- Uważam, że na ulicach miasta, Warszawy, która tak została doświadczona przez wojnę, nie ma miejsca na propagowanie haseł, które mają wszystkie znamiona haseł faszystowskich, że nie ma miejsca na symbole i takie zachowania, którymi świadkami byliśmy choćby podczas ostatnich dni, kiedy zagłuszane były bohaterki Powstania Warszawskiego - mówił Trzaskowski. Prokuratur odrzuciła wniosek KO Warszawska prokuratura okręgowa uznała, że nie ma podstaw do delegalizacji Stowarzyszenia Marsz Niepodległości i w konsekwencji negatywnie rozpoznała wnioski Koalicji Obywatelskiej w tej sprawie. - (...) działalności Stowarzyszenia nie cechuje nienawiść rasowa i narodowościowa. Analiza dokumentów Stowarzyszenia prowadzi do wniosku, że cele Stowarzyszenia i jego działalność polegają na promocji postaw i zachowań patriotycznych. Celem Stowarzyszenia jest m.in. promowanie obchodów Święta Niepodległości - oceniła prokuratura.Chodziło o wnioski złożone przez posłów i senatorów klubu parlamentarnego Koalicja Obywatelska, w których politycy argumentowali, że podczas Marszów Niepodległości dochodzi m.in. do propagowania przez uczestników totalitaryzmu i nawoływania do nienawiści. Autorzy wniosku przekonywali też, że dochodzi do rażących naruszeń prawa przez kierownictwo Stowarzyszenia Marsz Niepodległości. Trzaskowski wciąż chce delegalizacji O decyzję prokuratury Trzaskowski został zapytany przez dziennikarzy w Sopocie. - Jasno mówię o tym, że będziemy się dalej zwracać o to, żeby te organizacje nie mogły funkcjonować w polskiej przestrzeni społecznej - odpowiedział Trzaskowski.Jak dodał "mam nadzieję, że prokuratura tutaj nie będzie się kierowała politycznymi wskazówkami, tylko będzie podejmowała decyzje w oparciu o polskie prawo". Jednocześnie Trzaskowski poinformował, że miasto jeszcze nie otrzymało zgłoszenia, jeśli chodzi o tegoroczny Marsz Niepodległości. - 11 listopada to jest święto nas wszystkich i nie może być tak, że rządzący oddają to święto w ręce ugrupowań, które są nacjonalistyczne i że pozwalają, żeby tak ważne święto dla nas nie było organizowane choćby przez rządzących, tylko przez narodowców - ocenił prezydent stolicy. Dodał, że "jak to się kończy widzieliśmy rok temu, widzieliśmy te burdy". W ubiegłym roku Marsz Niepodległości przeszedł ulicami Warszawy. Zgodnie z zapowiedziami organizatorów, miał się on odbyć w formie zmotoryzowanej, ale jednak wielu uczestników wzięło w nim udział pieszo. Podczas Marszu doszło do starć między demonstrantami a policją. Funkcjonariusze informowali m.in., że na rondzie de Gaulle'a w stronę policjantów poleciały kamienie i race. Do jednego z mieszkań na Powiślu wrzucono racę, co spowodowało pożar. Komenda Stołeczna Policji informowała, że zgromadzenie pieszych jest nielegalne.O delegalizację stowarzyszeń Marsz Niepodległości oraz Straż Narodowa zwrócił się też w ubiegły poniedziałek lider Nowoczesnej Adam Szłapka.