Reklama

Reklama

Ukartowana rozgrywka

W 2008 roku ginie 35-letni mężczyzna. Żona zamordowanego zeznaje, że była świadkiem jego walki z dwoma zamaskowanymi włamywaczami w nocy. Policja podważa wiarygodność tej historii. Szczegóły tej prawdziwej historii zostaną wyjawione w kolejnym odcinku „Polskie zabójczynie” 23 października o godz. 22:00 na kanale Crime+Investigation Polsat.

Ósmego sierpnia 2008 roku o godzinie 2.40 oficer dyżurny komendy w Opocznie odebrał telefon od krzyczącej kobiety.

- Zabili męża! Przyszli i zabili! Przez okno! Nie żyje. Jezu, Jezu! - lamentowała kobieta.

Mówiła bardzo niewyraźnie, a policjant zapamiętał, że krzyczała coś na temat awantury albo napadu. Na miejsce pojechały dwa parole i policjanci kryminalni. Przed jednorodzinnym domem w miejscowości Skronina stała 34-letnia kobieta -  Iwona. Płakała, trzęsła się. Policjantom wskazała pokój, w którym w kałuży krwi leżał jej mąż, o rok starszy Zbigniew.

Reklama

Na podwórku był jeszcze Paweł, ich 12-letni syn, a w domu dwójka jego młodszego rodzeństwa. Na miejsce zbrodni zjeżdżali się kolejni członkowie rodziny Iwony i jej męża. Policjanci nie dopuszczali nikogo do środka, najstarszym chłopcem zajęła się lekarka z pogotowia, młodsze dzieci wyniesiono przez okno, by nie widziały ciała ojca.

- Ratujcie, pomóżcie, zabili Zbyszka! Co ja teraz sama zrobię z dziećmi? - rozpaczała przez telefon Iwona. I ona, i jej syn Paweł opowiedzieli o tym, że w nocy obudził ich hałas. Kobieta wyszła z sypialni i zobaczyła jednego lub dwóch mężczyzn w kominiarkach atakujących jej męża. Mieli noże, a kiedy kobieta wszczęła alarm, wyskoczyli przez okno. Mieli ułatwione zadanie, bo Iwona dzień wcześniej wyjęła z ram jedno ze skrzydeł, by zamontować siatkę przeciw owadom.

- Stała obok niego, w tej kałuży krwi i mówiła: "Nie zostawiaj mnie, Zbyszek, obudź się" - zapamiętał jeden z członków rodziny, który widział wnętrze domu przez otwarte okno.

Brutalne zabójstwo i napad nie zdarzały się często w okolicy, na miejsce zjechało się sporo policjantów, prokurator, szef komendy i medyk sadowy. Małżonkowie, jak sprawdziła policja, mieli zaciągniętych kilka kredytów - oprócz tego na dom, którego zostało do spłaty 25 tys. w chwili zabójstwa - byli winni ok. 60 tys. zl. Na co? Nie wiadomo.

Jedni zeznawali, że pieniędzmi szastała Iwona, często znikając na cały dzień z domu. Ona z kolei winą obarczała hazard męża. W domu, co widzieli sąsiedzi i co potem stwierdziła policja - nie przelewało się. Jednak wiadomo było, że Zbigniew czasami pracuje na dwie zmiany, by więcej zarobić i spłacać długi. Czy były one jednak karciane?  

Odpowiedzi na to i inne pytania zostaną wyjawione 23 października o godz. 22:00na kanale Crime+Investigation Polsat w programie "Polskie zabójczynie".

Reklama

Reklama

Reklama