych przygotowań. Byłem Dziką Łasicą (Wild Weasel ), zabójcą pocisków ziemia-powietrze - bezpośrednie wsparcie lotnicze nie było naszym podstawowym zadaniem. Jednak ci z nas, którzy walczyli w pierwszej wojnie w Zatoce albo w Kosowie, wiedzieli lepiej. Gdy oddziały na ziemi potrzebowały pomocy, każdy dostępny myśliwiec miałsię tam znaleźć - i to szybko.

Paliwo... Paliwo... Zielone symbole migały pośrodku mojego HUDa (heads up display, wskaźnika przeziernego). Wyłączając je, wprowadziłem szybko nową minimalną ilość paliwa. O wiele mniejszą. To mogło powstrzymać sygnał ostrzegawczy przed zawracaniem mi głowy, ale nie wpompowało do moich zbiorników kolejnego litra JP-9. W dodatku popełniłem ciężki grzech - kto nie ma dość paliwa, by dokończyć zadanie, musi wracać do bazy. Proste.

Albo i nie.

Pytanie konkursowe: Czym zajmował się elitarny oddział Dzikich Łasic? Odpowiedzi przysyłajcie na adres mailowy: fakty-konkurs@firma.interia.pl.Trzy najciekawsze nagrodzimy książkami "Viper. Pilot F-16". Czas trwania konkursu: 25.04-5.05.2013 r. .

Regulamin konkursu dostępny TUTAJ" height="17" width="90">

Dowiedz się więcej na temat: Viper | legenda | lotnictwo | lotnictwo wojskowe | pilot

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje